Logo Przewdonik Katolicki

Co dalej z pro-life?

ks. Artur Stopka

Do niedawna poparcie dla idei pro-life było w Polsce bardzo silne. W ostatnim czasie gwałtownie spadło. Jakie są tego przyczyny i jak można to zmienić?

W połowie października Fundacja „Jeden z nas” opublikowała informację, że w ciągu zaledwie sześciu miesięcy dramatycznie, bo aż o 23 proc., spadło w Polsce poparcie dla idei ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Wiadomość błyskawicznie, chociaż na ogół w bardzo skrótowej formie, obiegła medialne czołówki. Jej ranga wynika m.in. z faktu, że wyniki sondażu ogłosiła nie instytucja czy grupa ludzi wspierających legalizację aborcji, lecz organizacja pro-life, która w świadomości wielu istnieje przede wszystkim dzięki akcji zbierania podpisów pod inicjatywą mającą zapobiec wypływaniu pieniędzy unijnych na programy niszczące życie ludzkie.
 
Tylko 43 proc.
Jak można przeczytać na stronie internetowej Fundacji „Jeden z nas”, w dniach 6–10 października z pomocą pracowni IPSOS zbadała ona stosunek Polaków do idei ochrony życia od poczęcia do naturalnej śmierci. „W połączeniu z regularnymi badaniami CBOS-u pokazują one negatywny wpływ konfrontacyjnej i polaryzującej się debaty na ogólne poparcie dla idei pro-life” – komunikat, podpisany przez Michała Barana, sekretarza Zarządu Fundacji, uzupełniony jest tabelką zestawiającą cztery badania. Najstarsze z przytoczonych wykonano na przełomie września i października 2007 r., kolejne w marcu 2011 r. Dwa pozostałe pochodzą z bieżącego roku – jedno z marca, drugie z października. Według tych danych, niespełna dziesięć lat temu na pytanie o poparcie dla ochrony życia człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci „zdecydowanie tak” lub „raczej tak” łącznie odpowiedziało 71 proc. respondentów. Pięć lat temu wynik był rekordowy – aż 86 proc. pytanych popierało idee pro-life. W marcu tego roku takich osób było już tylko 66 proc., a w październiku tylko 43 proc.
W komunikacie Fundacji czytamy: „Proces, który obserwujemy od roku 2011, kiedy to rozpoczęły się konfrontacyjne kampanie przeciw aborcji, niewątpliwie można nazwać «polaryzacją opinii publicznej». Zawęża się grupa osób o poglądach niejednoznacznych, czasami sprzecznych, ale generalnie przyjaznych ochronie życia. Poszerzają się natomiast grupy o poglądach jednoznacznych, sprzeciwiających się zgodzie na «wyjątki aborcyjne», bądź sprzeciwiających się samej idei obrony życia”.
 
Ku poglądowi realistycznemu
Na początku obecnej dekady wiele wskazywało, że długoletnie działania organizacji opowiadających się za całkowitą ochroną życia ludzkiego od poczęcia do naturalnej śmierci, a także wysiłki duszpasterskie Kościoła katolickiego w Polsce przynoszą oczekiwane rezultaty. „Dynamika społeczna jest dobra dla realizacji inicjatywy chroniącej nienarodzonych, poparcie dla ochrony życia w Polsce rośnie” – mówił w lipcu 2011 r. Mariusz Dzierżawski, jeden z inicjatorów projektu „Stop aborcji”, zapowiadając dalszą pracę nad umocnieniem trendu poparcia przez opinię publiczną dla ochrony życia.
Pod koniec 2012 r. prof. Mirosława Grabowska, socjolog i szefowa CBOS, w wywiadzie dla jednej z gazet mówiła: „Poglądy Polaków przesuwają się ku orientacji pro-life. Ku poglądowi realistycznemu, że kobieta nie musi uciekać się do aborcji, by nie mieć dziecka”.
Mniej więcej w tym samym czasie socjolog dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, z zespołu przeprowadzającego wspólne badania Centrum Myśli Jana Pawła II i CBOS, diagnozowała: „Postawa wobec życia poczętego raczej łączy, niż polaryzuje Polaków, a poglądy swoistych liderów nowoczesności: środowiska ludzi młodych, wykształconych, pełniących funkcje kierownicze zmieniają się na bardziej konserwatywne i bliskie większości społeczeństwa”.
 
Skąd te wyniki?
Skoro było tak dobrze, a miało być jeszcze lepiej, skąd przedstawione przez Fundację „Jeden z nas” tak niskie wyniki? Czy rzeczywiście są one rezultatem konfrontacyjnych, ostrych kampanii antyaborcyjnych? A jeśli tak, to czy mamy tu do czynienia z kolejnym przykładem przypisywanej nieraz obywatelom naszego kraju przekory, czy też chodzi o coś głębszego i poważniejszego? Pojawiają się też opinie, że być może to efekt zmiany pokoleniowej, która właśnie następuje. Niektórzy komentatorzy zwracają uwagę, że w tzw. czarnym proteście wzięło udział dużo dziewcząt i młodych kobiet.
Rzetelne odpowiedzi na postawione pytania wymagają kolejnych sondaży i analiz. Jeszcze w marcu z sondażu CBOS wynikało, że najwięcej zwolenników zaostrzenia prawa chroniącego życie od poczęcia jest wśród najmłodszych badanych, w wieku od 18 do 24 lat. „W tej grupie wiekowej postawa pro-life jest częstsza niż w pozostałych” – podawały media. Za zaostrzeniem dzisiejszych przepisów, łącznie z całkowitym zakazem aborcji, opowiedziało się 65 proc. respondentów poniżej 25. roku życia.
 
Według dr. Tymoteusza Zycha z Instytutu Ordo Iuris – który przygotował odrzucony przez Sejm i uznany także przez część środowisk pro-life za kontrowersyjny projekt „Stop aborcji” – analiza Fundacji „Jeden z nas” budzi zastrzeżenia metodologiczne. Twierdzi on, że porównywane zostały badania prowadzone przez różne pracownie, „wedle zapewne też i różnych założeń i metod badawczych”. Jego zdaniem nie bez znaczenia dla uzyskanego wyniku był też fakt, że badanie zostało przeprowadzone w okresie głosowania w Sejmie nad odrzuceniem projektu „Stop aborcji”, bezpośrednio po „czarnych marszach”, czyli w okresie gorącej debaty na temat projektu i największej aktywizacji środowisk proaborcyjnych, szczególnie widocznej w mediach. Jego opinia potwierdza potrzebę dalszych, maksymalnie szczegółowych i precyzyjnych badań.
 
Nic raz na zawsze
Potrzebę dalszych badań potwierdza również niepokojące zjawisko szybkiego wzrostu w Polsce w ostatnich latach liczby aborcji przeprowadzanych zgodnie z obowiązującymi przepisami. Do roku 2004 było ich poniżej 200 rocznie. W ubiegłym roku było ich już 1044. Te dane także domagają się analizy i refleksji, dlaczego w ciągu dekady aż pięciokrotnie wzrosła w naszym kraju liczba dopuszczalnych przez prawo przerwań ciąży.
Zarówno opublikowane przez Fundację „Jeden z nas” wyniki sondażu, dane dotyczące aborcji przeprowadzonych zgodnie z obowiązującym prawem, jak i liczebność tzw. czarnego protestu są poważnym ostrzeżeniem, którego nie można zlekceważyć. Wskazują, że w kwestii kształtowania postaw chroniących życie człowieka od poczęcia aż do naturalnej śmierci nic nie zostało załatwione raz na zawsze. Nastroje społeczne w tak fundamentalnych kwestiach mogą się radykalnie zmieniać i to w krótkim czasie. Jeśli więc chce się kształtować trwałe postawy, emocje nie mogą i nie powinny być głównym czynnikiem, do którego się odwołujemy. Potrzebna jest długotrwała, konsekwentna, zbudowana przede wszystkim na pozytywnych argumentach narracja. Konieczne jest systematyczne kształtowanie sumień, odwołujące się nie do szoku i strachu, ale do zrozumienia i akceptacji woli Bożej. Niezbędne jest również budowanie klimatu społecznego, w którym matka oczekująca dziecka będzie się czuła bezpieczna i akceptowana, także w sytuacjach trudnych i skomplikowanych. Będzie pewna, że nie zostanie z problemami sama. Nie chodzi tu tylko o wsparcie ze strony różnych instytucji państwowych, ale o upowszechnienie myślenia, o którym na Wawelu mówił papież Franciszek: „Życie musi być zawsze przyjęte i chronione – zarówno przyjęte, jak i chronione – od poczęcia aż do naturalnej śmierci, i wszyscy jesteśmy powołani, aby je szanować i troszczyć się o nie”.
Zaistniała sytuacja pokazuje również, że nie jest uzasadnione pojawiające się w niektórych kręgach i środowiskach przekonanie, że problem ochrony życia nienarodzonych da się całkowicie załatwić za pomocą stanowionego prawa. Prawdą jest, że w jakimś stopniu prawo ma wpływ na to, co ludzie uważają za dobre, a co za złe. Jednak trzeba też pamiętać o słowach kaznodziei Domu Papieskiego o. Raniero Cantalamessa, który kilka lat temu zwrócił uwagę, że zmiana prawa jest konsekwencją zmiany obyczajów, a nie odwrotnie. Warto o tym pamiętać szczególnie w tak istotnych kwestiach, jak ochrona życia każdego człowieka, także tego pod sercem matki.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki