Właściwe proporcje

W życiu są sprawy, za które warto oddać życie i sprawy, za które oddawać go nie warto.
Czyta się kilka minut
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Monika Białkowska redaktor działu Kościół.
FOT. ZUZANNA SZCZERBIŃSKA/PK. Monika Białkowska redaktor działu Kościół.

Wie o tym zapewne o. Ibrahim Alsabagh, który jako proboszcz wraz ze swoimi wiernymi i z tymi, którzy wierzą inaczej, przeżył tragedię ich wspólnego Aleppo. Który mówi, że rozumie rozpacz ludzi rzucających się w morze, by za wszelką cenę próbować wyrwać się z piekła. Który dzisiejsze Aleppo porównuje do zburzonej, powojennej Warszawy.
W życiu są sprawy, za które warto oddać życie i sprawy, za które oddawać go nie warto. Wiedzieli o tym ludzie, którzy próbowali przetrwać w obozie jenieckim w
Bornem-Sulinowie. Którzy za wszelką  cenę próbowali nie tylko przeżyć i wyjść, ale jeszcze zachować godność i wiarę. Wiedział o tym ksiądz, który w czasach, gdy Borne-Sulinowo było zamkniętą enklawą radzieckich wojsk w sercu Polski, przedzierał się przez lasy, żeby chrzcić dzieci radzieckich oficerów.
Świadectwa tamtych dramatów i zwycięstw – niepozbawione przecież nadziei! – odnajdą Państwo w tym numerze „Przewodnika”. Ale to właśnie one każą pytać o nasze dzisiaj. To one każą  robić nam rachunek sumienia z tego, co naprawdę jest ważne. To, za co warto życie oddać, od tego, za co nie warto, mamy obowiązek odróżniać. Życie za sprawy ważne oddaje męczennik i święty. Życie dla spraw nieważnych zaryzykuje tylko głupiec. I chociaż hierarchię rzeczy ważnych każdy będzie miał nieco inną, to przecież pewne elementy będą się w niej powtarzać: Bóg, wolność, rodzina. Co jeszcze?
Oddać życie za sprawy ważne jest rzeczą męczeńską i świętą. Stawać przeciwko drugiemu człowiekowi z wojennymi hasłami na ustach – w imię polityki, cudzych sporów, wyborczych zagrań, taniej ideologii czy przynależności plemiennej – jest sprawą głupców. Tam, gdzie dwie grupy coraz głośniej nawołują się do walki, chrześcijańską rzeczą jest czasem nie stawać po stronie żadnej z nich. Nie wychodzić na ulice ani z krzyżem, który – jak przypominał prymas – nie może być narzędziem walki, ani z parasolką w dłoni. Nie dać się wciągnąć w retorykę wojenną. Rozmawiać za wszelką cenę. Próbować zrozumieć racje drugiego i wyjaśniać swoje. Gdy nie uda się znaleźć konsensusu, szukać kompromisu tam, gdzie można, pamiętając, że nie wszędzie się da, bo są sprawy, z których rezygnować nie można. A przede wszystkim w zaciszu izdebki odmówić różaniec o spokój serc dla tych na ulicach, i o pokój, i o jedność.
Świadectwa z Aleppo i Bornego-Sulinowa otrzeźwiają nas. Pokazują właściwe proporcje. Życie za sprawy nieważne oddaje tylko głupiec.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 27/2017