Logo Przewdonik Katolicki

Trzy cuda na Trzech Króli

ks. Krzysztof Porosło
fot. Pavel Bednyakov_PAP_Photoshot

Uroczystość Objawienia Pańskiego to coś znacznie więcej niż tylko przybycie mędrców ze Wschodu. Tego dnia liturgia celebruje trzy wydarzenia, które dla nas staną się drogami prowadzącymi do Boga.

Bez wątpienia w okresie świąt Bożego Narodzenia największym zainteresowaniem dzieci w kościele cieszy się szopka. Jedna tradycyjna, drewniana, z sianem, wołem, osłem i pastuszkami. Inna, pewnie bardziej odzwierciedlająca realia betlejemskie, w formie kamiennej groty. Jeszcze inne, nowoczesne, próbujące przenieść realia palestyńskich wydarzeń w kulturę XXI w. Bez względu na to, jaka będzie ta szopka, aż do 6 stycznia będzie w niej brakowało trzech króli, którzy tego dnia przybywają do wszystkich szopek, tak jak przybyli ze Wschodu do Betlejem oddać pokłon nowo narodzonemu Dziecięciu.
 
Trzej Królowie czy Epifania?
Uroczystość celebrowana 6 stycznia powszechnie znana jest pod nazwą święta Trzech Króli. Gdy pytam o uroczystość Objawienia Pańskiego albo Epifanii, zazwyczaj spotykam się z głębokim niezrozumieniem wypisanym na twarzach moich rozmówców. Kiedy zatem próbuję mojego rozmówcę naprowadzić na właściwy trop i wskazuję, że trzej królowie nie byli trzej (a dokładnie nie wiemy, ilu ich było) i że nie byli królami (tylko magami/mędrcami), że w tej uroczystości chodzi o to, w jaki sposób i co objawia o sobie Bóg w Jezusie, a nie o to, co uczynili królowie, oraz że treścią tej uroczystości są trzy biblijne wydarzenia, a nie jedno, spotykam się z coraz większym zaskoczeniem i niedowierzaniem w sensowność mojej wypowiedzi. Mimo takiej reakcji i dzisiaj postanawiam kontynuować ten tok argumentacji.
Od samego początku nazwą święta Narodzenia Jezusa celebrowanego w Betlejem była „epifania”. To słowo pochodzenia greckiego (epifaneia) oznacza: „objawienie, ukazanie się”. Analizując ewangeliczne opisy narodzin Chrystusa, autorzy starożytni wychwytywali wiele elementów epifanicznych, jak światłość, która wtedy się pojawiła, anioł, który obwieścił pasterzom radość narodzin Mesjasza, gwiazda, która mędrcom wskazywała drogę do Betlejem. Jednakże najważniejsze było objawienie prawdy o tym, kim jest Jezus Chrystus – że jest Bogiem. Stąd też w liturgii oficjalna nazwa uroczystości to Objawienie Pańskie, które jest po prostu tłumaczeniem wyrażenia epifaneia.
 
Trzy cuda
Dlaczego zatem taką popularność zyskała nazwa święta Trzech Króli? Zaznaczmy tylko, że ta uroczystość, najprawdopodobniej po raz pierwszy celebrowana w pierwszej połowie IV w. w Palestynie, bardzo szybko rozpowszechniała się praktycznie w całym wschodnim Kościele jako święto narodzin Jezusa lub święto narodzin i chrztu Pana. Równie szybko Epifania przechodzi do świata zachodniego, gdzie spotyka się z celebracją Bożego Narodzenia 25 grudnia. W ten sposób na Zachodzie, w Galii, północnej Italii i Hiszpanii, zaczęto celebrować 6 stycznia święto wydarzeń, w których Chrystus objawił swoją boskość wobec pogan (przybycie magów ze Wschodu), objawił prawdę o tym, że Bóg jest Trójcą (chrzest w Jordanie) i objawił swoją boską moc czynienia cudów (pierwszy cud w Kanie Galilejskiej). Tradycja przyjęła zatem na oznaczenie tego święto wyrażenie tria miracula – trzy cuda. Jednakże w liturgii rzymskiej, chociaż ta tradycja trzech cudów również jest obecna, od samego początku akcent był stawiany przede wszystkim na objawienie dokonane wobec magów. Również formularz Mszy Objawienia Pańskiego i Ewangelia tego dnia w dzisiaj celebrowanej liturgii Epifanii mówią przede wszystkim o tajemnicy mędrców, którzy przybyli za przewodem gwiazdy do nowo narodzonego Jezusa, ofiarując Mu przyniesione dary. Ale kiedy popatrzymy do Liturgii godzin, wtedy odnajdziemy jeden z hymnów i antyfony przed Pieśniami Zachariasza i Maryi, które zapraszają nas do znacznie szerszego spojrzenia na Epifanię: „W tym dniu tak świętym trzy cuda wysławiamy: dziś gwiazda przywiodła mędrców do żłóbka; dziś podczas godów woda stała się winem; dziś Chrystus dla naszego zbawienia przyjął od Jana chrzest w Jordanie. Alleluja” (Nieszpory, Antyfona Pieśni Maryi).
Te trzy wydarzenia objawiają prawdę o tym, kim jest Jezus, ale również wskazują nam drogę do spotkania z Nim.
 
Droga poszukiwania prawdy
Pierwszą drogą do Boga jest droga mędrców, czyli droga poszukiwania prawdy.
Ewangelista Mateusz, jedyny, który opowiada o mędrcach przybywających do Betlejem, używa słowa magoi, które można przetłumaczyć jako „magowie, mędrcy”. Słowo to miało w tamtych czasach kilka znaczeń, ale najważniejsze to członek perskiej kasty kapłańskiej, równocześnie mędrzec, astronom, czarownik, tłumacz snów. Dlaczego zatem prawie wszyscy myślą o nich jako o królach?
Prawdopodobnie w VI w. pod wpływem interpretacji Psalmu 72 doszło do identyfikacji mędrców z władcami. W Psalmie tym czytamy, że „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły”. Z czasem zaczęto dodawać kolejne szczegóły ich biografii. Na przykład wśród Syryjczyków istniało przekonanie, że musiało to być 12 mężczyzn ze względu na 12 pokoleń Izraela, zaś u Koptów w Egipcie do dziś panuje przekonanie, że przybył wtedy do Judei cały orszak w liczbie 60 osób. Od Orygenesa pochodzi natomiast najbardziej rozpowszechniona tradycja, mówiąca o trzech mędrcach ze względu na trzy dary, które przynieśli: złoto, kadziło i mirrę. Również sprawa ich imion to kwestia VI w. i symboliki, która została im nadana. Spolszczona wersja Kacper, Melchior i Balthazar pochodzi od słowa „król/władca” podanego w trzech językach: Kacper pochodzi od łacińskiego caesar, Melchior wywodzi się z hebrajskiego melech, zaś Baltazar od greckiego basileus.
Biblia natomiast mówi o pochodzących ze Wschodu (najprawdopodobniej z Persji) magach, którzy jako mędrcy i astronomowie swoich czasów obserwowali niebo i ujrzeli na nim jakiś bardzo jasny punkt, który ich zaintrygował. Komunikat był jasny. Trzeba było natychmiast wyruszyć, aby Go rozpoznać i oddać Mu pokłon.
Mędrcy w tej pierwszej niezwykłej lekcji płynącej z Epifanii uczą nas, że Boga można odkryć i poznać, poszukując prawdy na drodze refleksji intelektualnej. Oni nigdy by nie odczytali tej symboliki, gdyby nie zdobywali wiedzy, gdyby nie byli jej chłonni, gdyby nie stawiali pytań, na które poszukiwali odpowiedzi. Nie przyszliby do Betlejem, gdyby nie mieli w sobie głębokiego pragnienia poszukiwania prawdy.
Kiedy jednak stawiamy pytania o prawdę, musimy być gotowi za tą prawdą pójść, trzeba tej prawdzie swoje życie podporządkować. A to może oznaczać zmiany, konieczność opuszczenia wygodnej kanapy, na której już dawno się rozsiedliśmy w naszym życiu. To może oznaczać wzięcie odpowiedzialności za swoje decyzje. Tak jak mędrcy, którzy odkrywszy prawdę w święcącej gwieździe, musieli opuścić swoje domy i wyruszyć w zachodnim kierunku, ku Betlejem. Uroczystość Epifanii w osobach magów uczy nas szukać prawdy i za nią podążać, podporządkowując jej swoje życie.
 
Droga wiary w cuda
Drugą drogę objawia cud dokonany przez Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej. Po tym wydarzeniu uczniowie uwierzyli w Jezusa, ponieważ zobaczyli cud. Wiara w cuda jest nierozerwalnie związana z naszą religią: być chrześcijaninem to wierzyć w cuda.
Nam jest trudno w nie uwierzyć, bo my ciągle mamy takie przekonanie, że cuda to się może i dzieją, ale nie w naszym życiu. A i nawet w to czasem trudno nam uwierzyć. Patrzymy na nie zawsze z dużą ostrożnością i sceptycyzmem. I oczywiście nie należy rezygnować ze zdrowego rozsądku, tym bardziej negować wartości intelektu. Ale uwierzyć w cuda to tak naprawdę uwierzyć w Boga, który jest większy od stworzonego świata, który nie tylko nadaje wszystkiemu sens, ale jest samym Sensem. Uwierzyć w cuda to uwierzyć w Boga, który nie tylko ten świat stworzył, ale który w ten świat ingeruje, kieruje nim i w nim działa. To wierzyć w Boga, który jest zainteresowany twoim życiem, którego pasją jest życie razem z tobą, który widzi twój ból, twoje cierpienie i nie przechodzi obojętnie obok niego, ale chce temu zaradzić. Wierzyć w cuda to także wierzyć w prawdę Ewangelii i w prawdę opisanych na jej kartach wydarzeń. Ale to nie tylko wydarzenia z przeszłości, one mogą stać się twoim udziałem dzisiaj, ponieważ Bóg nie przestał działać, bo Bóg nadal ma tę samą moc i tak samo dziś pragnie i może wejść w twoje życie, aby je uzdrowić, przemienić, przynieść pocieszenie, przyjść z przebaczeniem grzechu.
 
Droga sakramentów
Trzecia droga poznania Boga objawiona w święcie Epifanii to droga sakramentów, która jest widoczna w scenie chrztu Jezusa z Jordanie. Jest to droga najpełniejszej i najgłębszej relacji z Bogiem. Bo sakramenty nie są niczym innym, jak drogą wchodzenia w zjednoczenie z Jezusem.
W czasie chrztu nad Jordanem dokonało się objawienie Trójcy Świętej, gdyż na Chrystusa zstąpił Duch Święty, zaś z nieba dało się słyszeć głos Ojca, który mówił: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie”. Tradycja Kościoła właśnie ten moment nazwała objawieniem, ponieważ wtedy Chrystus wyraźnie ukazał się nam jako Syn Boga. Jednakże, jak komentuje te słowa św. Cyryl Aleksandryjski, to wszystko, co się dokonało w Chrystusie Panu w czasie chrztu, tak naprawdę dokonało się w Nim po to, byśmy wszyscy mogli być w Nim obecni. Nasz Pan sam z siebie tego nie potrzebował, doskonale znał swoją tożsamość! Objawienie stało się dla nas, byśmy zobaczyli, że my również w Chrystusie stajemy się synami. Chrystus nie potrzebował chrztu nawrócenia, bo sam był Bogiem i zarazem człowiekiem, który całkowicie był zwrócony ku Bogu. To my potrzebujemy zmiany myślenia i zerwania z grzesznym życiem. Chrystus nie wyznawał swoich grzechów przy zanurzeniu w wodach Jordanu, bo był całkowicie święty, dlatego natychmiast wyszedł z wody. To my potrzebujemy odkupienia. To wszystko, co zapowiada chrzest Jezusa, staje się teraz dla nas udziałem w naszym własnym chrzcie. Wtedy do każdego z nas Bóg Ojciec wypowiada słowa znad Jordanu: „Tyś jest mój syn umiłowany”, ponieważ rozpoznaje w nas swojego Umiłowanego Syna, Jezusa, z którym się jednoczymy.
 
*
Uroczystość Epifanii objawia nam trzy drogi prowadzące do spotkania z Panem: drogę poszukiwania prawdy przez refleksję intelektualną, drogę wiary w cuda i drogę sakramentów. Wszystkie te drogi objawiają nam, że Bóg nadaje sens całemu naszemu życiu, że jest Prawdą, której musimy się podporządkować, jeśli chcemy mieć życie spełnione, że Bóg interesuje się naszym życiem i w nim działa, przez stałą obecność, cudowne interwencje i przez moc sakramentów, które nas jednoczą z Nim najpełniej.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki