Logo Przewdonik Katolicki

Różaniec z kamieni

Monika Białkowska
Fot. Fotolia

„Różaniec z kamieni” to nie różaniec z pereł czy bursztynów. To różaniec z kamieni brzydkich i szarych. Za dużo jest dzisiaj wśród nas zła, niechęci, nieufności i podziałów, żeby klękać do różańca i udawać, że nic złego się nie stało. Stało się i cały czas się dzieje: każdego dnia chrześcijanie rzucają w siebie kamieniami. W roku miłosierdzia te kamienie musimy zamienić na modlitwę. W roku miłosierdzia musimy nauczyć się modlić zamiast prześladować, modlić zamiast wykluczać, modlić zamiast osądzać.

„Gdy dzisiaj nie znajdujemy rady wobec różnych przeciwności, zostaje jedno: mieć w kieszeni różaniec i modlić się za tych, którzy nam przyczyniają tyle udręki we własnej Ojczyźnie. Módlmy się za tych ludzi. Przeklinanie nic nie pomoże. Powtarzanie sobie różnych plotek czy dowcipów politycznych też nic nie da. Ale modlitwa może pomóc. Ona zdolna jest oświecić umysły, poprawić wolę ludzką”. (Stefan Kard. Wyszyński)
 
 
Tajemnice radosne
 
Zwiastowanie
Po dwóch tysiącach lat nadal trudno jest być samotną ciężarną. Maryja wiedziała, z czym to się wiąże: z napiętnowaniem, pogardą, utratą miłości mężczyzny. Za Jej fiat dziękujemy, ale innym kobietom fundujemy to, czego Maryja też musiała się obawiać. Fakt: ona była bez grzechu, u innych wszystko od grzechu się zaczęło. Ale kto nas ustanowił sędziami? Kto dał prawo rzucić kamieniem?
Maryjo – przytul wszystkie samotne matki.
 
Nawiedzenie św. Elżbiety
Trudno jest samotnie przeżywać radość. Nic dziwnego, że Maryja pobiegła do Elżbiety. Mówią, że to typowe dla kobiet, ale do dziś tak biegają: i kobiety, i mężczyźni, i świeccy, i księża. Tyle że nie opowiadają dziś w własnej radości, ale o cudzej krzywdzie i słabości. Że mówią prawdę? A cóż po prawdzie, jeśli nie stoi za nią ludzkie dobro?
Maryjo – przygarnij tych, o których słabościach mówimy i czytamy przy porannej kawie.
 
Narodzenie Jezusa
Urodził się. Jest. Cóż z tego, że w fatalnych warunkach? Cóż, że bieda, siano, smród i nieokrzesani pasterze – Zbawiciel przyszedł na ziemię! Miejsce urodzenia znaczenie ma tylko, gdy chodzi o innych. Ten słoik ze wsi. Tamten z patologii albo z rozwiedzionych rodziców. Jeszcze tamten z in vitro, więc też naznaczony. Nic z nich nie będzie.
Maryjo, pochyl się nad tymi, których my uznaliśmy za skazanych na porażkę.
 
Ofiarowanie Jezusa
Symeon w świątyni mówił trudne rzeczy. Trzymał na ręku tygodniowe niemowlę i nazywał je oświeceniem pogan i chwałą Izraela. Dziwili się rodzice Jezusa i nie rozumieli tego – ale zgadzali się, by Bóg ich przerastał. Tylko my, w naszej kulturze ekspertów, znamy się na wszystkim. Tylko my daliśmy sobie prawo bycia sędziami każdego. Jeśli kogoś nie rozumiemy: tym gorzej dla niego.
Maryjo, chroń tych, których autorytet podeptaliśmy.
 
Odnalezienie Jezusa w świątyni
Nie zginął. Nie uciekł, nie schował się, nie chciał zrobić na złość. Zniknął z ich oczu, bo Bóg miał Go na oku. „Powinienem być w sprawach mojego ojca”.
Niemodnie jest mówić o Bogu. Jakoś niezręcznie, jakoś nie wypada. Kiedy ktoś składa jasne deklaracje wiary, wydaje nam się to niesmaczne, nachalne, niepotrzebne. I nawet, jeśli sami wierzymy, wolimy nie mieć do czynienia z „nawiedzonym”.
Maryjo, miej w opiece tych, z których wiary drwimy.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki