W Oświęcimiu

Oczywiście pada, jest szaro i wilgotno, gdzieniegdzie widać resztki śniegu. Jestem w Oświęcimiu. Po raz pierwszy. To miasto nigdy nie będzie zwykłe, takie jak wszystkie, przeciętne, a przecież ludzie tu mieszkają, chodzą do szkoły, pracują. Nigdy nie było mi tu po drodze – w dosłownym sensie.
Czyta się kilka minut
FOT. FOTOLIA
FOT. FOTOLIA

Nawet tędy nie przejeżdżałam. Natomiast w przenośni znam to miejsce od bardzo wczesnej młodości. Mój wujek, brat mojej Babci, miał na ręce wytatuowany numer i nigdy nie zapomnę, kiedy mając może sześć lat, zapytałam go, co on oznacza. Nie pamiętam, co mi odpowiedział, ale potem po prostu już wiedziałam. Udało mu się uciec z marszu śmierci, Mama pamięta, jak opowiadał o obozie i pokazywał zdjęcia, które udało mu się zabrać z obozu, kiedy Niemcy uciekali i zostawiali po sobie chaos. Chyba udawała wtedy, że śpi, bo przy dzieciach nikt by nie mówił o tych sprawach. Z Auschwitz mam też inne powiązania rodzinne, ale na razie nie chcę o tym pisać. W każdym razie literaturę obozową zaczęłam czytać bardzo wcześnie, niemal tak wcześnie jak przygody Tomka Wilmowskiego. A teraz tu przyjechałam i spędzam kilka dni, bardzo blisko drutów. Czuję się trochę schizofrenicznie: z jednej strony miasto, McDonald’s, H&M, puby, z drugiej – obóz. TEN obóz. O którym tyle czytałam i czytam, świadectw tak dosadnych, nasyconych smrodem śmierci i nieludzkości. Kiedy byłam w Yad Vashem, po obejrzeniu ekspozycji wyszłam ze ściśniętym żołądkiem i przeświadczeniem, że oto ludzie są tak bardzo źli, tak niewyobrażalnie źli. Ale droga z budynku wiedzie wprost do tego przedziwnego parku, gdzie rośnie tyle drzew różnych gatunków, a przy każdym z drzew tabliczka, a na każdej z tabliczek nazwiska. I dopiero teraz znamy całą prawdę o świecie: jest zło, ale jest też dobro. I ostatecznie to dobro zwycięża, bo wciąż jest żywe, wzrasta, nie ustaje, wydaje owoce. Oświęcim też powinien być nie tylko końcem, ale i początkiem. Przestrogą przed złem, które może narodzić się w ludzkim sercu. Zaproszeniem do dobra.
Swój tour po świecie rozpoczęła największa jak dotąd objazdowa wystawa na temat historii Auschwitz. Teraz jest w Madrycie, potem przez siedem lat będzie pokazywana w kilku miastach Europy i Ameryki Północnej. Ponad 600 przedmiotów związanych z obozem zagłady pochodzi  m.in. z Auschwitz, Instytutu Yad Vashem i Muzeum Holokaustu w Waszyngtonie. „Nie tak dawno, nie tak daleko” – brzmi podtytuł wystawy. Ciągle trzeba nam przypominać, do czego zdolny jest człowiek. Owszem, do heroizmu też, ale także do potworności. Trzeba być uważnym na najmniejsze jej przejawy. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 50/2017