Logo Przewdonik Katolicki

Mistrz wyobraźni

Natalia Budzyńska
Fot.

Sto lat temu urodził się Jan Marcin Szancer - najbardziej znany polski ilustrator. W Muzeum Literackim im. H. Sienkiewicza w Poznaniu trwa wystawa jego rysunków. Na hasło: "Szancer" wiele dorosłych osób, nawet zasadniczych i nieskorych do sentymentalizmu, robi rozanieloną minę. Proszę wypróbować. Mówią: "Ach, Szancer. Do dzisiaj mam jego «Lokomotywę» albo "Jeszcze teraz...

Sto lat temu urodził się Jan Marcin Szancer - najbardziej znany polski ilustrator. W Muzeum Literackim im. H. Sienkiewicza w Poznaniu trwa wystawa jego rysunków.

Na hasło: "Szancer" wiele dorosłych osób, nawet zasadniczych i nieskorych do sentymentalizmu, robi rozanieloną minę. Proszę wypróbować. Mówią: "Ach, Szancer. Do dzisiaj mam jego «Lokomotywę» albo "Jeszcze teraz leży na mojej półce jego «Pinokio»". Oczywiście "Lokomotywę" napisał Tuwim, a "Pinokia" Carlo Collodi, ale Szancer je zilustrował. Rysunki tak wtopiły się w jedno z tekstem, że każde następne wydania tych książek były już "nie te". Styl Szancera jest rozpoznawalny natychmiast, a książki (szczególnie bajki) z jego ilustracjami są "ikoną" dzieciństwa dla wielu dorosłych.

Baśniowy ilustrator


Jan Marcin Szancer urodził się w Krakowie, w ponurym miesiącu listopadzie, w rodzinie, nazwijmy to, praktycznej. Jego ojciec był bowiem matematykiem, a starsi braci wykształcili się na prawnika i inżyniera. Szancer na szczęście dopiął swego i dostał się na Akademię Sztuk Pięknych, gdzie uczył się pod kierunkiem Mehoffera i Frycza. Skończył również Wyższą Szkołę Dramatyczną, ale aktorem raczej nie był, fascynowała go za to scenografia i portretowanie aktorów i tancerzy w ruchu scenicznym. Już przed wojną zaczął ilustrować książki: "Bajki z tysiąca i jednej nocy" oraz "Historię Polski" Kazimierza Zimowskiego.

Myślę, że bajki przenosiły go w inny świat, świat wyobraźni, także w czasie wojny, bo nawet wtedy nie zaniechał swojej twórczości. Powstały wtedy rysunki do "Pinokia" Collodiego, "Baśni" Andersena, "Robinsona Cruzoe" i 15 innych książek - wszystko co do joty niestety spłonęło podczas Powstania Warszawskiego. Trudno sobie wyobrazić, że działający wtedy w podziemiu wydawcy zamawiali ilustracje do książek, które chcieli wydać po wojnie. W czasie Powstania rysował przejmujące sceny walk i portrety dzieci-żołnierzy.

Po wojnie Szancer szybko włączył się w życie kulturalne: współtworzył tygodniki dla dzieci "Przygoda" i "Świerszczyk", został kierownikiem artystycznym PIW, a od 1951 roku był profesorem na warszawskiej ASP.

Świat czarodziejskiej wyobraźni


W tym czasie powstały najpiękniejsze ilustracje do książek, i choć ilustrował także klasyków: Mickiewicza, Słowackiego i Fredrę, Sienkiewicza, Prusa i Krasickiego, to najbardziej jest znany jako ilustrator książek dla dzieci. "Lokomotywa", "Pinokio", "Pan Kleks", "Brzechwa dzieciom", "Baśnie Andersena", "Sierotka Marysia" i wiele, wiele innych. Długie, chude postacie ze spiczastymi nosami, delikatne rączki i nóżki i kolorowy świat, w którym zawsze coś się dzieje, że aż chce się tam wejść. Jego rysunki są bardzo szczegółowe, widoczna jest w nich wielka dbałość o każdy drobiazg, a mimo to są tajemnicze i prowokują do wysilenia własnej wyobraźni: co dalej, jak wygląda w środku ten dom, co jest dalej: poza kadrem?

Ilustracje Szancera przenoszą nas w świat dzieciństwa pełnego czarodziejskiej wyobraźni, z daleka od sztampowych jednakowych "disnejów" czy skomputeryzowanych sztucznych obrazków bez cienia tajemniczości.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki