Logo Przewdonik Katolicki

Bądź reżyserem swojego życia

Magdalena Woźniak
Fot. Materiały prasowe Fabryki Opowieści

Z Moniką Górską, dokumentalistką, mistrzynią storytellingu, o tym, że nawet w najgorszej ciemności życia mamy wybór, czy otworzyć drzwi z napisem „porażka” czy „szansa” ROZMAWIA MAGDALENA WOŹNIAK

Wypadek samochodowy, miesiące leżenia w łóżku, 8-letnie dziecko na wychowaniu i mama z kolejnym nawrotem nowotworu. Wydaje się, że w tej sytuacji można się już tylko załamać, a jednak Ty tego nie zrobiłaś.
– Pamiętasz wańkę-wstańkę? Taką czerwoną, pucołowatą lalkę z dzieciństwa, która gruchała dzwoneczkami i kolebała się na boki? Kiedy się ją przygięło do ziemi, odskakiwała do pionu. Jak ja. Tak dzisiaj na siebie patrzę. Ale nie zawsze tak było. Wiele razy mnie życie przygniatało do ziemi. I wcale nie miałam poczucia, że zaraz wstanę. Kiedy jednak się odbiłam od dna raz czy drugi, to zauważyłam pewną prawidłowość. Po pierwsze, skoro raz już się podniosłam, to dlaczego nie miałoby mi się udać po raz kolejny? Po drugie, za każdym razem coraz szybciej wracałam do pionu.
 
Co powodowało, że wstawałaś?
– Świadomość, że mogę! Nie zawsze masz wpływ na to, co cię spotyka. Wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą, aż tu nagle wydarza się COŚ i nagle tracisz kontrolę nad swoim życiem. I nagle pustka, rozpacz i to pytanie „dlaczego ja?”… A gdyby tak odwrócić pytanie? Tak zrobiła bohaterka mojego filmu Moje dziecko jest aniołem, Kinga, kiedy dowiedziała się, że jej córeczka ma wadę genetyczną i umrze. Jej słowa wdusiły mnie w fotel: – A dlaczego nie ja? Kiedy przytrafia ci się coś strasznego, masz poczucie, jakby ci ktoś wszystko nagle odebrał. A jednak coś ci jeszcze zawsze zostaje…
Dziewięć lat temu miałam wypadek samochodowy. W jednej chwili ja – reżyser, człowiek z sukcesami, osoba bardzo aktywna – zostałam przykuta do łóżka. Powinnam się opiekować synem, mamą, skończyć film o małej Ali, która miała zostać adoptowana, a tymczasem sama potrzebowałam wsparcia na najbliższy rok. Kiedy tak obolała leżałam w łóżku szpitalnym i o trzeciej w nocy rozmyślałam nad tym moim końcem świata, dotarło do mnie nagle, że nadal mam wolną wolę. Nawet kiedy nie mam pozornie już kontroli nad niczym, nadal mogę wybrać, jak spojrzę na to, co mi się przytrafiło, i jaką opowieść sobie o tym opowiem.  
To tak, jakby przed tobą był ciasny, wąski korytarz i dwoje drzwi. Na jednych jest napisane PORAŻKA, a na drugich SZANSA. Którą klamkę naciśniesz? Trudny wybór, a zegar tyka…
 
Ty wybrałaś „szansę”.
Tak. Zajęło mi to trzydzieści sekund. Nigdy bym nie pomyślała, że ten jeden wybór zmieni w moim życiu aż tyle! Mogłabym się nad sobą użalać i przeklinać los. Miałabym do tego prawo. Mój świat nagle stanął w miejscu, jakby ktoś w biegu zaciągnął ręczny hamulec. Nie oceniam nikogo, kto w takich sytuacjach się załamuje i nie może udźwignąć PORAŻKI. To są takie znajome drzwi. Aż się prosi, żeby nacisnąć klamkę… A za nimi tak dobrze znajoma, gęsta ciemność. A może nic nie widać, bo masz zamknięte oczy? A gdyby je tak otworzyć? I poszukać tych drugich drzwi? Zaufać Panu Bogu, że za nimi naprawdę jest dla nas jakaś SZANSA, jakaś nadzieja? Pozwolić sobie wybrać coś, czego jeszcze nie znamy, co jest wielką niewiadomą i może dlatego nas tak nas przeraża? Mamy wolną wolę, więc te drzwi nie otworzą się same. To  nasz wybór sprawi, że ta SZANSA się „odkluczy”.
 
Mamy różną wrażliwość, charaktery, doświadczenie. Czy dokonanie tego wyboru nie jest raczej domeną ludzi przebojowych i pewnych siebie? Czy naprawdę każdy jest w stanie zawalczyć o siebie?
Jako dokumentalistka spotykałam się z niewyobrażalnym cierpieniem ludzi. Bezdomni, alkoholicy, umierający na raka, rodzice wychowujący niepełnosprawne dzieci. Albo mamy, które straciły swoje dzieci. Czy można sobie wyobrazić większą tragedię niż śmierć własnego dziecka? Same wcześniej mówiły, że gdyby to się im przydarzyło, nigdy by tego nie przeżyły. A jednak po latach strasznego bólu podniosły się i co więcej, przekuły swoje doświadczenia w służbę innym. Założyły blogi, fundacje, które pomagają matkom po stracie. To były skromne, nieśmiałe często osoby. Dlatego głęboko wierzę, że każda dorosła osoba, jeśli tylko nie ma problemów zdrowotnych związanych z zaburzeniami psychicznymi, może wybrać swoją wersję opowieści.
 
Jesteś dziennikarką, reportażystką, osobą rozpoznawalną. Chciałoby się z przekorą powiedzieć „jej łatwo mówić”…
– To prawda! Mnie łatwo mówić! Teraz już tak! To uboczny skutek zmarszczek (śmiech). Ale  wcześniej… Miałam trudne dzieciństwo. Biedne. Na podwórku wołali na mnie „Słoń”. W szkole też nie byłam orłem. Dwie poprawki z fizyki i jedna z matematyki w liceum. Nawet jak wcisnęłam się w moje pierwsze wymarzone jeansy z darów, to wychodząc z domu… upadłam i zrobiłam dziurę (śmiech). Na swoją kawalerkę uzbierałam, wyjeżdżając do Paryża, gdzie nikogo nie znałam i nawet nie umiałam mówić po francusku. Pracowałam po szesnaście godzin dziennie jako kelnerka i sprzątaczka, aż w końcu dopięłam swego i kupiłam wymarzone mieszkanie. Potem bywało znacznie gorzej. Jak wtedy, kiedy dowiedziałam się przez telefon, że będę samotną mamą – kilka godzin po porodzie. I też myślałam wtedy, że tego nie przeżyję.
I pewno nie przeżyłabym, gdyby nie moja wiara w Boga. To u mnie nawet coś więcej niż wiara. To świadomość, że On jest. I jest miłością. I że mówi do nas językiem wolności. Jeżeli jestem Jego dzieckiem, to jestem przecież córką Króla. Więcej, przyjaciółką samego Jezusa. A to zobowiązuje! (śmiech). Pomimo mojej nieśmiałości, kompleksów i poczucia wartości na poziomie „mniej niż zero”, z którym zmagałam się tyle lat, mam przecież wszystko, żeby po królewsku rozwinąć skrzydła. Każdy z nas ma!
 
Co Ci w tej postawie pomaga?
– Wiem, po co żyję! I ufam, że jestem w najlepszych rękach. Bo tak na końcu, skąd mam wiedzieć, co jest dla mnie najlepsze? Lepiej, niech On się tym zajmie! I jeszcze to poczucie wdzięczności. Ktokolwiek jest dla mnie dobry, pomoże mi w czymś, od razu dziękuję tej osobie i Bogu. Dziękuję za piękno natury i ludzi, których spotykam. Dziękuję za gorzkie lekcje, bo mnie uczą życia. Ale w tym wypadku, nie tak od razu (śmiech). Może to tak działa, że wdzięczność przyciąga jeszcze więcej dobra? Jezus sam powiedział: „Każdemu, kto ma, będzie dodane”. I jeszcze: „Proście, a otrzymacie”, „Pukajcie, a otworzą wam”. Gdybyśmy my, jako chrześcijanie, chcieli choć tylko trochę stosować do tego, co mówił Jezus, mielibyśmy przepis na szczęśliwe i piękne życie. Kochaj siebie, kochaj bliźniego i kochaj Boga. Czego więcej potrzeba?
 
W życiu jednak „uczyniwszy na wieki wybór, w każdej chwili wybierać muszę”. Nie da się podjąć tej decyzji raz.
– A raczej, jak mówi mój przewodnik duchowy o. Marek OCD, nie tyle „wybierać muszę”, ile „wybierać chcę”. Bardzo lubię ten cytat z Jerzego Lieberta. Pisałam o tym poecie pracę magisterską. Myślę, że mój wypadek to była próba. Co teraz wybiorę? Jeśli go przeżyłam, to po to, żeby móc dzielić się z ludźmi tym najważniejszym życiowym przesłaniem: Wybierz Twoją historię, a zmienisz Historię (Choose Your story, Change History). Wierzę, że ta wielka historia świata zmienia się od naszych małych codziennych wyborów. Taki efekt motyla. To nie „oni” – politycy czy hierarchia Kościoła, ale ty i twoje codzienne wybory popychają świat do przodu. Albo trzymają w miejscu. Nawet jeśli często w danej chwili nie wiesz, jak wiele one zmieniają.
 
Mówiłaś, że po upadkach wstajemy raz szybko, innym razem zajmuje nam to więcej czasu. Czym to jest spowodowane, że raz wygrywamy i wybieramy te właściwe drzwi, a czasem mamy z tym problem?
Jeśli mamy z tym problem, to powód może być całkiem prosty. Pogoda? Zmęczenie? Głód? Niedospanie? Albo jesteś przed okresem? (śmiech). Trzeba tylko uważać, żeby nie narobić sobie więcej problemów. Zrobiłam ponad sto filmów, poznałam mnóstwo historii i zauważyłam, że jeśli uda ci się tak „przeostrzyć” wzrok, żeby zobaczyć w tych bolesnych momentach trampolinę do lepszego życia, to z każdym kolejnym wyborem będzie ci łatwiej. Ale jeśli masz wrażenie, że to kładka prowadząca prosto w przepaść i często wybierasz drzwi PORAŻKI, to może potrzebujesz innych okularów? Pamiętam swoje zaskoczenie, jak kiedyś pewien mądry dominikanin powiedział mi, że rozpacz to forma pychy. – Jak to? To przecież totalna pokora! Aż w końcu zrozumiałam. To tak, jakby moja marność była ważniejsza od Tego, który może tę ciemność w jednym mgnieniu oka rozproszyć. To niewiara w światło, które jest. Bo ono tam jest! Pycha to przekonanie, że skoro ja nie widzę jasności, to jej tam nie ma. Więc po co w ogóle rano wstawać z łóżka? Tyle razy już w życiu przekonałam się, że najciemniej… jest tuż przed świtem. W tej ciemności nie jesteś sam. Nawet jeśli z tej samotności, bezsilności, strachu, totalnego poczucia odrzucenia chce ci się wyć. Zrozumiałam to w tym roku, dwa tygodnie przed Wielkanocą, w Jerozolimie. O trzeciej nad ranem szłam pustymi brukowanymi uliczkami, od stacji do stacji, po Via Dolorosa. I nagle to do mnie dotarło! On był jak ja wzgardzony, niezrozumiany, odrzucony, zdradzony przez najbliższych, osamotniony, poraniony, wyśmiewany. Tu, na wąskim uliczkach Jerozolimy, nie dźwigał swojego krzyża. On dźwigał mój krzyż. Krzyż każdego z nas. Po to się właśnie narodził. Emmanuel – Bóg jest z NAMI.
 
Kiedyś opublikowałaś takie zdanie: „To od Ciebie zależy, czy w filmie zatytułowanym Twoje życie będziesz reżyserem, czy obsługą planu”. Jak pomóc komuś wejść w rolę reżysera?
– Pomóż mi i razem pomóżmy w tym innym! (śmiech). Pracuję właśnie nad serią filmów z historiami ludzi, którym jeden życiowy wybór totalnie odmienił życie, a czasem świat. Szukam i modlę się o ludzi wielkiego ducha, którzy pomogą mi takie filmy wyprodukować. Aż mnie dreszcze przechodzą, kiedy myślę, jak wielkie rzeczy można zrobić, kiedy się odpowiednio skalkuluje ROI [return to investment, zwrot i inwestycji – przyp. red.] (śmiech). Zwrot z inwestycji nie tylko po to, żeby samemu mieć się lepiej, ale w pierwszej kolejności, żeby nasz świat i nasi bliscy mieli się lepiej.
Wiesz, można patrzeć na życie jak na… życie. Początku nie pamiętamy, a końca nie widać. A możesz spojrzeć na życie jak na opowieść.  Kiedy zrozumiesz, jaką ma strukturę i jak ona działa, być może lepiej zrozumiesz też, jak żyć.
Każda opowieść ma swoje przesłanie, uniwersalne wartości, jest zakorzeniona w archetypach, w trakcie jej trwania wytwarzają się silne emocje. Dzieje się w jakimś określonym miejscu i czasie. Ma swojego bohatera, który do czegoś dąży czy o czymś marzy albo przed czymś chce uciec. I w tym momencie pojawia się antagonista, który mu w tej drodze będzie przeszkadzał. Paradoksalnie im mocniejszy antagonista, tym bardziej wzmacnia wartość bohatera. Jeśli na twojej drodze pojawi się kłoda, a ty zaczniesz się załamywać, jaka ona jest duża, i zawrócisz – to już koniec historii. A jeśli się przestraszysz, zdenerwujesz, dasz sobie chwilę, nawet cofniesz się o trzy kroki, ale w końcu wrócisz i na tę kłodę się wdrapiesz, to z jej wierzchołka zobaczysz lepiej dalszą drogę. Jeśli dasz radę przez nią przejść, to najprawdopodobniej będziesz mocniejszy. I twoja perspektywa będzie już inna. Będziesz człowiekiem dojrzalszym, bardziej odpowiedzialnym. Takim, który trzyma ster w swoich rękach – oczywiście z wiatrem płynącym z góry. Bo z łaską trzeba współpracować. To jest właśnie rola reżysera i scenarzysty.
 
Czy w tym wyborze jest miejsce na słabość?
– Storytelling, czyli sztuka opowiadania, jest po to, by zbudować relacje z innymi, ale też z samym sobą. A spróbuj być sobą bez bycia słabym! Nawet Jezusowi się to nie udało (śmiech). To znaczy tylko tyle, że nie jesteśmy jeszcze w raju. Kiedy wybierasz swoją narrację, nie ma miejsca na udawanie. Chyba że chcesz stworzyć kolejną fikcję. Wybierasz bycie sobą. Każda słabość, każdy błąd, każda porażka jest tylko dowodem na to, że próbujesz. Że idziesz do celu.
A przeszkody to schody. To ty wybierasz, czy zaprowadzą cię w górę, czy w dół.

-------------
Dr Monika Górska
Reżyserka filmów dokumentalnych i reportaży, dziennikarka, wykładowca akademicki, mentor i trener storytellingu w Polsce i na świecie. Autorka wielu książek i publikacji. Założycielka Mistrzowskiej Szkoły Storytellingu Biznesowego, www.monikagorska.com
 
Prezent dla czytelników „Przewodnika Katolickiego”: e-podręcznik dr Moniki Górskiej Jak sprzedawać bez sprzedawania. Pobierz bezpłatnie i poznaj storytelling od podstaw: https://monikagorska.com/-jak-zwiekszyc-sprzedaz
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki