Logo Przewdonik Katolicki

Kolorowe otwierasz okno

Ewa Kiedio

Ilustracje w książkach dla dzieci to poważna sprawa – mali czytelnicy wcale nie mają małych wymagań estetycznych. Różnorodność panującą na tym polu pokazuje wystawa „Tu czy tam?”.

Pisać po ścianie, domalować co nieco do prezentowanych prac, dotykać eksponatów… Na wystawie „Tu czy tam? Współczesna polska ilustracja dla dzieci” w warszawskiej Zachęcie można sobie pozwolić na rzeczy, których nie zwykło się robić w galerii. Aby zobaczyć zabawne, pogodne, ale też oszczędne w formie rysunki Aleksandry Płocińskiej z książki Pierwsze urodziny Prosiaczka i przekonać się, czy aby na urodzinowe przyjęcie dotarł Borsuk, trzeba otworzyć jedno po drugim kwadratowe okienka. Takie rozwiązania czynią wystawę ciekawą nawet dla niemowlaka, o czym przekonała mnie entuzjastyczna reakcja mojej niespełna rocznej córki. 
Jak brzmi kontrabas, a jak wiolonczela? Usłyszymy je, przyciskając guziki na pulpicie z ilustracją Marty Ignerskiej do książki Wszystko gra. Jest tu cała orkiestra, jest i dyrygent. Ale jak bardzo inny od tego na ścianie obok, gdzie w wielkim formacie zaprezentowane zostały ilustracje Katarzyny Boguckiej do klasycznego już wiersza Juliana Tuwima O panu Tralalińskim! Przemierzając wystawę, możemy odkrywać, w jak zróżnicowany sposób można przedstawić ten sam motyw czy zilustrować jeden tekst. Nie podsunięto nam tu wprost takich zestawień, ale ich samodzielne poszukiwanie uczyni zwiedzanie jeszcze ciekawszym.
odrzucam przykładowe porównanie: strofy Tuwimowskiej Lokomotywy zostały w jednym wydaniu połączone z grafikami Małgorzaty Gurowskiej, w innym – przesiane przez wyobraźnię i talent plastyczny wspomnianej już Katarzyny Boguckiej. Bez trudu rozpoznamy na wystawie jej inne prace, operujące zgeometryzowanymi kształtami przywodzącymi na myśl styl art déco. Ich minimalistyczna paleta barwna dowodzi, że dla osiągnięcia interesującego efektu nie jest potrzebne nagromadzenie kolorów. Przeciwnie – rzut oka na jaskrawe, pstrokate książeczki zalewające rynek skłania do stwierdzenia, że wielość barw najczęściej stoi w sprzeczności z dobrym smakiem.
 
Bruegel dla dzieci 
Kiedy nacieszymy się już porównywaniem stylu 14 współczesnych ilustratorów, których prace pokazywane są na wystawie, warto zobaczyć, jak sposób rysowania zmieniał się na przestrzeni czasu. Trzymajmy się przykładu Lokomotywy. Jeśli sięgniemy po jej dawne wydania ilustrowane przez Jana Marcina Szancera, Jana Lenicę czy zespół Jana Lewitta i Jerzego Hima (dziś zresztą wznawiane), zauważymy, że choć każdy z nich stworzył własny styl, jest coś nieuchwytnego, co łączy te prace, a jednocześnie odróżnia je od współczesnych. Czy to kwestia panujących w danym okresie trendów? A może przynajmniej część rozwiązania tej zagadki tkwi w podziale na epokę przedkomputerową i naszą dzisiejszą rzeczywistość, w której komputer stał się oczywistym elementem życia? Film wyświetlany w ramach wystawy pozwala się przekonać, jak istotnym narzędziem jest on obecnie dla ilustratora. 
W ostatniej sali wystawy zorganizowana jest wielka czytelnia – znajdziemy tu książki z ilustracjami, które wcześniej widzieliśmy wyeksponowane w znacznym powiększeniu. Ale także wiele innych publikacji dla maluchów, średniaków i całkiem już dużych dzieci. Wszystkie te tytuły łączy jedno – zawierają rysunki ilustratorów, którym poświęcona jest wystawa. Pod innymi względami panuje tu obfita rozmaitość. Pod sufit pną się zbiory wierszy, opowiadania, dziecięce książki kucharskie (np. Gratka dla małego niejadka, gdzie obok przepisów na dania główne, zupy i przekąski przeczytamy wywiad z marchewką), książeczki do nauki alfabetu i cyferek. 
Są tu też takie książki, które zapraszają, by samemu wykazać się talentem i kreatywnością. Wytwórnik domowy domaga się uzupełnień – okna pozbawione są firanek, trzeba je dorysować. Przydałoby się też nakryć do stołu. To od nas zależy, jak będą wyglądały sztućce i talerze oraz jakie potrawy poda się gościom. Między okładkami czeka wiele tego typu zadań.
 Wartą wspomnienia kategorią książek są tzw. Wimmelbuch (od niemieckiego „wimmeln” – roić się, das Buch – książka), reprezentowane na wystawie przez Rok w lesie Emilii Dziubak i Rok w mieście Katarzyny Boguckiej. Brakuje polskiego określenia na ten typ publikacji, czasami nazywa się je wyszukiwankami. Jak to wygląda? Trochę jak obrazy Pietera Bruegla – takie skojarzenia nasuwa natłok postaci i przedmiotów zgromadzonych na jednej stronie. Zamiast śledzić tekst autora, sami snujemy narrację na temat tego, co widzimy, a ilość szczegółów, które możemy interpretować, gwarantuje długą zabawę. Niektóre dzieła Bruegla, jak Spis ludności w Betlejem, Dziecięce zabawy czy Myśliwi na śniegu, z powodzeniem mogą pełnić tę samą rolę, wprowadzając od najmłodszych lat w świat kultury.

 
Książki niekochane
 
Dla dzieci oglądających wystawę przygotowano zeszyt zadań, pomagający przejść przez nią bardziej świadomie i nie przegapić żadnej z możliwych aktywności. W prosty sposób pokazuje on też, że książka – ta mała rzecz, którą trzymamy w ręce – to owoc pracy wielu osób: ilustratora, autora tekstu, redaktora, korektora, typografa… Jak wynika z moich obserwacji, zadania tego ostatniego trudno wytłumaczyć nawet dorosłym. Rola osoby dbającej o dobór kroju pisma do charakteru publikacji i o harmonijny układ tekstu na ogół umyka uwadze.
 
Jeśli chodzi o polskie książki dla dzieci, mamy się czym pochwalić – niektóre z nich zdobywają międzynarodowe nagrody, łącznie z tak ważną jak Bologna Ragazzi Award. Gorzej przedstawia się sprawa z czytelnictwem w Polsce. Najnowsze badania Biblioteki Narodowej nie przynoszą optymistycznych wieści – 63 proc. ankietowanych nie przeczytało w poprzednim roku żadnej książki, a więcej niż sześć książek przeczytało trochę ponad 8 proc. Ilustracje mają więc do odegrania niebagatelną rolę. Ci, którzy w dzieciństwie pokochali czytanie, nie porzucają łatwo swojej miłości. Przypuszczam, że większość z nich przyznałaby, że zainteresowanie książką zaczęło się od fascynacji obrazkami.
 
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki