Logo Przewdonik Katolicki

Niewidziani, czyli lektura na mrozie

ks. Artur Stopka

Tytuł książki bezdomnych do czytania na mrozie nie oddaje dobrze istoty problemu. Oni nie są „niewidzialni”. Oni raczej są „niewidziani” – ignorowani, wykluczani

Są książki do czytania w wygodnym fotelu przy kominku albo w zaciszu biblioteki. Są też książki do czytania w ogrodzie albo w parku, wśród pachnących kolorowych kwiatów i rozśpiewanych ptaków. Ale żeby książkę trzeba było czytać na mrozie, bo w przeciwnym razie po prostu nie widać liter? Co to za pomysł?
A jednak taka książka się ukazała w Polsce w połowie stycznia. Zatytułowano ją Niewidzialni. Do wydrukowania użyto farby, która jest widoczna tylko w ujemnej temperaturze. Nie da się tej książki przeczytać, gdy wokół jest ciepło. I o to chodziło. „Im bardziej Ci zimno, tym wyraźniej czujesz, o czym tekst traktuje” – wyjaśniają inicjatorzy jej wydania, fundacja zajmująca się ubogimi i bezdomnymi w stolicy.
Rządowe Centrum Bezpieczeństwa systematycznie informuje o przypadkach śmierci z powodu zamarznięcia. Od listopada ubiegłego roku do 22 stycznia z wychłodzenia zmarło w Polsce 88 osób. Zdecydowana większość z nich to bezdomni. RBC apeluje, aby widząc kogoś potrzebującego pomocy w związku z zimnem, dzwonić na numer alarmowy 112. „Zima – trudna pora roku, nie bądź obojętny! Reaguj!” – zachęca rządowa agenda. Chodzi o to, aby nie ulegać pewnemu schematowi myślenia o bezdomnych, że są przecież sami sobie winni, że mogliby znaleźć pracę albo przynajmniej iść do schroniska. „Skoro sami o siebie nie dbają, to czemu ja mam to robić? To nie moja sprawa”.
Celem unikatowej książki nie jest tylko doprowadzenie czytelnika do osobistego doświadczenia długotrwałego przebywania na zimnie. Przynosi ona historie ludzi bezdomnych, to oni ją napisali, dzieląc się swoimi przeżyciami. Chcą, żeby dostrzeżono w nich mających swoją godność ludzi. Aby w każdym z nich inni dostrzegli Człowieka. „Może wtedy, gdy następnym razem miniecie go na ulicy, nie będzie on już jednym z Niewidzialnych” – uzasadniają inicjatorzy publikacji.
Często można usłyszeć: „Syty głodnego nie zrozumie. Ani zdrowy chorego”. Czy ktoś, kto poświęci trochę czasu i w zimnie przeczyta książkę, zrozumie, jakie życie prowadzi w Polsce bezdomny? Czy będzie w stanie nie tylko mu współczuć, ale również z nim współodczuwać? Papież Franciszek w jednej z katechez powiedział, że „Solidarność we współodczuwaniu cierpienia i wzbudzaniu nadziei jest przesłanką i warunkiem, by otrzymać w dziedzictwo przygotowane dla nas królestwo”.
Ktoś obserwując media społecznościowe, doszedł do wniosku, że wytworzyła się w ostatnich tygodniach niemal moda na pomaganie bezdomnym. Dotyczy ona zwłaszcza ludzi młodych. Opowiadają w internecie, jak starają się bezdomnym zapewnić gorący posiłek, ciepłe ubranie itp. Zrodziło to u niektórych internatów wątpliwości. Jak takie zachowanie ma się do zalecenia Pana Jezusa, aby pomagać innym bez robienia wokół tego faktu szumu? Przecież powiedział „Strzeżcie się, żebyście uczynków pobożnych nie wykonywali przed ludźmi po to, aby was widzieli; inaczej nie będziecie mieli nagrody u Ojca waszego, który jest w niebie” (Mt 6, 1). A jednak myślę, że opowiadanie w globalnej sieci o gotowaniu zupy dla bezdomnych albo zdobywaniu dla nich porządnych butów ma sens. Pod warunkiem że to na nich skierowane są oczy i obiektywy smartfonów.
Tytuł książki bezdomnych do czytania na mrozie nie oddaje dobrze istoty ich i naszego problemu. Oni nie są „niewidzialni”. Oni raczej są „niewidziani”, ignorowani, niedostrzegani, wykluczani, omijani wzrokiem, wymazywani z rzeczywistości. Traktowani tak, jakby ich nie było.
Nie chodzi tu tylko o bezdomnych. Tu chodzi również, na przykład, o uchodźców szukających lepszego miejsca do życia i o tych, którzy gdzieś tam daleko w Aleppo przymierają głodem. Ale i o chorą samotną sąsiadkę, która od miesięcy nie opuściła swojego mieszkania. Chodzi o ludzi, których cierpienia i potrzeb nikt nie chce widzieć. Rzecz w tym, aby wreszcie ich zobaczyć. Tylko tyle i aż tyle.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki