Logo Przewdonik Katolicki

Komunia z glutenem w tle

Monika Białkowska
FOT. MAURINA/FOTOLIA.

Watykan mówi „nie” hostiom bezglutenowym? Uporządkujmy fakty: sensacji nie ma, a osoby chore na celiakię są w Kościele bezpieczne. Dokładnie tak samo, jak było do tej pory.

Jeszcze kilkanaście lat temu osoby chore na celiakię Komunię św. mogły przyjmować wyłącznie pod postacią wina. Nie było to niczym nadzwyczajnym nawet w małych miasteczkach, nawet w przypadku dzieci. W 2009 r. dzięki staraniom Polskiego Stowarzyszenia Osób z Celiakią i na Diecie Bezglutenowej Konferencja Episkopatu Polski wyraziła zgodę na wypiek i dystrybucję komunikantów o obniżonej zawartości glutenu – bezpiecznych dla osób chorych. Dziś księża nie dziwią się już, gdy do zakrystii zgłasza się osoba chora i zwykle mają niskoglutenowe komunikanty od certyfikowanych dostawców. Wiedzą również, że nie powinny one mieć styczności z tymi zwykłymi, dlatego przechowują je oddzielnie i konsekrują nie we wspólnym kielichu, ale osobno na patenie. Wydany ostatnio przez watykańską Kongregację Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów list o chlebie i winie do sprawowania Eucharystii przypomina wprawdzie ważne prawdy, ale w praktyce Kościoła w Polsce niczego nie zmienia.

Gdy Komunia szkodzi zdrowiu
Celiakia to choroba charakteryzująca się nietolerancją glutenu, czyli białka zawartego w pszenicy, owsie, życie i jęczmieniu. Dotyka ona średnio 1 proc. populacji w Europie. Gluten wywołuje u chorych reakcję alergiczną (inną niż alergia pokarmowa), która prowadzi do stanu zapalnego jelita i zniszczenia śluzówki. Zniszczone jelito nie jest w stanie spełniać swojej funkcji, co prowadzić może między innymi do niedożywienia, osteoporozy, depresji i nerwic, marskości wątroby, cukrzycy czy do poronień. Dla chorych niebezpieczne są dawki glutenu większe niż 20 mg na kilogram. Komunikanty wypiekane wyłącznie z pszennej mąki i wody mają 25 mg glutenu. Jednorazowo przyjęta Komunia św. wprawdzie chorego nie zabije, ale przyjmowana regularnie może spowodować poważne kłopoty zdrowotne. Komunia niskoglutenowa zawiera od 11 do nawet 5 mg glutenu: spełnia zatem warunki produktu bezpiecznego dla chorych, a jednocześnie warunki ważności materii eucharystycznej.

Jaki chleb?
Na czym polega ważność materii eucharystycznej – lub, mówiąc prościej, jaki musi być chleb i jakie wino, by Eucharystia była ważna? Podstawowym warunkiem jest to, by chleb był pszenny, a wino z winogron. Nie zawsze było to oczywiste. W czasie rozwoju misji i idei inkulturacji niektórzy teologowie przekonywali, że wino i chleb są jedynie elementem kultury śródziemnomorskiej, nie ma zatem przeszkód, by w innych kulturach zastępować chleb plackami ryżowymi lub maniokiem, a wino piwem albo sake. Kościół jednak nie zgodził się na takie modyfikacje, pozostając przy winie i chlebie. Chleb pszenny powinien być niekwaszony i świeżo upieczony. Nie wolno dodawać do niego żadnych dodatków, takich jak owoce, cukier czy miód. Żeby zagwarantować taką jakość, wypiekać go powinni zaufani ludzie. Dawniej tradycją było, że robiły to siostry zakonne, głównie z klasztorów kontemplacyjnych. Do dziś gdzieniegdzie tradycja ta jest zachowywana, bywa, że utrzymują się z tego całe klasztory. Zarówno klasztorne, jak i inne zakłady wypiekające komunikanty powinny mieć pozwolenie biskupa i zostać zaprzysiężone – zaprzysiężenie takie odnawia się co pięć lat.

Jakie wino?
Wino używane do Eucharystii nie jest żadnym specjalnym gatunkiem. Musi być po prostu z winogron, bez żadnych domieszek. Może zawierać siarczyny, które pojawiają się w produkcji wina. Nie ma również znaczenia kolor wina, a jeśli najczęściej wybiera się białe, to ze względów praktycznych: dużo łatwiej jest później doprać puryfikaterz, czyli ręczniczek służący do wycierania kielicha. Choć wino mszalne zwykle nie różni się niczym od tych w zwykłym sklepie, to używane do sprawowania Eucharystii powinno być kupowane u producentów ze stosownymi certyfikatami. To – podobnie jak w przypadku chleba – daje gwarancję, że spełnia wszystkie warunki, bo wykonanie zostało przez zaprzysiężonego winiarza. Komunię św. pod postacią wina świeccy przyjmują niezwykle rzadko, więc nie mają problemu z jej unikaniem. Ale jeśli wina ze względów zdrowotnych unikać musi ksiądz, Kościół ma dla niego rozwiązanie, podobnie jak dla chorych na celiakię. Za zgodą swojego biskupa może on zamiast wina używać moszczu, czyli soku z winogron – świeżego lub mrożonego, tak by zatrzymać proces fermentacji.

Wszystko jasne
Oczywiście zawsze zdarzyć się może, że ktoś sprzedający komunikanty czy wino, zwłaszcza przez internet, okaże się oszustem, a materia Eucharystii nieważna lub niegodna. Tu jednak prawo kościelne pozostaje bezradne: może tylko (co zresztą czyni!) nakazać księżom roztropne dobieranie dostawców i sprawdzanie, czy posiadają oni stosowne certyfikaty. W Polsce jako pierwsza recepturę wypieku komunikantów bezglutenowych opracowała piekarnia z Opoczna. Ich linię produkcyjną zaakceptował wówczas abp Zygmunt Zimowski. Dziś sytuacja w Polsce jest uregulowana: jasność w prawie Komunii niskoglutenowej mają zarówno chorzy, jak i księża. Choć dokument Kongregacji Nauki Wiary na pierwszy rzut oka mógł wzbudzać niepokój chorych, w gruncie rzeczy nie dotyczy on i w żaden sposób nie zmienia sytuacji w naszym kraju. Zabronione przez Kongregację komunikanty całkowicie bezglutenowe nie są u nas używane, a dozwolone niskoglutenowe są łatwo dostępne. Rzecznik Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik przypomina przy okazji, że o chęci przyjęcia niskoglutenowej Komunii św. należy uprzedzić księdza przede Mszą, a jeśli nie ma się pewności, że w danej parafii znajdują się takie komunikanty (na przykład w czasie wakacyjnych wyjazdów) można kupić je samodzielnie i przynieść ze sobą. Zawsze również osoba chora na celiakię może wcześniej uprzedzić księdza i w razie braku komunikantów bezglutenowych przyjąć Komunię św. pod postacią wina.

 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki