W „Gazecie Wyborczej” po arcyidolu, czyli Donaldzie Tusku, przyszedł czas na Fransa Timmermansa, pierwszego wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej. Już na wstępie dowiadujemy się, że politycy PiS wściekle go atakowali, ale przecież on się trzyma, a potem cały czas w tym samym tonie… Ale zauważę coś, co nie jest związane z oceną polityki Holendra i z pytaniem, na ile ma on rację, żądając od Polski „polepszenia stanu praworządności”.
Była taka opowieść o malarzu Janie Styce i o Panu Bogu, który mu powiedział: „Ty mnie nie maluj na kolanach, ty mnie maluj dobrze”. Otóż dziennikarzom „Wyborczej” nie ma kto tego powiedzieć. I dlatego w istocie wyrządzają swojemu rozmówcy krzywdę, pozwalając mu pleść, co mu przyjdzie do głowy. Oto pytany o trwałość Unii Europejskiej Timmermans wraca do bardzo dawnych czasów – kiedy był ambasadorem w Związku Sowieckim i przestrzegał przed upadkiem tego imperium, a przełożeni nie chcieli go słuchać. Potem się okazało, że ZSRR jednak się rozpadł. „To, co zostało stworzone przez człowieka, może być przez człowieka zniszczone” – konkluduje posępnie Timmermans.
No cóż, my Polacy niekoniecznie rozumiemy, kiedy opowiada się nam o upadku Związku Sowieckiego tym tonem. „Przestrzegał przed upadkiem”? A nie był ten upadek błogosławiony? Co ważniejsze, nikt nie tłumaczy zachodniemu politykowi, że takie porównanie ZSRR i UE to w Polsce ulubiony zabieg środowisk… antyeuropejskich. Jeśli Związkiem Sowieckim mamy mierzyć trwałość ludzkich dzieł, żal po zagrożonej potężnym kryzysem Unii będzie jeszcze mniejszy. Czytelnik „Wyborczej” może to łyknie, lecz czy łykną też inni Polacy?
Ale coś uderza mnie w tej rozmowie bardziej. Timmermans wygraża populistom żywiącym się ludzkimi błędami. Opowiada o zagrożeniach związanych z kryzysem tradycyjnych społeczeństw przemysłowych, z zanikaniem różnych rodzajów produkcji. Wspomina o kataklizmie greckim, o kryzysie imigracyjnym. Nie próbuje jednak, tytułem przykładu, zaproponować polskim czytelnikom choćby jednego remedium. W domyśle: Unia jest takim remedium, bo jest doskonała. Ale czy ma pomysły? To pytanie polskich dziennikarzy zawisa w próżni.
W innym miejscu Timmermans znajduje racje za Unią. Ma nas chociażby bronić przed Władimirem Putinem. Nie wiem, czy by nas broniła skutecznie, ale kiedy gotuje się za naszą wschodnią granicą, to argument zawsze wart rozważania. Sam radzę eurosceptykom: jeśli macie lepsze gwarancje dla stabilizacji i bezpieczeństwa dla środkowej Europy, to je przedstawcie.
Ale nie zmienia to faktu, że tam, gdzie Timmermans próbuje sformułować agendę dla całej Europy, idzie mu to mizernie. Pochyla się nad lękami ludzkimi, aby je zauważyć. Ale nie ma nic do zaproponowania, już nie tylko Polkom, ale wszystkim Europejczykom. Może takie propozycje padną w kolejnym odcinku? Bo nie wątpię, że jakiś następny odcinek będzie. Bardziej jednak prawdopodobne, że nie padną wcale, bo po prostu dzisiejszy polityczny aparat Unii Europejskiej nie produkuje wizjonerów. Potrafią się napawać hołdami wielbicieli, ale niewiele więcej. O czym piszę bez żadnej satysfakcji, bardziej już z żalem, bo przecież mądrzy sojusznicy by się przydali. Łatwiej wygrażać PiS-owi czy Viktorowi Orbánowi, niż prezentować własną agendę.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.













