Mistyka zakwasu

Zrobiłam swój trzeci chleb w życiu. Moje koleżanki piekły i z roku na rok było ich coraz więcej. Aż wreszcie jedna powiedziała mi tak: słuchaj, jak mi wychodzi, to i tobie się uda.
Czyta się kilka minut
FOT. UNSPLASH
FOT. UNSPLASH

Na drugi dzień przyniosła mi w słoiku zakwas, kazała go włożyć do lodówki i co kilka dni dokarmiać. Dokarmiać? Jak jakieś zwierzątko? Więc zapytałam inną koleżankę, czy dokarmia zakwas i jak to się robi. A ona mi na to, że oczywiście dokarmia, i nawet go pieści, mieszając drewnianą łyżeczką, którą specjalnie do tego celu przeznaczyła. I nawet przemawia do tego zakwasu, bo on przecież żyje. Więc dokarmiłam tę szarą skorupę i ona faktycznie ożyła, zaczęła wzrastać, poruszać się, ledwo ledwo, ale jednak. Nie minęło dużo czasu, i ja też zaczęłam do niego przemawiać. Zakwas jest dla mnie odkryciem ostatnich miesięcy. Wiedziałam mniej więcej, co oznacza „chleb na zakwasie”, ale dopiero kiedy przekonałam się poprzez własne doświadczenie, czym on jest – gdy mam ten swój, dokarmiany co kilka dni, żyjący, z którego wychodzą kolejne chleby – dopiero teraz zrozumiałam jego istotę. Zakwas to mistyka.
Ja dostałam zakwas od koleżanki, ona od swojej koleżanki, jej koleżanka od swojej matki, a jej matka od jeszcze kogoś. Świat jest pełen zakwasów, które są przekazywane z rąk do rak. Nie wiem, kto pierwszy zrobił zakwas, na którym piekę moje chleby. Nie wiem, kiedy to się wydarzyło. Mój zakwas jest mocny, więc jest chyba stary, a im starszy, tym lepszy. Podobno są piekarnie, w których piecze się chleb na zakwasie ponadstuletnim. Lubię myśleć, że mam u siebie cząstkę różnych ludzkich losów, że ów zakwas, który dokarmiam i na którym piekę chleby, przechodził przez historie różnych kobiet, przez ich smutki i radości, upadki i wzloty.
I jeszcze jedna ważna rzecz: że tak mała ilość zakwasu sprawia, że zakwasza się całe ciasto.
Wystarczy naprawdę niewiele go dodać, żeby całość została zaczyniona. Mijają godziny i ciasto wygląda zupełnie inaczej niż na początku, pojawiają się pęcherze, zmienia się zapach. Wszystko jest nowe, a przecież takie samo. Kiedy obserwuję na własne oczy ten proces, lepiej rozumiem słowa Chrystusa, kiedy przyrównuje Królestwo Boże do zaczynu, który gospodyni włożyła do mąki. Zaczyn to chrześcijanie, mąka to świat. Chrześcijan więc nie musi być dużo, wystarczy bardzo niewielu, byle to byli prawdziwi chrześcijanie. Tacy, których fotografię dał Chrystus na Górze Błogosławieństw. Ta garstka może zaczynić cały świat. Teraz za każdym razem, kiedy piekę chleb, myślę o tych słowach.

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2018