Logo Przewdonik Katolicki

Dzieci potrzebują ciszy

Bogna Białecka
fot. Fotolia

Niektóre dzieci czują wręcz niepokój, pozbawione ciągłego szumu w tle. Jak nauczyć je zachowywania ciszy? I czy w ogóle warto?

W świecie zwierząt zachowywanie ciszy jest podstawową umiejętnością sprzyjającą przetrwaniu. Zwierzęta wydają dźwięki w celu komunikowania się; te duże i groźne robią hałas po to, by przerazić przeciwnika, ale z zasady w życiu zwierząt jest dużo ciszy. Przed wynalezieniem radia cisza towarzyszyła też ludziom. Owszem, rozmawiano, śpiewano przy pracy, jednak sporą część dnia człowiek spędzał w ciszy. Nie była ona martwa – brzmiał w niej szum wiatru, deszcz, odgłosy przyrody… Dziś mamy wszechobecny hałas. Na ulicach silniki samochodów, tramwajów, w domu, pracy, samochodzie nieustannie włączone radio lub telewizor. Kakofonia dźwięków. Jak to na nas wpływa? I jak wpływa na dzieci?
 
Wpływ hałasu na dzieci
Temat był poruszany w bardzo wielu publikacjach naukowych. Dla przykładu dr Lorraine Maxwell i dr Gary Evans opublikowali w 1999 r. badania nad przedszkolakami, pokazujące, że ciągły hałas (głośny ruch uliczny, telewizor itp.) powoduje wiele szkód: problemy z koncentracją uwagi, osłabienie motywacji, niepokój, zaburza naukę i zapamiętywanie. Robert Gifford z kolei w pracy z 1987 r. wykazał, że hałas związany z pracą wielu dzieci w jednym pomieszczeniu (liczne klasy) też powoduje zaburzenia w nauczaniu, skupieniu uwagi. A badania, które przeprowadziła Deborah Linebarger z zespołem w 2014 r. wykazały, że niezależnie od poziomu głośności radio lub telewizja jako tło życia domowego zaburzają rozwój dzieci, zwłaszcza w okresie przedszkolnym.
Otaczający nas hałas wzmaga problem uczenia się przez dzieci umiejętności zachowywania ciszy i odpoczynku w ciszy. Niektóre wręcz czują niepokój, pozbawione ciągłego głośnego szumu tła. Uczenie dziecka odpoczywania w ciszy jest samo w sobie wyzwaniem. To trening samokontroli i rozładowywania napięć przez relaksację. Andrea Erkert, autorka książki pt. Dzieci potrzebują ciszy pisze o tym w ten sposób: „Równowaga (między aktywnością a ciszą/odprężeniem) sprzyja zdecydowanie kształtowaniu się człowieka o harmonijnej osobowości, dla którego niezwykła sytuacja lub stres nie są powodem do «wychodzenia ze skóry» lub «utraty panowania nad sobą», lecz który potrafi się opanować, a stawiane przed nim wymagania rozwiązywać spokojnie, ufając we własne siły”. Jako rozwiązanie proponuje uczenie dzieci ćwiczeń relaksacyjnych i zabaw opartych na ciszy.
 
Jak oswajać dzieci z ciszą?
Przede wszystkim pamiętajmy, że nie chodzi o umieszczanie dziecka w izolowanym akustycznie pomieszczeniu bez żadnych szmerów. To nienaturalne. Naturalna cisza jest pełna delikatnych dźwięków – szumu wiatru w liściach, szemrania strumyka czy deszczu, stłumionych odgłosów ptaków, świerszczy. Taki rodzaj naturalnego białego szumu o niskim natężeniu decybeli jest dla nas  korzystny.
Wspomniana książka Andrei Ekrert zawiera opis bardzo wielu tego typu ćwiczeń. Dlatego opiszę ogólną zasadę. Generalnie w nauce ciszy i relaksu chodzi o znalezienie ciekawego pretekstu, dla którego dzieci chciałyby ułożyć się na leżąco lub wygodnie usiąść i trwać przez chwilę w ciszy. Często pomaga w tym zamknięcie oczu.
Jako przykład może posłużyć zabawa w śledzenie „chmurki”. W słoneczny dzień możemy wziąć grupę dzieci z kocykami na trawę. Dzieci kładą się wygodnie na plecach i zamykają oczy. Dorosły chodzi między nimi z parasolem, tak by rzucał cień na kolejne dzieci. Dziecko, które czuje, że słońce zostało przysłonięte, wydaje cichutki dźwięk (np. piskanie). Dorosły chwilę chodzi między dziećmi, a po zakończeniu ćwiczenia starają się one odtworzyć jego drogę. Inna zabawa polega na odgadywaniu, kto się odezwał; można ją przeprowadzić w mniejszej grupie (także w trzy osoby – z mamą i tatą). Wszyscy zamykają oczy, siedząc wygodnie w kręgu i jedna osoba cichutko, zmienionym głosem mówi: „pi, pi, pi” albo „miau, miau”. Potem otwieramy oczy i zgadujemy kto się odezwał. Jeszcze inna propozycja to „kropelkowy masaż”. Jedno dziecko kładzie się na brzuchu, a drugie przez dłuższą chwilę uderza je delikatnie opuszkami palców w plecy, tak, jakby były to spadające kropelki deszczu. Jeżeli jesteśmy w miejscu przepełnionym naturalną ciszą, możemy zaproponować dziecku ćwiczenie na słuchanie, skupienie. Siadamy lub kładziemy się wygodnie. Mamy trzy minuty na dokładne wsłuchiwanie się w odgłosy natury i zapamiętywanie, co słyszeliśmy. Potem dzielimy się wrażeniami.
W ćwiczeniach możemy wykorzystywać też inne zmysły. W filmie Ratatouille jest scena, gdy szczur Remi próbuje pokazać swemu bratu, jaką przyjemnością może być jedzenie i każe mu się na nim skupić zamiast pożerać jednym kęsem. Możemy tę scenę przypomnieć i pokazać dziecku, że może skupić się na jedzeniu i bardziej docenić jego smak. Dzięki towarzyszącej ćwiczeniu ciszy, skupienie na smaku jest łatwiejsze.
Wykorzystujmy też pory roku. Jesienią możemy zaproponować spokojny spacer w liściach, połączony ze wsłuchiwaniem się w ich szmer, zimą – słuchanie dźwięku wydawanego przez palący się zimny ogień. O każdej porze roku – oglądanie (a dla starszych dzieci czytanie) książeczek w ciszy.
 
Dwa słowa o nastolatkach
Badania w ubiegłego roku (Staci Wendt i inni 2015) pokazały, że 30 minut skupienia w ciszy w ciągu dnia znacznie poprawia wyniki nauki oraz umiejętność skupienia uwagi i kontrolę emocjonalną u nastolatków. Pół godziny medytacji, modlitwy, czytania książki czy wykonywania innej spokojnej czynności w ciszy (np. ćwiczenia fizyczne w milczeniu, bez słuchawek w uszach) okazują się doskonałą receptą na poprawę funkcjonowania starszych dzieci i dorosłych.
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki