Plecak

Z cordury albo ze stelażem, mały lub duży, z kieszeniami lub bez – ważne, że jest na plecach, a w nim cały nasz dobytek.
Czyta się kilka minut

„Był plecak na plecach i były walizki / a teraz wakacje skończone / tornistry i teczki czekają na wszystkich / i zaraz zawoła dzwonek... / Nie zostawiaj w plecaku tego słońca od Tatr...”. Dalsze słowa tej młodzieżowej piosenki mówią, by wyjąć z plecaka wszystkie wakacyjne wspomnienia i trzymać je blisko siebie, wracać do nich.
Plecak bowiem od czasu kiedy wędrujemy, jest nieodłącznym towarzyszem każdej wyprawy. Historia uczy, że zanim człowiek rozpoczął osiadły tryb życia, zanim zajął się uprawą roli, wędrował i polował.
Wszystkie dzisiejsze plemiona koczownicze właśnie tak żyją, a przechodząc z miejsca na miejsce, zabierają ze sobą cały swój dobytek. Łatwo się domyślić, że najlepiej, jeśli nie ma tego zbyt wiele, bo przecież przenieść dom z miejsca na miejsce nie jest łatwo.
Być może już nasi przodkowie wędrowali po świecie z plecakiem na plecach. Jeśli jednak tak było, to na pewno sporo różnił się on od naszych cordurowych, stelażowych, pojemnych i anatomicznie dostosowanych do niosącego plecaków.
Jedno łączy jednak wszystkie plecaki świata – związane z ich polską nazwą zakładanie na plecy. Bo plecak, w przeciwieństwie do toreb, walizek, neseserów, teczek nosi się na... plecach.
Prawdopodobnie, zanim powstał dzisiejszy plecak „wędrówkowy”, rzeczy przenoszono na plecach, odpowiednio je najpierw ze sobą wiążąc. Służyły do tego specjalne liny i być może znane z późniejszych czasów rzemyki zwane trokami.
Takie troki na pewno przydawały się we wszystkich wielkich podróżach, zwłaszcza przed wynalezieniem kolei. Być może dawny plecak przypominał tobół z pościelą. Rzeczy dokładnie poskładane tak, by zajmowały jak najmniej miejsca, zawijano w płótna lub koce, wiązano trokami i zarzucano na plecy.
Ciężar niesiony z tyłu ciała nie ograniczał zbytnio ruchów i umożliwiał bezpieczne poruszanie się wszędzie tam, gdzie potrzebne były ręce – nie tylko w górach, ale także w lesie czy podczas polowań, kiedy myśliwy w rękach dzierżył strzelbę.
Z plecakiem na plecach wędrowali i wędrują wszyscy przyrodnicy, odkrywcy, podróżnicy i każdy, dla którego ten skrawek materiału staje się namiastką domu. Bo w plecaku jest zawsze to, co najważniejsze – okrycie do spania, rzeczy na zmianę, coś do zjedzenia i coś, w czym można to coś zjeść.
Dziś człowiek z plecakiem – normalnym, nie tym szkolnym – wędruje najczęściej po górach i dolinach, mając na nogach wygodne buty, a w nieprzemakalnym, wygodnym plecaku nieprzemakalną kurtkę, śpiwór, kubek i nóż.
No i ciepły sweter, a poza tym mapę, latarkę, termos i czekoladę. A kto raz zasmakuje w takim wędrowaniu, będzie przy każdej okazji pakował do plecaka wiatr od Tatr, piosenki od ptaków i może jeszcze zapach morza...
 
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 31/2015