Logo Przewdonik Katolicki

Współpracujący rodzice

Bogna Białecka
Czasem chcemy naśladować swoich rodziców, bo uważamy ich metody za dobre, czasem wręcz przeciwnie / fot. Fotolia

Trudności wychowawcze, zmęczenie, irytacja, a w końcu kłótnia z małżonkiem i dziećmi. Coraz bardziej napięta atmosfera, coraz więcej konfliktów. Jak wyjść z tego błędnego koła?

 

Z domów rodzinnych wynieśliśmy różne podejścia wychowawcze. Czasem chcemy naśladować swoich rodziców, bo uważamy ich metody za dobre, czasem wręcz przeciwnie – chcielibyśmy zrobić wszystko, by nie być takim rodzicem jak własna matka, ojciec. W małżeństwie możemy mieć odmienne wyobrażenia na temat wychowania, rodzicielstwa, obowiązków domowych. Jak się okazuje, często jest to powodem konfliktów, co z kolei wpływa negatywnie na dzieci. Dlatego z zainteresowaniem przeczytałam książkę autorstwa małżonków Kyle i Marsha Pruett Partnership parenting, w której autorzy podpowiadają jak można poradzić sobie z takimi problemami i rozwinąć rodzicielską współpracę.

Rodzicielstwo z głową
Współcześnie wiele kobiet nie radzi sobie w sytuacji, gdy mając jeszcze małe dziecko, ponownie zachodzą w ciążę. W przeszłości, gdy normą była wielodzietność i rodziny wielopokoleniowe, w których mama miała wsparcie ze strony własnej mamy, cioć i kuzynek, pojawianie się nowych dzieci w niewielkim odstępie czasu nie powodowało tylu napięć i trudności. W tej chwili wiele kobiet jest odizolowanych od rodziny, mieszkając w innym mieście, a czasem kraju. W takiej sytuacji niewielki odstęp czasowy między kolejnymi dziećmi może być problemem. Nie oznacza to oczywiście konieczności starannego planowania potomstwa, a raczej wspólnego zaplanowania, jak podołać temu wyzwaniu. Na jakie wsparcie można liczyć ze strony rodziny? A może znajdą się przyjaciele lub inna grupa wsparcia? To jest też duże wyzwanie dla ojców. Wielu z nich nie zastanawia się głębiej nad zmianami kulturowymi: kobiety zawsze rodziły dzieci i jakoś sobie dawały radę z opieką nad maluchami. A jednak w nowych warunkach, gdzie brakuje tych wielu osób do pomocy, które w poprzednich pokoleniach były łatwo osiągalne, że współczesny tata musi mocniej zaangażować się w opiekę nad dziećmi.
 
Relacja między rodzicami
Jedną z pułapek bycia rodzicem jest nadmierne koncentrowanie się na wychowaniu i na dziecku. Małżonkowie mogą zacząć funkcjonować jak para współpracowników pracujących nad ważnym projektem. Rozmowy toczą się głównie wokół dzieci, planów z nimi związanych, problemów. A jednak to, co podkreśla każdy specjalista w zakresie wychowania – relacja między rodzicami jest kluczowa dla dobrego wychowania. Gdy dzieci widzą, że rodzice się dogadują, okazują sobie miłość i szacunek – to mamy połowę sukcesu za sobą. Dlatego tak ważne jest np. regularne wychodzenie rodziców z domu na randki małżeńskie, podczas których mają czas tylko dla siebie nawzajem. Ta miłość i szacunek przejawiają się także w codziennych drobiazgach (gesty, słowa czułości, drobne prezenty, uprzejmości), jak i momentach trudnych. Dla przykładu – w konflikcie między żoną a własną matką mąż powinien wspierać żonę. Także gdy widzimy, że mąż czy żona przeżywają trudniejszy okres, warto włożyć odrobinę więcej wysiłku w związek – np. wyrzucę śmieci, mimo że zwykle robi to mąż, czy zrobię pranie, mimo że na co dzień zajmuje się tym żona. Jednym z bardziej polecanych przez małżeństwo Pruettów pomysłów jest organizowanie dla drugiej osoby „dnia bez obowiązków”. Chodzi o to by druga osoba nie musiała w domu robić tego dnia dosłownie nic. Co może być też przy okazji doskonałym pomysłem na Dzień Matki!
 
Wychowanie to współpraca
Autorzy zwracają uwagę, że wartościowe są warsztaty na temat wychowywania dzieci po rozwodzie rodziców. Główna praca psychologów z takimi rodzicami polega na uczeniu ich współpracy. Dziecko nie jest kartą przetargową. Miłości dziecka nie kupuje się – nie zarabia się na nią, sprzeciwiając drugiemu rodzicowi czy ośmieszając go. Owszem, dzieci z rozbitych domów mówią czasem, że najprostszym sposobem otrzymania czegoś jest powiedzenie tacie, że mama tego zabroniła (lub na odwrót), jednak – co ciekawe – nawet te dzieci wiedzą, że to jest niewłaściwe. Powstaje pytanie, na ile taka walka o dziecko, skierowana przeciwko drugiemu rodzicowi, jest skutkiem, a na ile jedną z przyczyn rozwodu. Wiadomo jednak, że walka ta jest charakterystycznym elementem kryzysu we wspólnym życiu rodziców.
*
W procesie wychowania i współpracy między rodzicami warto posłuchać też, co doradzają nam dzieci. Tak naprawdę to przecież im najbardziej zależy na dobrej atmosferze i płynnej współpracy między rodzicami. Czasem za bardzo przejmujemy się rzeczami, które wydają nam się poważniejsze, a dziecko tego tak nie odbiera. Jak to ładnie podsumowała pewna czterolatka: „Hej, ale naprawdę nic się takiego nie stało, lepiej sobie dajcie buzi i po sprawie”.



Jak nie dopuścić do rywalizacji o dziecko między rodzicami?

1)Nie wpadajcie w pułapkę równego podziału prac domowych i zadań wychowawczych. Tego się nie da zrobić. W dobrze funkcjonujących parach sprawiedliwy podział prac pojawia się naturalnie. Wbrew pozorom robienie list podziału obowiązków nie jest objawem partnerstwa, a wręcz przeciwnie – jego braku. Należy natomiast o tym rozmawiać.
2)Trzeba pamiętać, że każdemu zdarzają się wpadki, nawet w zgodnych i szczęśliwych małżeństwach. Pomagajmy drugiej osobie być najlepszym rodzicem jak to możliwe, tuszując sporadyczne wpadki przed dziećmi. Przykład: „Ups, mama chciała ci zrobić te kanapki, ale musi teraz wieszać pranie, więc pozwól, że ją zastąpię”.
3)Nigdy nie krytykuj współmałżonka przed dziećmi, a wręcz przeciwnie, zawsze go wspieraj. Powiedzmy, że tata zapakował córce do szkoły stary kostium kąpielowy, który miał już być wyrzucony do śmieci. W rezultacie dzieci się z niej wyśmiewały. Żona jest zła, dziecko płacze. Można wtedy powiedzieć: „Widzę, że miałaś przykrości przez ten kostium kąpielowy i czujesz się zawstydzona. Tata musiał zapomnieć, że ten kostium był do wyrzucenia, ale wiesz, że nigdy by cię celowo nie naraził na wstyd”. Dzięki temu nie wchodzisz jako osoba trzecia w problem, przypominasz, że tata dziecko kocha, i pozwalasz im rozwiązać problem między sobą.
 



Propozycje na „dzień bez obowiązków”:

1)Oddawaj drobne przysługi pomagające małżonkowi/małżonce w lepszej organizacji, np.  podłącz rozładowany telefon do ładowarki, powieś leżący na ziemi ręcznik itd. Ustalcie jakiś sygnał niewerbalny oznaczający, że dana osoba osiągnęła próg, powyżej którego już nie poradzi sobie z dziećmi. Będzie to dla małżonka sygnał, że musi przejąć kontrolę nad sytuacją. Otrzymanie natychmiastowego wsparcia jest niezwykle cenne.
2)W sytuacji gdy już doszło do konfliktu między małżonkami, osoba spokojniejsza powinna odpuścić. Wysłuchaj żalów drugiej strony, pokaż, że słuchałeś, wykaż się empatią. Nie oznacza to, że zawsze osoba bardziej nerwowa ma wygrywać. O różnicach zdań porozmawiajcie na spokojnie.
3)Nauczmy się patrzeć na pozytywy związane z wadami drugiej osoby. Dobrym pomysłem, jak zauważają Puerettowie, jest stworzenie listy pozytywnych skutków najbardziej irytujących rzeczy, które robi małżonek. Przykład: mama, która dyscyplinując dzieci, mówi za dużo, dopytuje je o przeżywane uczucia, co z kolei irytuje pociechy, ale dzięki temu mają one dużą samoświadomość przeżywanych uczuć.
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki