Logo Przewdonik Katolicki

Traktat Wersalski - Koniec początku

Paweł Stachowiak
fot. Wikipedia

Gdy Ignacy Paderewski i Roman Dmowski podpisywali 28 czerwca 1919 r. traktat wersalski, satysfakcja mieszała się z rozczarowaniem. Niestety w Paryżu nie mogliśmy ugrać więcej.

Niemal wszyscy wierzyli, że to koniec. Prawdziwy kres wojen jako sposobu rozwiązywania sporów między państwami. „Dziś rano skończyła się wojna, najokrutniejsza, najstraszniejsza z wojen, jakich doświadczyła ludzkość. Mam nadzieję, iż wolno nam powiedzieć, że tego historycznego poranka skończyła się też epoka wojen” – powiedział premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George 11 listopada 1918 r.
„Wielka wojna”, jak wtedy mówiono, była straszliwą i pozbawioną sensu hekatombą narodów. Czyż można było sądzić, że ludzkość nie wyciągnie z niej wniosków? W wojnie zginęło 1,8 mln Niemców, 1,7 mln mieszkańców Rosji, 1,4 mln Francuzów, 1,3 mln poddanych cesarza Austro-Węgier, 743 tys. Brytyjczyków.
„Jakżeż pozbawione sensu jest wszystko, co kiedykolwiek zostało napisane, uczynione, pomyślane, jeśli coś podobnego jest możliwe. Widocznie wszystko było skłamane i puste, jeśli kultura wielu tysięcy lat nie zdołała temu zapobiec, przelaniu tych strumieni krwi, istnieniu setek, tysięcy tych więzień udręki” – pisał Erich Maria Remarque.
Europejczycy tracili wiarę we własną kulturę i cywilizację, ale zarazem poszukiwali nowego ładu, który dałby szansę na trwały pokój. Nasza polska sprawa była jedynie fragmentem tej skomplikowanej powojennej rzeczywistości. Trzeba było ją umiejętnie wpisać w system interesów, potrzeb i zamiarów wielkich mocarstw, które miały zadecydować o kształcie nowej Europy.
 
Czekając na tajemnicze jutro
Paryż stał się miejscem, gdzie rozpoczął się wielki międzynarodowy kongres, pierwszy o takiej skali i znaczeniu od lat z górą stu, od czasu kongresu wiedeńskiego, który urządził Europę na cały XIX wiek. Miejsce zdawało się oczywistym. Wojna zaczęła się we Francji, toczyła się na jej terytorium, przyniosła jej ogromne straty, ale również wielką chwałę. Przewodniczącym i gospodarzem konferencji został zatem wiekowy, prawie osiemdziesięcioletni premier Francji Georges Clemenceau, powszechnie zwany „Tygrysem”. Weteran francuskiej i europejskiej polityki, człowiek brutalny, zdecydowany i wrogo nastawiony do Rzeszy. „Pochowajcie mnie stojąc, twarzą w stronę Niemiec” – miał powiedzieć przed śmiercią.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 23/2019, na stronie dostępna od 02.07.2019

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki