Logo Przewdonik Katolicki

Cisza jest dziwna

Monika Białkowska

Te dzieci nie znają ciszy i mają jedną parę skarpet. Nigdy w życiu nie opuściły rodzinnego przedmieścia lub przeciwnie, uciekły przed wojną w nieznane. Ich wakacje to nie tylko czas odpoczynku: to szansa na początek nowego życia.

Karaganda to całkiem duże miasto, liczące pół miliona mieszkańców. Fiodorowka to już w zasadzie jej przedmieścia, na których dawniej były kopalnie. W centrum stoją sowieckie bloki. Na Fiodorowce – proste, zwyczajne, czasami jednoizbowe domki. To właśnie tam mieszka 9-letni Siergiej. Kiedy z ojcami marianami, którzy prowadzą oratorium, pojechał do Astany (od niedawna: Nur-Sułtan), oniemiał. Może i to bogactwo na wyrost, może i gorszące jest zestawienie przepychu stolicy z biedą Fiodorowki, ale Siergiej wyjeżdżał oczarowany. Pierwszy raz był tak daleko. Pierwszy raz w życiu opuścił rodzinne miasto. Potem z takim samym zachwytem patrzył na mijane po drodze stepy i przestrzeń, jakiej na Fiodorowce nie ma. – Ojcze – powiedział w końcu do ks. Tomasza. – Ja to będę lubił podróżować! Zostanę podróżnikiem!
 
Żenia Muzykant
Kazachstan jest krajem w większości muzułmańskim. Prawosławnych jest mniej, katolików – garstka. Kiedy ks. Tomasz odwiedzał miejscowych katolików, wszedł do mieszkania rodziny, która potrzebowała pomocy. Pierwszym, co w nim zobaczył, była przedziwnie wyglądająca grzałka. Spojrzał na nią ze strachem, nie sprawiała wrażenia bezpiecznej. – Może lepiej to wyłączyć? – zapytał nieśmiało. Powstrzymała go mała dziewczynka, głośnym krzykiem zatrzymując w pół kroku. Tego nie wolno wyłączać! To jedyne źródło ciepła w całym domu!
Z takiego domu nie można wyjść i o nim zapomnieć.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 27/2019, na stronie dostępna od 07.08.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki