Logo Przewdonik Katolicki

Wspólnota Sant’Egidio: w słabości siła

Maciej Mróz

Nie dysponują żadną siłą: ani militarną, ani polityczną, ani gospodarczą, a mimo to pomogli w rozwiązaniu prawie 30 konfliktów militarnych na całym świecie. Do Wspólnoty Sant’Egidio z prośbą o pomoc zwracają się ci, o których świat zapomniał – nie tylko chrześcijanie.

Jak się to stało, że wspólnota ludzi świeckich, w której centrum znajdują się modlitwa i zaangażowanie na rzecz ubogich, w ogóle włączyła się w rozwiązywanie konfliktów zbrojnych? Mauro Garofalo, który we Wspólnocie Sant’Egidio odpowiada za stosunki międzynarodowe oraz mediacje pokojowe, mówi, że nie była to oderwana od rzeczywistości decyzja, ale konieczność i konsekwencja tego, czym Sant’Egidio jest.
Wspólnota, która od swego powstania w Rzymie w 1968 r. rozwinęła się i rozprzestrzeniła po całym świecie, odczuła ból wojny na własnej skórze, w bezpośrednim doświadczeniu przemocy przez jej członków i przyjaciół. Jak często powtarza założyciel wspólnoty Andrea Riccardi: „wojna jest matką wszelkiego ubóstwa”. Zaangażowanie się Wspólnoty Sant’Egidio w działalność na rzecz pokoju wzięło się więc ze współczucia wobec cierpiących przyjaciół.
 
Znajdź to, co łączy
Pierwszym miejscem, gdzie wspólnota zaangażowała się w mediacje pokojowe był Mozambik. W czasie, w którym na świecie kończyła się zimna wojna, w kraju tym rozgorzały wewnętrzne walki. Wspólnota Sant’Egidio została poproszona o mediacje poprzez sieć osobistych kontaktów. To bardzo ważne, bo nie została ona zaproszona do tego procesu przede wszystkim jako instytucja – poproszeni o pomoc, dzięki osobistym relacjom, zostali ludzie, którzy nie posiadali przecież żadnego przygotowania i doświadczenia w podobnych sprawach. Mieli jedynie swoją „słabą siłę” płynącą z życia Ewangelią i przyjaźni z ubogimi.
Ostatecznie, dzięki pomocy różnych organizacji międzynarodowych i państw udało się sprowadzić do Rzymu na mediacje przedstawicieli walczących ze sobą w Mozambiku stron. Jako metodę rozpoczęcia negocjacji wspólnota, zainspirowana myślą papieża Jana XXIII, przyjęła zdefiniowanie czegoś, co łączy skonfliktowane strony. W tym wypadku oznaczało poczucie przynależności do tego samego kraju. Rozmowy toczyły się 27 miesięcy i choć były trudne, co dodatkowo komplikowały trwające nadal walki, ostatecznie zakończyły się zawarciem pokoju 4 października 1992 r. w Rzymie, podpisanym w siedzibie Wspólnoty Sant’Egidio na Zatybrzu. Był to niewątpliwie duży sukces, który sprawił, że od tego czasu do drzwi wspólnoty zaczęły pukać kolejne osoby proszące o pomoc w mediacjach pokojowych.
W konsekwencji, w ciągu 30 lat swego zaangażowania w tej dziedzinie wspólnota wzięła udział w ponad 25 mediacjach pokojowych czy to jako główny mediator, czy też pomagając odblokować proces negocjacyjny. Mediacje takie prowadzone były w Afryce, Ameryce Południowej, na Bliskim Wschodzie i w Azji. Ostatnio Wspólnota Sant’Egidio zaangażowana była w rozmowy w Libii, Sudanie Południowym i w Republice Środkowoafrykańskiej. Z tą ostatnią wiąże się także historia negocjacji prowadzonych przez Mauro Garofalo w 2014 r., w wyniku których doszło do uwolnienia polskiego misjonarza ks. Mateusza Dziedzica.
 
Cztery kroki
Działalność Wspólnoty Sant’Egidio na rzecz pokoju doprowadziła do wypracowania nowej metody rozwiązywania konfliktów.
Pierwszym elementem tej metody jest to, że wspólnota nie posiada żadnej siły w tradycyjnym znaczeniu: ani militarnej, ani politycznej, ani gospodarczej. Paradoksalnie ta pozorna słabość okazuje się siłą. Wspólnota jako mediator jest autentyczna, bo nie posiada żadnych ukrytych celów – jej jedynym celem jest pokój sam w sobie.
Drugim elementem tej metody jest cierpliwość. Podczas gdy państwa czy organizacje pozarządowe prowadzące mediacje pokojowe podlegają presji czasu oraz kadencyjności trwania, wspólnota może czekać całe dekady na moment, w którym będzie mogła odegrać pozytywną rolę. Cierpliwość wyraża się również w niestrudzonym słuchaniu wszystkich stron. – Nasza cierpliwość nie posiada daty ważności – mówi Mauro Garofalo.
Trzecim bardzo ważnym czynnikiem jest to, że wspólnota postrzegana jest jako grupa ludzi wierzących. Co ciekawe, ma to znaczenie nie tylko w przypadku, gdy strony konfliktu przyznają się do powiązań z chrześcijaństwem. Zdarzało się już, że o wsparcie prosili wspólnotę także muzułmanie. Ponadto, co ma ogromne znaczenie, kiedy na rozmowy do Rzymu przyjeżdżają przedstawiciele różnych skonfliktowanych stron, nie trafiają oni do jakiejś „zimnej” sali rozmów w ministerstwie lub innej instytucji, ale trafiają w samo serce żyjącej wspólnoty. Spotykają się z ludźmi głęboko zainspirowanymi Ewangelią, którzy służą ubogim.
Oprócz tego wszystkiego, Wspólnota Sant’Egidio stara się różnym walczącym stronom pokazać wartość pokoju, a wreszcie także zainspirować ich do marzeń o pokoju i marzyć razem z nimi. Platformą do inspirowania takich marzeń oraz do prowadzenia konkretnego dialogu pomiędzy różnymi kulturami i religiami są też spotkania w duchu Asyżu, zainicjowane w 1986 r. przez papieża Jana Pawła II, a kontynuowane przez Wspólnotę Sant’Egido w formie corocznych spotkań przedstawicieli przywódców religijnych, myślicieli i liderów państw.
Przy tym wszystkim członkowie wspólnoty zdają sobie jasno sprawę z tego, że ich siły i umiejętności są niewystraczające. Jak mówi odpowiedzialna za Wspólnotę Sant’Egidio w Polsce Magdalena Wolnik, „z tego powodu bardzo potrzebujemy także modlitwy”. Modlitwa o pokój jest organizowana przez wspólnotę w różnych częściach świata i ma regularny charakter. W Warszawie, dla przykładu, odbywa się ona w każdy pierwszy wtorek miesiąca.
 
Kultura słuchania
Wspólnota Sant’Egidio najbardziej chyba znana jest poprzez swoje zaangażowanie na rzecz ubogich, osób na różne sposoby wykluczonych: bezdomnych, uchodźców, staruszków, dzieci ulicy, więźniów czy osób z niepełnosprawnościami. Niemniej nowa metoda rozwiązywania konfliktów proponowana przez wspólnotę wydaje się głęboko spójna ze wszystkim, czym ona żyje.
Jednym z najbardziej charakterystycznych dla Sant’Egidio elementów jest nieustanne odczytywanie znaków czasu i zakorzenienie w kulturze słuchania. Czy to chodzi o osoby bezdomne, czy o mediacje pokojowe wspólnota stara się nie przyjmować żadnych odgórnych założeń, nie opracowuje projektów, ale najpierw stara się skierować swoją uważność na potrzebujących, budować z nimi relacje. Dopiero z tego zasłuchania i odczytania potrzeb rodzi się konkretne działanie. Działanie, które przynosi konkretne efekty.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki