Logo Przewdonik Katolicki

Euro bez terroru?

Michał Bondyra
Francuskie służby zadbają o bezpieczeństwo podczas Mistrzostw Europy / fot. PAP

Trzy miliardy euro wydane w ciągu ostatnich dwóch lat na bezpieczeństwo i walkę z terroryzmem mają sprawić, że francuskie Euro 2016 będzie wolne od zamachów. Mimo zaangażowania ogromnych środków, wykluczyć ich jednak nie sposób.

Ojciec nowożytnych igrzysk olimpijskich – francuski baron Pierre de Coubertin mówił, że „zawody sportowe powinny zastąpić wojny i konflikty, a młodzież całego świata zamiast walczyć na frontach wojennych, powinna mierzyć swe siły na stadionach”. W przededniu wielkiego europejskiego święta futbolu, które odbywać się będzie w ojczyźnie barona, ten apel znów przybiera na sile.
 
Igrzyska śmierci
Terroryści przez wiele lat nie skupiali swojej uwagi na wielkich wydarzeniach sportowych. Do czasu, gdy palestyńscy terroryści z organizacji „Czarny Wrzesień” 5 września 1972 r. postanowili złamać tę regułę, dając zielone światło do działania dla swoich naśladowców. Przypomnijmy, że zamachowcy wdarli się wtedy do kwater izraelskich sportowców w wiosce olimpijskiej, zabijając trenera zapaśników Mosze Weinberga i sztangistę Josefa Romano oraz biorąc dziewięć osób jako zakładników. Terroryści zażądali zwolnienia z izraelskich więzień ponad 200 Palestyńczyków. W wyniku nieudanej akcji niemieckiej policji zginęli wszyscy przetrzymywani, jeden z funkcjonariuszy oraz pięciu zamachowców. Igrzyska przerwano, a reprezentacja Izraela wycofała się z dalszej rywalizacji. Prawie ćwierć wieku później podczas igrzysk w Atlancie terroryści znów dali o sobie znać. Tym razem w Parku Olimpijskim eksplodowała bomba. Zginęły dwie osoby, a 111 odniosło rany. Zapewne dramat byłby większy, gdyby nie pracownik ochrony Richard Jewell, który na chwilę przed wybuchem zauważył ładunek. Sprawcę – Erica Roberta Rudolpha dziewięć lat później (w 2005 r.) skazano na dożywocie. Do niewielkich eksplozji doszło też w Atenach na kilka miesięcy przed igrzyskami w tym mieście. Na szczęście sama olimpiada w 2004 r. przebiegła bez zakłóceń.
 
Krwawe maratony
Najkrwawsze żniwo zebrały jednak dwa zamachy przeprowadzone podczas zawodów biegowych. Na początku kwietnia 2008 r. na przedmieściach Kolombo – stolicy Sri Lanki, miał miejsce atak zamachowcy samobójcy, który wysadził się w powietrze przy starcie. Zginęło w sumie 15 osób, a wśród nich minister komunikacji i transportu Jeyarajd Fernandopulle, olimpijczyk z Barcelony Kuruppu Karunaratne i trener lekkoatletów Sri Lanki Lakshman de Alwis. Kolejnych sto osób zostało rannych. O dokonanie masakry oskarżono separatystyczną organizację z Sri Lanki – Tamilskie Tygrysy. Trzy lata temu w odstępie 12 sekund na trasie najstarszego i najbardziej prestiżowego maratonu w Bostonie eksplodowały dwie bomby. Zamachowcy – dwaj czeczeńscy bracia Dżochar i Tamerlan Carnajew spowodowali śmierć trzech biegaczy i rany u 264 innych uczestników. Tamerlan zginął w strzelaninie z policją, Dżochar odsiaduje dożywocie.
 
Piłka i bomby
Przez długi czas przed terroryzmem broniła się piłka nożna. Zamachy związane z tą dyscypliną przypadają na XXI w. Kilka godzin przed półfinałem piłkarskiej Ligi Mistrzów 1 maja 2002 r., przed meczem Realu Madryt z FC Barceloną, baskijscy separatyści z ETA wysadzili samochód pełen ładunków wybuchowych tuż obok madryckiego Santiago Bernabeu. Tym razem na szczęście nikomu nic się nie stało. Mniej szczęścia mieli piłkarze Togo, jadący na Puchar Narodów Afryki do Angoli. W wyniku ostrzelania ich autobusu przez separatystów z Frontu Wyzwolenia Enklawy Kabindy zginął kierowca, asystent trenera i rzecznik prasowy. Piłkarze w efekcie wycofali się z turnieju. Listopadowa masakra w Paryżu, w której z rąk terrorystów Państwa Islamskiego zginęło blisko 130 osób, rozpoczęła się tuż przy paryskim stadionie Parc des Princes podczas meczu towarzyskiego między Francją a Niemcami. Kilka dni później bojąc się kolejnego ataku, odwołano mecz w Hanowerze między Niemcami a Holendrami, a w marcu tego roku po zamachach w Brukseli, w których zginęły 32 osoby, mecz Belgów z Hiszpanami.
 
W przeciętnej skali
Czy w obliczu regularnie powtarzających się ataków, a przede wszystkim tego, co działo się kilka miesięcy temu w Paryżu, czerwcowe mistrzostwa Europy będą bezpieczne? Przed groźbą ataku jeszcze nie tak dawno ostrzegał Patrick Calvar, szef francuskiego Generalnego Dyrektoriatu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Zaniepokojenie możliwością zamachów wyraził też niemiecki wywiad oraz szef Europolu Rob Wainwright. Na początku maja podczas kongresu w Budapeszcie UEFA przyznała jednak, że ma „pełne zaufanie do środków bezpieczeństwa wprowadzonych przez francuskich organizatorów przed mistrzostwami Europy”. Francuski minister spraw wewnętrznych Bernard Cazeneuve zapewnił z kolei, że po zamachach terrorystycznych w Brukseli poziom bezpieczeństwa Euro 2016 osiągnie „bezprecedensowy poziom, niezbędny w istniejącej sytuacji zagrożenia”. Umiarkowanym optymistą jest też prof. dr hab. Michał Chorośnicki, kierownik katedry Strategii Stosunków Międzynarodowych Instytutu Nauk Politycznych i Studiów Międzynarodowych Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Groźba zamachów na Euro istnieje, ale jest ona w przeciętnej skali. Francuzi w ostatnich dwóch latach zainwestowali niesłychane środki, trzy miliardy euro, w swoje struktury bezpieczeństwa oraz w walkę z terroryzmem – przyznaje autor książki Terroryzm – analizy i fakty.
 
Ostrożni i spostrzegawczy
Zamachów podczas piłkarskich mistrzostw Europy wykluczyć jednak się nie da. – Każda impreza masowa ma swoje słabe punkty, oczywiście nie czas i nie miejsce, by o nich mówić – przyznaje prof. dr hab. Michał Chorośnicki. Takim słabym punktem może się okazać, mimo ogromnych środków bezpieczeństwa – lotnisko Charlesa de Gaulle’a w Paryżu. Profesor Chorośnicki uważa, jednak, że w przypadku wystąpienia jakichś zamachów, nie będą one miały miejsca w stolicy Francji. – Jeśli już miałyby one miejsce, to raczej na prowincji lub w pozostałych dziewięciu miastach – arenach Euro – tłumaczy. Najbardziej zagrożone wcale nie będą stadiony, bo jak przyznaje profesor, one będą miały drobiazgową kontrolę przeprowadzaną wieloetapowo. Tomasz Jasina, komentator TVP, który pracował już na turniejach piłkarskich mistrzostw świata i Europy najbardziej obawia się o bezpieczeństwo w okolicach dworców czy ulic. – Wszędzie tam gromadzą się tłumy żywiołowo dopingujących fanów. Oby szaleńcy nie wykorzystali tych miejsc, by poprzez zamach zaznaczyć swoją obecność, potwierdzając w ten sposób, że nie możemy się w tej części świata czuć bezpiecznie – wyjaśnia. Zgadza się z nim profesor Chorośnicki. – Najbardziej zagrożona jest strefa najmniej chroniona – zauważa, wymieniając strefy kibica oraz ulice miast. Profesor Chorośnicki uspokaja jednak, że zamachów na francuskim Euro raczej nie będzie. Gdyby nie miał racji, jak słusznie zauważa Tomasz Jasina, „byłaby to porażka sportu i cywilizacji”.
Profesor Chorośnicki na koniec zaleca, by mimo wszystko przestrzegać uniwersalnej zasady. – Ostrożność i spostrzegawczość to reguła, którą musimy kierować się dziś wszędzie i zawsze, nie tylko na imprezach sportowych. 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki