Logo Przewdonik Katolicki

Adopcja to nie supermarket

Dorota Niedźwiecka
FOT. FUNDACJA JÓZEF. Janek uwielbia pociągi – stąd częste spacery wraz z adopcyjnym tatą w miejsca, gdzie można je oglądać.

Gdy go zaadoptowali, miał 9 miesięcy i potrafił tyko leżeć i przewracać się z boku na bok. Nie chciał się przytulać. Ponosił konsekwencje tego, że jego mama piła w ciąży.

Niewielki dom na obrzeżach Krakowa. Trzyletni Janek z pasją galopuje po salonie na bujanym koniu. Półtoraroczna Halinka – jego adoptowana biologiczna siostra – biegnie za nim, co chwilę chwytając rumaka za miękki, bujny ogon.
– Dawaj, dawaj! Pędzicie przez prerię!!! – dopingują rodzice.
Jest radośnie, spokojnie, szczęśliwie. Tylko dzieci są mniejsze i szczuplejsze niż zazwyczaj w ich wieku. Janek ma bardzo gęste włosy na głowie i zaskakująco silne owłosienie na całym ciele, a Halinka skrzywione najmniejsze palce u rąk.

Pełna treść artykułu w Przewodniku Katolickim 28/2017, na stronie dostępna od 26.07.2017

Komentarze

Zostaw wiadomość

Przepisz poniższe liczby:
 Security code
----

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki