Co dziesiąta kobieta w ciąży pije alkohol

Z Antonim Szymańskim, wiceprezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia rozmawia Piotr Jóźwik
Czyta się kilka minut
FOT. PIXABAY.
FOT. PIXABAY.

Jak Pan ocenia pomysł rzecznika praw dziecka Marka Michalaka, by kobiety będące w ciąży i pijące alkohol, zażywające narkotyki, dopalacze etc. kierować na leczenie?
– To cenna inicjatywa. Konkretyzuje to, o czym od kilku lat mówiło się w środowiskach zajmujących się zespołem zaburzeń rozwojowych występujących u osób, których matki spożywały alkohol w ciąży (FAS). Te zaburzenia to niedobór wzrostu i wagi ciała, mały obwód głowy, uszkodzenie układu nerwowego, a zwłaszcza mózgu. Skutkiem działania alkoholu na rozwijający się płód może być także poronienie, urodzenie martwego dziecka czy przedwczesny poród.
 
Czy na takie leczenie, w skrajnych przypadkach, powinniśmy kierować kobiety nawet wbrew ich woli?
– Odpowiem pytaniem: czy możemy biernie przyglądać się, jak kobieta w ciąży pije alkohol, gdy wiemy, że poważnie szkodzi swojemu dziecku? Stawką w tym przypadku jest życie i zdrowie dziecka.
 
Jak często kobiety w ciąży sięgają po alkohol?
– Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych szacuje, że co roku w Polsce rodzi się około 9 tys. dzieci z zaburzeniami rozwojowymi powstałymi w wyniku kontaktu z alkoholem w czasie życia płodowego. Według badań Głównego Inspektoratu Sanitarnego z 2012 r. aż 10 proc. polskich kobiet w ciąży spożywa alkohol! Do tego 2 proc. przyjmuje środki uspokajające lub nasenne, 7 proc. pali tytoń, zaś 23 proc. jest codziennie narażonych na bierne palenie w domu.
 
Czy sama zmiana przepisów może rozwiązać ten problem?
– Oczywiście, że nie. Aby kobieta w ciąży utrzymała abstynencję, niezbędna jest na przykład solidarność środowiska, w którym przebywa. Wznoszenie toastów przy kobiecie w ciąży może ona interpretować jako towarzyskie przyzwolenie na picie, co czyni nas współodpowiedzialnymi za zagrożenie dla dziecka, jakie w tym momencie powstaje. Potrzebne jest upowszechnienie wiedzy o skutkach picia alkoholu przez kobietę w ciąży poprzez media, służbę zdrowia, pracowników pomocy społecznej czy kuratorów sądowych, a także uwzględnienie tego aspektu w programach szkolnych czy uczelniach medycznych.
 
Trwają zbiórki podpisów pod dwoma obywatelskimi projektami chcącymi zmienić „ustawę antyaborcyjną”. Czy w tej sytuacji ujęcie się rzecznika praw dziecka za dziećmi nienarodzonymi nabiera szczególnego znaczenia?
– Rzecznik praw dziecka na mocy swoich uprawnień i zobowiązań wskazuje na konieczność troski o zdrowie życie dziecka przed i po jego urodzeniu. To oczywiście ważne w dyskusji, jaka jest związana ze zmianą ustawy o ochronie życia. Wskazuje też na jeden z istotnych problemów do rozwiązania, jeśli chcemy by życie i zdrowie człowieka było skutecznie chronione, bo sam zakaz aborcji nie wystarczy.
 


Antoni Szymański
Od wielu lat jest wiceprezesem Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia, zrzeszającej 136 organizacji prorodzinnych. Senator Prawa i Sprawiedliwości
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 38/2017