Logo Przewdonik Katolicki

Żyć w trudnej rodzinie

Bogna Białecka
Fot.

Słysząc w mediach doniesienia o pobitych dzieciach i nieodpowiedzialnych rodzicach, wielu z nas zastanawia się, gdzie leży granica między zwykłą rodziną, która miewa swoje wzloty i upadki, a rodziną dysfunkcyjną. I jeszcze jedno co możemy zrobić, jeśli w takiej właśnie rodzinie żyjemy?

Słysząc w mediach doniesienia o pobitych dzieciach i nieodpowiedzialnych rodzicach, wielu z nas zastanawia się, gdzie leży granica między zwykłą rodziną, która miewa swoje wzloty i upadki, a rodziną dysfunkcyjną. I jeszcze jedno – co możemy zrobić, jeśli w takiej właśnie rodzinie żyjemy?

Zagadnienie jest bardzo trudne, ponieważ nie ma ścisłych definicji rodziny dysfunkcyjnej, a problemy w rodzinie (nawet jeśli wydają się skoncentrowane wokół jednej osoby) tak naprawdę są związanymi z wszystkimi jej członkami. Druga trudność wiąże się z tym, że nawet bardzo dobra rodzina może w którymś momencie wpaść w dysfunkcję, np. pod wpływem ciężkiej choroby kogoś z rodziny, śmierci, utraty pracy. Trzecia trudność: wielu rodziców dysfunkcyjnych zaprzecza istnieniu problemu (tak się dzieje zwłaszcza w przypadku alkoholizmu, gdzie problem ukrywa zarówno osoba uzależniona, jak i współuzależniona). Gdy problem zauważa dziecko czy nastolatek, który chciałby podjąć terapię, nie jest to możliwe bez zgody rodziców, dopóki nie osiągnie pełnoletności.

 

W jakiej rodzinie żyję?

Rodzina wystarczająco dobra to taka, w której wszyscy czują się kochani i bezpieczni. Zapewnia ona wszystkim wzrost (emocjonalny, duchowy), zaspokaja potrzeby, a dzieci uczy umiejętności, zachowań potrzebnych do radzenia sobie w dorosłym życiu. Z kolei w rodzinie dysfunkcyjnej brakuje prawdziwej intymności, okazywania uczuć, miłości. Charakteryzują ją sztywne sposoby radzenia sobie z problemami, nic tak naprawdę niezmieniające – np. udawanie, że problem nie istnieje i brak rozmowy na ten temat lub szukanie winnego, wzajemne oskarżenia, nie ma pracy nad sposobami rozwiązania problemu. Ludzie często wstydzą się takiej rodziny, wolą o niej nie opowiadać. Atmosfera domowa przesycona jest nieustającym konfliktem – bardzo często jedna osoba jest agresywna, przemocowa, pozostałe zaś podsycają atmosferę zachowaniami bierno-agresywnymi: ironią, sarkazmem, „przypadkowym” zapominaniem o rzeczach dla rodziny ważnych itp. Pojawia się w takich rodzinach przemoc, a także tzw. jawne tajemnice – problemy, o których wszyscy wiedzą, lecz się o nich nie mówi, np. alkoholizm, wykorzystywanie seksualne, znęcanie się, narkotyki. Niektóre osoby (zwłaszcza nastolatki pod wpływem popularnych książek psychologicznych typu: Toksyczni rodzice) mają tendencję do błędnego etykietowania swojej rodziny jako dysfunkcyjnej. Wstydzą się jej, bo rodzice nie mają samochodu czy nie kupią dziecku smartfonu; w domu czują się fatalnie, mają poczucie, że są wykorzystywani i najchętniej by uciekali, a to na przyklad dlatego, że rodzice każą im nie tylko sprzątać, lecz także opiekować się młodszym rodzeństwem. Stąd ważne jest rozróżnienie między zaspokajaniem potrzeb a zaspokajaniem zachcianek.

 

Między potrzebą a zachcianką

Jeden z najczęściej cytowanych psychologów zajmujących się potrzebami, Abraham Maslow, mówi, że potrzeby można ułożyć według hierarchii. Podstawowe potrzeby są natury fizycznej – spanie, jedzenie, picie, ubranie, miejsce do mieszkania. Kolejne to potrzeba bezpieczeństwa, miłości i poczucia przynależności (np. do rodziny), szacunku, a w końcu także rozwoju – poszerzania wiedzy, doskonalenia umiejętności. To są właśnie potrzeby, które powinny zostać zaspokojone w rodzinie. Zachcianka z kolei to coś, co tak naprawdę nie jest nam potrzebne, jest kaprysem, który zamiast służyć naszemu rozwojowi, raczej potęguje nasze wady, np. próżność, chciwość. Klasyczny przykład to młoda osoba wylewająca swoje żale na forum internetowym na rodziców, którzy odmówili jej kupna iPada. Żali się, że w ten sposób uniemożliwiają jej wirtualny kontakt z przyjaciółmi (wszystko to pisze, korzystając z domowego komputera) i poniżają wobec przyjaciół, którzy już mają iPady. Rozżalenie na rodziców odmawiających zaspokojenia zachcianek sprawia, że nastolatka ta przypisuje etykietkę „rodzina przemocowa” rodzinie absolutnie zdrowej. Warto też zdać sobie sprawę, że rodzina wystarczająco dobra bynajmniej nie jest rodziną bez konfliktów. Każda rodzina ma problemy, w każdej powstają napięcia. Trudno sobie wyobrazić sytuację, gdy wszyscy po kolei łapią grypę żołądkową i w konsekwencji okupują łazienkę, a wszystko to odbywa się w atmosferze cukierkowej wymiany uprzejmości. Gdy jesteśmy głodni, zmęczeni, przestraszeni, chorzy, stajemy się bardziej skłonni do napięć, kłótni, irytacji. Różnica polega na tym, że w rodzinach wystarczająco dobrych jest to stan przejściowy, w rodzinach dysfunkcjonalnych – trwały. Dobrze jest przyjrzeć się podejściu do konfliktów w rodzinie. Co się dzieje na przykład po kłótni? Czy następuje ochłonięcie, przeproszenie, próba zadośćuczynienia, naprawy, rozwiązania problemu, konstruktywnej dyskusji, pozbawionej silnych problemów czy też emocje opadają wyłącznie dlatego, że przestajemy ze sobą rozmawiać? Dysfunkcja polega na tym, że konflikty nie są rozwiązywane, a odsuwane, pomijane, ukrywane. Dlatego przestrzegam przed pochopnym nadawaniem sobie negatywnych etykiet. Pytania, które warto sobie zadać, to: Czy mamy „jawne” tajemnice? Czy problemy nie są rozwiązywane, a spychane? Czy w domu pojawiają się przemoc, narkotyki, pornografia, zdrady lub alkohol (na poziomie zakłócającym funkcjonowanie – nie chodzi o butelkę wina przy okazji imienin rodziców)? Czy nigdy nie czuję się kochany, akceptowany, bezpieczny?

 

Jak mogę sobie pomóc?

Dla osób, które zdecydowanie odczytały, że są członkami rodziny dysfunkcyjnej, polecam dobry kurs asertywności, ponieważ na takim kursie człowiek nauczy się chronić siebie, chronić swoje granice. Nauczy się komunikować w sposób otwarty, wyrażać trudne prośby, ale tak, by zwiększyć prawdopodobieństwo ich spełnienia. Nauczy się wyrażać krytykę w konstruktywny sposób. Asertywność definiowana jest jako umiejętność konkretnego i zdecydowanego komunikowania innym naszych potrzeb, chęci i emocji bez naruszania ich praw i godności. Dzięki temu osoba z dysfunkcyjnej rodziny uczy się szanować innych ludzi i siebie; przestaje się bać prosić, ale też niczego nie wymusza na innych. Dzięki niej unika zachowania uległego, a także agresywnego. Osoby uległe żyją w lęku, dają się wykorzystywać, nie reagują, gdy ktoś w ich obecności krzywdzi innych („żeby złego nie drażnić”), nie potrafią odmówić prośbom innych i zawsze je spełniają – nawet wtedy, gdy wiedzą, że pomagają w ten sposób wyrządzić zło. Osoby agresywne z kolei zawsze stawiają siebie na pierwszym planie i dążą do zaspokojenia swoich zachcianek za wszelką cenę, także kosztem innych. Podłożem agresji także jest lęk, że ludzie „po dobroci” nie zrobią dla nas nic. W rodzinach dysfunkcyjnych z reguły jest miejsce tylko na zachowania uległe, agresywne lub bierno-agresywne. Gdy przynajmniej jeden z domowników uczy się dbać o swoje potrzeby, łatwiejsze staje się zapoczątkowanie zmiany w rodzinie.

Piszę o tym, gdyż z reguły raczej nie polecam kursów asertywności. U niektórych osób powodują one nadmierną koncentrację na sobie, wyrachowanie i podejmowanie działań na rzecz innych tylko i wyłącznie wtedy, gdy służy to zaspokojeniu własnych potrzeb. Polecam jednak to rodzinom dysfunkcjonalnym, ponieważ tam relacje opierają się na braku podstawowych umiejętności zadbania o potrzeby własne i innych członków rodziny, wyznaczenie granic itp. Jest to jednocześnie najprostszy sposób uzyskania szybkiej „pierwszej pomocy”.

 

Gdzie szukać pomocy?

Najbardziej rozbudowana i kompleksowa pomoc jest dostępna dla rodzin z uzależnieniem i współuzależnieniem od alkoholu. Jest to jednocześnie sytuacja najtrudniejsza, gdyż rodziny są w stanie funkcjonować przez wiele lat, zaprzeczając istnieniu problemu alkoholizmu. Jednak gdy zdecydują się na pracę – możliwy jest cały wachlarz działań: od terapii indywidualnej, przez grupową, grupy wsparcia (np. AA) – w dodatku terapia może być opłacana w ramach NFZ. Nieco trudniej jest w sytuacji dysfunkcji polegającej na zachowaniach przemocowych. Najczęściej dostępna jest forma pomocy doraźnej, w formie konsultacji, poradnictwa. W takich przypadkach polecam terapię indywidualną lub grupową dla pełnoletnich członków rodziny, warto skorzystać z pomocy specjalistów np. ze Stowarzyszenia Psychologów Chrześcijańskich lub diecezjalnych poradni rodzinnych.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki