Kolejny raz mignął mi na Facebooku wpis znajomego i lubianego przeze mnie artysty. Zabrał córkę na Paradę Równości w Warszawie. Chlubi się, że wspierali tam „wartości prorodzinne”. Aż ciśnie się na usta pytanie: czy pokazywał jej transparent zapowiadający, że „będę r… swojego mężczyznę”? Niesiony na czele pochodu. Albo czy zwrócił jej uwagę na tę samą waginę stylizowaną na monstrancję, która wzbudziła takie emocje tuż przed wyborami europejskimi w Gdańsku? Wreszcie, co myśli ten mój znajomy o przedrzeźnianiu katolickiej Mszy św. przez aktywistę gejowskiego Szymona Niemca podającego się za biskupa? To pytanie nie tylko do niego. Bywałem w swoim życiu rozliczany z napisów (głupich lub podłych) na manifestacjach, na które nie poszedłem. Ba, z którymi nie chciałem mieć nic wspólnego. Tu słyszę od znajomych, którzy byli lub się solidaryzują, że było kolorowo i wspaniale.
Trudno wytrzymać natężenie cywilizacyjnej, ideologicznej histerii, jaka się pojawiła, zwłaszcza kiedy dotyczy osób, które się zna i lubi. Nasuwa się jednak inna refleksja. Politycy obu stron uważają, że znieważanie religii na paradzie w Gdańsku to jedna z przyczyn stosunkowo wysokiej wygranej prawicy w walce o miejsca w europarlamencie. I oto środowiska mniejszości seksualnych w obliczu kolejnych wyborów idą dokładnie tą samą drogą. Tak jakby działali w ich obrębie eksponenci interesów PiS. Jest oczywiste, że kolejna przegrana liberalno-lewicowej opozycji, to kolejne cztery lata bez ustawy o związkach partnerskich. A jednak nie umieją się powstrzymać.
Można oczywiście twierdzić, że na tej paradzie nie ma jednego wyraźnego organizatora, ani straży porządkowej, że nikt nie pilnuje ani napisów, ani rozmaitych incydentów. Może. Ale nie zauważyłem, aby organizacje LGBT choćby próbowały apelować do swoich zwolenników przed paradą o powstrzymanie się od wulgarności i agresji. Nie, jesteśmy fajni i kolorowi, więc wszystko nam wolno.
Ciągną w dół nie tylko siebie, ale choćby Rafała Trzaskowskiego. Można z taką paradą w tle wygrać wybory prezydenckie w Warszawie. Wątpię jednak, aby udało się sięgnąć po prezydenturę w Polsce. A zdaje się, że Trzaskowski ma takie ambicje. W kampanii pojawi się owa fałszywa Msza i pytanie do polityka, czy to akceptował. Polacy wciąż nie akceptują. Ale co najważniejsze, aktywiści mniejszości seksualnych nie dostaną tego, czego chcą. I godzą się na to najwyraźniej. W imię swobodnej ekspresji swoich najbardziej zacietrzewionych wyznawców.
Odwet na Kościele katolickim, który im czegoś odmawia, już nie w wymiarze prawnym, a wyłącznie moralnym, chęć dekonstruowania tradycyjnej kultury, są dla nich ważniejsze niż cel polityczny. Trochę to pocieszające, bo tym samym droga do realizacji ich postulatów, łącznie z adopcją dzieci przez jednopłciowe pary, się odracza. A zarazem to zapowiedź nieustannego młócenia po głowie wszystkich Polaków niedostatecznie gorliwych w akceptacji tych postulatów. Czekają nas lata tarmoszenia się, do czego dąży zresztą również część prawicy, rozmiłowanej w wojnie kulturowej, czytaj w nieustających inwektywach.
Ja zaś wrócę do tego, od czego zacząłem. Dla mnie najsmutniejsze jest przełożenie abstrakcyjnego sporu na relacje z konkretnymi ludźmi. Jak tłumaczyć sympatycznym, wrażliwym postaciom, że zadają komuś ból? Odpowiedzą zaraz, że to nic w zestawieniu z wielowiekowymi krzywdami gejów i lesbijek. Czyli powtórzą klasyczny rewolucyjny myślowy koncept. Ja osobiście wybieram dyplomację, miękkość, tłumaczenie. Taki jestem. Ale trudno mi tłumaczyć innym swoim znajomym, że tak trzeba. I będzie coraz trudniej.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













