Tak, będzie nas coraz więcej

Uczestniczyłam w odbywającej się 30 sierpnia w Warszawie, pod hasłem „Stop deprawacji w edukacji”, manifestacji zorganizowanej przez środowiska rodziców. Myślę, że brały w niej udział – protestując – rodziny z każdego chyba zakątka Polski.
Czyta się kilka minut

Impulsem do zorganizowania manifestacji stała się lipcowa zapowiedź minister edukacji Joanny Kluzik-Rostkowskiej dotycząca zmian, jakie przed rozpoczęciem roku szkolnego miały nastąpić w zakresie wychowania do życia w rodzinie. Miały one obejmować materiały dla nauczycieli prowadzących przedmiot i dotyczyć powołania zespołu ekspertów, który opracowałby modyfikacje w podstawie programowej wychowania do życia w rodzinie. Czego miały dotyczyć zmiany? Ogólne określenia kierunku zmian na pozór brzmią dość neutralnie, przyświecają im bowiem idee równości płci i zasady antydyskryminacyjne. Problem zaczyna się jednak w chwili szczegółowej analizy punktów projektu prowadzących do wczesnej aktywności seksualnej, w tym dzieci w wieku przedszkolnym. W 2013 r. przyjęto w Polsce raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) i niemieckiego Federalnego Biura ds. Edukacji Zdrowotnej „Standardy edukacji seksualnej w Europie”. Opierając się na nich, przygotowuje się u nas program nowoczesnej edukacji seksualnej, która ma wyglądać w taki oto sposób. Dzieci w wieku do czterech lat mają doświadczyć „radości i przyjemności z dotykania własnego ciała, masturbacji”, mają poznać „prawo do badania nagości i ciała”, „do bycia ciekawym”. Dzieci między czwartym a szóstym rokiem życia należy zapoznać „z uczuciami seksualnymi (bliskość, przyjemność, podniecenie)”. Według WHO pierwsze lata szkoły podstawowej to czas na zapoznanie dzieci z różnymi metodami antykoncepcji. Powinny one wówczas dowiedzieć się, czym jest „zadowolenie i przyjemność z dotykania własnego ciała”, a także zrozumieć, czym jest współżycie. Kolejna grupa wiekowa: dzieci między 9. a 12. rokiem życia. Te powinny nauczyć się „rozpoznawania różnic między tożsamością płciową a płcią biologiczną”. Wszystko po to, aby między 12. a 15. rokiem życia zachęcić je do ujawniania „tożsamości płciowej i orientacji seksualnej, w tym uzewnętrznienia się homoseksualizmu.” No, może już wystarczy. Jednak to tylko fragment wspomnianego raportu.
Manifestacja „Stop deprawacji w edukacji” odbyła się z inicjatywy 26. organizacji prorodzinnych; wśród nich Polskiej Federacji Ruchów Obrony Życia i Fundacji Pro-Prawo do Życia. Rozpoczęła się Mszą św. w akademickim kościele  św. Anny, której przewodniczył i homilię wygłosił biskup pomocniczy warszawski Michał Robert Janocha.
Po Eucharystii jej uczestnicy przeszli na rynek Mariensztacki; zapełnili również uliczki odchodzące od rynku, by protestować przeciw rzeczonym zmianom w podstawie programowej. Według organizatorów zmiany te są dyktowane „intencją wprowadzenia narzucanych z zewnątrz elementów kontrowersyjnej seksedukacji zgodnej ze standardami WHO i postulatami środowisk LGBTQ” (tj. ruchów lesbijek, gejów, biseksualistów, transseksualistów, osób queerowych, czyli odbiegających w jakikolwiek sposób od normatywności  przyjętej przez narody, społeczeństwa) . Mówiono o zagrożeniach płynących z propagowania treści związanych z tzw. tożsamością płciową, prowadzących do głębokich zaburzeń seksualności, oraz o tożsamości płciowej dzieci i młodzieży. Protestujące rodziny przez kilka godzin mogły słuchać świadectw i prelekcji dotyczących zagrożeń płynących z nadmiernej seksualizacji dzieci w szkołach. Mówcami byli cudzoziemcy i Polacy; wśród nich  Dariusz Malejonek, lider zespołu Maleo Reagge Rockers, który także wykonał  kilka swoich utworów. Według „Maleo” Malejonka potrzebne jest pospolite ruszenie rodziców. Wszystkim, którym zależy na dobru dzieci, powinni się jednoczyć. Wszyscy, każdy zdrowo myślący człowiek, niezależnie od poglądów politycznych . Kto ma chronić dzieci, jak nie rodzice?

 
 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Po stronie człowieka. Po stronie Ewangelii.

Wypróbuj za 1 zł przez miesiąc lub od razu zakup subskrypcję na rok i oszczędź pieniądze.

Polecane

Subskrypcja miesięczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp do treści przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Subskrypcja odnawia się automatycznie, rezygnujesz w dowolnym momencie
  • Po miesiącu próbnym 19,90 miesięcznie
1.00 zł

Subskrypcja roczna

  • Nieograniczony dostęp do aktualnych treści oraz archiwum
  • Dostęp przed wydaniem papierowym
  • Dostęp do aktualnych numerów w formacie PDF
  • Korzystasz ze wszystkich treści za znacznie mniejsze pieniądze 
  • Otrzymujesz 25% rabatu i oszczędzasz 66 zł
  • Tylko 3,33 zł za wydanie
172.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 36/2015