Karbonariusze i masoni
Po kongresie wiedeńskim 1815 r., który na całe stulecie utrzymał stan rzeczy w Europie, Włochy nadal stanowiły konglomerat państw i państewek, utworzonych przeważnie w epoce średniowiecza. Mediolan i Wenecja należały wówczas do habsburskiej Austrii, która uważała się za strażnika włoskiego status quo i stanowczo zwalczała wszelkie ruchy rewolucyjne. Turyn był stolicą Królestwa Sardynii, zwanego też Piemontem, którego władcy mieli z kolei ambicje zjednoczenia pod swoim berłem całej Italii. To skazywało dwór w Turynie na konflikt z dworem wiedeńskim. Piemont wykazywał w tym starciu przewagę, ponieważ dysponował najsilniejszą armią na Półwyspie Apenińskim. Jego rolę w zjednoczeniu Włoch można więc porównać do roli Prus w zjednoczeniu Niemiec. Południową część Włoch ogarniało Królestwo Obojga Sycylii, konserwatywna monarchia burbońska ze stolicą w Neapolu. Natomiast środek kraju, pod nazwą Państwa Kościelnego, podlegał władzy papieża jako świeckiego monarchy.
Wszystkie te polityczne struktury, rodem jeszcze z epoki feudalizmu, podmywał od spodu nurt demokratycznej, ogólnowłoskiej rewolucji. Antypaństwowi spiskowcy gromadzili się po kryjomu w oddalonych od miast budach wypalaczy węgla drzewnego. Stąd też przylgnęła do nich nazwa węglarzy, czyli karbonariuszy (carbonarii). Konspiracyjna struktura tego ruchu sprawiała, że karbonarskie doły raczej niewiele wiedziały o politycznych celach, do jakich dąży kierownictwo. Tymczasem najwyższe piętro tej organizacji stanowił tak zwany Wysoki Namiot (Alta Vendita), struktura typu masońskiego i wroga Kościołowi. Jednak szeregowi karbonariusze przeważnie nie zdawali sobie z tego sprawy.
Papieskie berło
Znacznie większą popularność wśród ludu zdobyła natomiast idea zjednoczenia Włoch pod berłem papieża. Biskup Rzymu – twierdził jej autor Vincenzo Gioberti – jest nie tylko głową Kościoła dla świata. Dla Włochów stanowi on ucieleśnienie idei narodowej. Zatem tylko taki władca jak papież zapewni zjednoczonemu narodowi włoskiemu szczególną rolę wśród innych narodów. Teoria to zgrabna i chwytliwa, nic więc dziwnego, że przypadła Włochom do gustu.
Szczególne nadzieje przyniósł tu rok 1846, w którym po Grzegorzu XVI nastąpił Pius IX. Zmarły papież miał opinię zdecydowanego konserwatysty; w Rzymie zabronił na przykład instalowania latarń gazowych, uznając je za dzieło Szatana. Nieszczególnie nadawał się więc do roli realizatora politycznych nadziei, jakie Włosi pokładali w biskupie Rzymu. Co innego Pius IX, o którym mówiono, że nawet koty w jego rezydencji są zwolennikami liberalizmu. Jego wybór oprotestowała Austria, na szczęście nieskutecznie – kardynał Mediolanu, który miał zawetować wynik wyborów, spóźnił się na konklawe.
Nowy papież rzeczywiście rozpoczął rządy od kilku wolnościowych zarządzeń: wypuścił więźniów, poluzował cenzurę, skasował też zwyczaj przymusowego czytania Ewangelii żydowskim mieszkańcom stolicy. Te kroki, skądinąd niezbyt radykalne, przysporzyły mu wielkiej popularności, nie tylko w obrębie Państwa Kościelnego. Olbrzymia większość Włochów spodziewała się, że lada dzień papież wystąpi jako przywódca pod sztandarem risorgimento, czyli zjednoczenia.
Królestwo nie z tego świata
Okazja pojawiła się w 1848 r. W lutym wybuchła w Paryżu rewolucja, która rozpoczęła w całej Europie ciąg zdarzeń określanych dziś jako Wiosna Ludów. W kwietniu dotarła ona do Rzymu. Lud Wiecznego Miasta ochoczo zaciągał się w szeregi ochotników, wyruszających na wojnę z Austrią w celu oswobodzenia Mediolanu i Wenecji. Opuszczająca Rzym kolumna skierowała się pod pałac papieski w Watykanie: przyszli żołnierze poprosili o błogosławieństwo. Jednak papież nie wyszedł na balkon. Głęboko urażeni ochotnicy ruszyli w drogę, a wieść o incydencie błyskawicznie rozniosła się po rzymskich ulicach.
Niebawem, na kardynalskim konsystorzu 29 kwietnia, Pius IX wyjaśnił swoje stanowisko wobec udziału w wojnie z Austrią: „Oświadczamy jasno i otwarcie, że zamiar ten jest całkowicie obcy naszym intencjom, gdyż na ziemi – aczkolwiek niegodni – jesteśmy namiestnikami Tego, który jest twórcą pokoju i miłośnikiem miłosierdzia. […] Z jednakową troską ojcowskiej miłości obejmujemy wszystkie pokolenia, ludy i narody. […] Oznajmiamy zatem wszem i wobec, że biskup Rzymu wszystkie swoje myśli, troski i niepokoje kieruje ku nieustannemu przyspieszaniu wzrostu Królestwa Chrystusa, nie zaś ku rozszerzaniu doczesnych granic jakiegokolwiek z państw”.
Papież powiedział to, co należało powiedzieć głowie Stolicy Apostolskiej. Jednak rozpaleni politycznymi emocjami Włosi nie mogli mu tego wybaczyć. To właśnie wtedy masowo odwrócili się od Piusa IX, kierując swoje sympatie ku karbonariuszom i Giuseppe Garibaldiemu. W listopadzie tłum rzymian obległ pałac papieski. W ogólnym zamęcie zastrzelono jednego z prałatów, a sam papież musiał uciekać do królestwa Neapolu. W Rzymie powołano republikę.
Klęska czy błogosławieństwo?
Po stłumieniu Wiosny Ludów Pius IX wrócił do Rzymu w 1850 r. Tam też, dwadzieścia lat później, był świadkiem zdobycia miasta przez wojska Garibaldiego. Zgodnie z marzeniem kilku pokoleń Włochów Rzym stał się stolicą zjednoczonej Italii. Jednak rządy sprawowali tam antyklerykałowie wyrośli z ruchu karbonariuszy, zaś papież, zamknięty w swojej rezydencji, ogłosił się więźniem Watykanu.
W wąsko pojętym sensie politycznym cała ta gra zakończyła się zatem porażką papieża. Jednak dalszy ciąg owej historii wygląda inaczej, niż można by się było spodziewać. Samotny gest Piusa IX w dalszej perspektywie okazał się błogosławieństwem, dając podstawę moralnej niezależności Stolicy Apostolskiej wobec potęg tego świata. A ta niezależność stała się początkiem wspaniałego odrodzenia, którego uosobieniem jest galeria wielkich papieży XX i XXI w. Sam Pius IX został w 2000 r. zaliczony w poczet błogosławionych. Jego proces kanonizacyjny jest w toku.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Zyskaj codzienny dostęp do wartościowych treści, które pomagają lepiej rozumieć świat, wiarę i współczesne wydarzenia — gdziekolwiek jesteś i kiedy tylko chcesz.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Wypróbuj bez ryzyka
Rozpocznij od 14 dni bezpłatnego dostępu i sprawdź wszystkie możliwości serwisu.
Po okresie próbnym subskrypcja kosztuje tylko 19,90 zł miesięcznie.
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.
Subskrypcja roczna

Wybierz dostęp na cały rok i korzystaj z pełni treści w najlepszej cenie — bez przerw i bez ograniczeń.
Co otrzymujesz w subskrypcji?
- Nieograniczony dostęp do wszystkich nowych wydań online oraz bogatego archiwum numerów
- Możliwość czytania aktualnych komentarzy i analiz jeszcze przed wydaniem papierowym
- Dostęp do pełnej zawartości tygodnika w wersji internetowej
- Ekskluzywne materiały publikowane wyłącznie online
- Wygodne korzystanie na telefonie, tablecie i komputerze — w domu, pracy i podróży
- Dodatkowo: e-wydanie każdego numeru w wygodnym formacie PDF
Najlepsza cena
Wybierając płatność roczną z góry, otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł względem rozliczenia miesięcznego.
- Standardowy koszt w skali roku (płatność miesięczna): 239 zł
- Cena po rabacie przy płatności z góry: 173 zł
↺ Subskrypcja odnawia się automatycznie — możesz zrezygnować w dowolnym momencie.















