Logo Przewdonik Katolicki

Wstydliwy problem

Renata Krzyszkowska

Szacuje się, że około 6 mln Polaków ma kłopoty z nietrzymaniem moczu. Znaczna część chorych wstydzi się o tym mówić, ukrywa objawy, zwleka z pójściem do lekarza, bo niesłusznie uważa, że dolegliwości nie da się wyleczyć.




Kłopoty z kontrolą pęcherza mogą być objawem lub powikłaniem wielu poważnych chorób, nie tylko narządów miednicy małej i układu moczowego (kamicy czy chorób prostaty), ale również pośrednim objawem chorobowym np. układu nerwowego. Mogą być skutkiem guza mózgu, choroby Parkinsona czy też stwardnienia rozsianego i innych chorób zwyrodnieniowych, zapalnych i naczyniowych układu nerwowego. Na nietrzymanie moczu cierpi większość ofiar wypadków komunikacyjnych z urazami kręgosłupa, osoby dotknięte demencją. Najczęściej jednak przyczyną dolegliwości jest osłabienie cewki moczowej. W wyniku różnych schorzeń lub starzenia się jej mięśnie stają się za bardzo bądź za mało aktywne. Dochodzi do tzw. wysiłkowego nietrzymania moczu. Schorzenie wywołuje również nadreaktywność pęcherza. Gdy mięśnie tego organu stają się zbyt aktywne, chory odczuwa nagłą i silną potrzebę oddania moczu, ma kłopoty z jego utrzymaniem. Przyczyn dolegliwości nie udało się dotychczas całkowicie poznać. Zdarza się, że oba schorzenia występują jednocześnie.
 
Cierpi cała rodzina
 
Choroba częściej dotyczy kobiet, czasem młodych, ale najczęściej tych po 50. roku życia, bo  sprzyjają jej zaburzenia hormonalne, towarzyszące przekwitaniu. Budowa układu moczowo-płciowego, uszkodzenia poporodowe oraz procesy związane ze starzeniem się organizmu sprawiają, że z wiekiem problem staje się coraz powszechniejszy – po 60. roku życia dotyczy nawet 70 proc. kobiet. Najpierw jest to drobne popuszczanie kropelek moczu podczas śmiechu, kaszlu czy kichnięcia, z czasem może pojawić się nawet niezależnie od woli wyciekanie moczu. Wszystko to powoduje nie tylko cierpienia fizyczne, ale również psychiczne, pogarszając jakość życia chorego i rodziny. Bardzo uciążliwa jest konieczność  oddawania moczu w nocy. Niektórzy chorzy wstają w trakcie snu nawet kilka razy, potem trudno im znowu zasnąć. Rano czyją się zmęczeni, niewyspani. Osoby dotknięte tą przypadłością ograniczają swoją aktywność, kontakty towarzyskie i społeczne, obniża się ich poczucie godności, czasem pojawia się nawet depresja, konieczna jest nawet zmiana zawodu.
 
Im szybciej tym lepiej
 
Nietrzymanie moczu nie jest trudne do zdiagnozowania, leczenie nie musi być inwazyjne. Na problem nietrzymania moczu medycyna znalazła już rozwiązania – różne w zależności od stopnia zaawansowania dolegliwości i jej charakteru. Jak w większości innych chorób, należy się szybko zwrócić o pomoc do lekarza ginekologa lub urologa, aby lekami, zabiegami operacyjnymi lub innymi sposobami znacznie zmniejszyć lub całkowicie usunąć dokuczliwe dolegliwości. Często najbardziej skuteczną możliwością terapeutyczną jest farmakoterapia. Trwałe wyleczenie osiąga około 90 proc. chorych. W przypadku niewielkich zaburzeń wystarczy zwykłe ćwiczenie mięśni dna miednicy, tzw. mięśni Kegla. Nie jest to trudne i polega na zwykłym zaciskaniu cewki moczowej – trzy razy dziennie po kilkadziesiąt razy. Efekt uzyskuje się już po mniej więcej miesiącu.
 
Mięśnie Kegla
 
Mięśnie dna miednicy, zwane także mięśniami Kegla, z upływem lat słabną podobnie jak wszystkie pozostałe mięśnie. Proces ten nasila się ze względu na nieprawidłowy styl życia, stres, ciężką pracę fizyczną, przebyte porody. Osłabienie mięśni dna miednicy skutkuje problemami z niewłaściwą postawą, bólami pleców, a często również z nietrzymaniem moczu. Dolegliwości związane z nietrzymaniem moczu można i trzeba leczyć. Jednak im wcześniej zauważymy problem, tym większe prawdopodobieństwo, że pomoże zmiana nawyków i regularne ćwiczenia. – Tylko jedna czwarta Polek cierpiących na nietrzymanie moczu przyznaje, że kiedykolwiek ćwiczyła mięśnie dna miednicy. A te, jak każde inne mięśnie, gdy nie wykonują żadnej pracy, słabną i w efekcie są mniej efektywne. Ćwiczenia nie tylko zapobiegają nietrzymaniu moczu i pomagają je leczyć, lecz także wzmacniają kręgosłup i mięśnie brzucha, poprawiają ogólną kondycję ciała oraz jakość życia – mówi Agata Frysztak, magister wychowania fizycznego AWF Warszawa, specjalista treningu równowagi i mięśni dna miednicy. – Żeby poprawnie ćwiczyć, trzeba wiedzieć, gdzie dokładnie są mięśnie dna miednicy. Jest to grupa mięśni „zawieszona” między kością łonową a ogonową. Wiele osób nie potrafi zlokalizować tej grupy mięśniowej i często wykonują ćwiczenia w niewłaściwy sposób. Przed rozpoczęciem właściwego treningu należy przede wszystkim prawidłowo zlokalizować położenie mięśni dna miednicy, a następnie nauczyć się ich prawidłowego napinania i rozluźniania. Napinaniu mięśni dna miednicy nie powinny towarzyszyć żadne ruchy innych części ciała, np. pośladków czy wewnętrznych mięśni ud – mówi Agata Frysztak.
 
Regularność i zmiana stylu życia
 
Aby ćwiczenia miały jakikolwiek efekt, muszą być wykonywane regularnie, trzeba być systematycznym. W ich trakcie należy oddychać naturalnie, nie wstrzymywać powietrza podczas napinania mięśni. Jeśli podczas ćwiczeń pojawi się poczucie, że mięśnie są coraz słabiej zaciskane, należy przerwać trening i wrócić do niego za jakiś czas. Jeśli natomiast pojawi się poczucie zbyt dużego napięcia w dole brzucha, należy zmniejszyć intensywność ćwiczeń.
W profilaktyce nietrzymania moczu ważny jest styl życia. Chorobie sprzyja nadwaga i otyłość. Redukcja masy ciała o 5 proc. może zmniejszyć objawy nietrzymania moczu o połowę. Korzystnie wpływa tez wyeliminowanie z diety kofeiny i napojów gazowanych oraz pokarmów sprzyjających zaparciom. Chorobie sprzyja palenie papierosów i ciężka praca fizyczna, zwiększająca u kobiet ryzyko obniżenia narządu rodnego. Leczenie nietrzymania moczu wymaga współpracy urologa, ginekologa, neurologa, ale również fizjoterapeuty i psychologa

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki