Logo Przewdonik Katolicki

3D w starym stylu

Natalia Budzyńska
Fot.

Zaledwie kilka miast w Europie może pochwalić się tą atrakcją turystyczną. Na początku października został udostępniony w Poznaniu fotoplastykon, który działał w tym mieście już w 1923 r.

Pamiętają państwo scenę z filmu Vabank Machulskiego, w której dwaj bohaterowie, Kwinto i Duńczyk, wewnątrz fotoplastykonu planują skok na bank? Warszawski fotoplastykon po odnowieniu stał się turystyczną atrakcją i rozpoczął swoje nowe życie kilka lat temu już nie jako filmowy rekwizyt z dawnych czasów, ale jako pełne atrakcji miejsce. Takie oryginalne urządzenia w Polsce są zaledwie cztery, do niedawna działał tylko jeden, w Warszawie. Inny znajduje się w Muzeum Kinematografii w Łodzi, dokąd przyjechał z Kielc. Odrestaurowano go i uruchomiono kilka lat temu, działa teraz jako muzealna atrakcja. Niektórzy zapewne pamiętają fotoplastykon, który działał w Poznaniu w latach 80. w kamienicy przy ulicy Święty Marcin. Musiał niestety zostać rozebrany na części, ponieważ jego właściciel nie miał gdzie go zaprezentować. Wiele lat spędził w ukryciu, pokazany został jednorazowo w 2009 r. w Starym Browarze (Centrum Biznesu i Sztuki Poznań) podczas Biennale Fotografii. Wzbudził tam spory zachwyt. Wreszcie zainteresował się nim Urząd Miasta i kupił za 120 tys. zł. Poznański fotoplastykon, który odnalazł swoje nowe miejsce w Galerii Miejskiej „Arsenał” na Starym Rynku, ma szansę stać się atrakcją turystyczną na skalę światową. Oryginalnych fotoplastykonów przetrwało na świecie naprawdę niewiele. 

 

W trójwymiarze

W skrócie można opisać fotoplastykon tak: beczkowate urządzenie, dzięki któremu można oglądać zdjęcia w pozornym trójwymiarze. Bardzo modny w Europie na przełomie XIX i XX w. To była przyjemność niedroga, a trójwymiarowe zdjęcia dawały iluzję przemieszczania się w przestrzeni. Zanim bracia Lumière wynaleźli kinematograf, to właśnie fotoplastykon władał wyobraźnią. Każdy przez chwilę mógł sobie wyobrazić, że stoi pod palmą i patrzy na egipskie piramidy albo spaceruje ulicami Paryża. W fotoplastykonie nie pokazuje się zwykłych zdjęć, tylko zdjęcia stereoskopowe. W roku 1833 po raz pierwszy uczeni zrozumieli, że przestrzenne widzenie związane jest z posiadaniem pary oczu: obrazy rejestrowane przez każde oko są dwuwymiarowe i dopiero po nałożeniu ich na siebie uzyskiwany jest efekt przestrzenny. W 1849 r. został skonstruowany stereoskopowy aparat fotograficzny, który wykonywał zdjęcia za pomocą dwóch obiektywów. Oddalone były od siebie tak, jak oczy, mniej więcej o 65 mm. Można już było wykonywać stereoskopowe fotografie, ale jak je oglądać? Zajął się tym Amerykanin, Olivier Wendell Holmes, który skonstruował lekki, przenośny stereoskop, podobny do tych, które znamy z dzieciństwa (oglądaliśmy bajki na przeźroczach przez plastikowe specjalne okulary). Był rok 1861 i trójwymiarowe fotografie było można oglądać jedynie w bogatszych domach. Wkrótce urządzenie do zbiorowego oglądania takich zdjęć trafiło na jarmarki odwiedzane przez ludzi różnych klas społecznych. Stało się tak dzięki Aloisowi Polaneckiemu, który zbudował urządzenie złożone z 25 stereoskopów wbudowanych w wieloboczną obudowę.

 

Wynalazcy

Dwadzieścia lat później wynalazek Polanickiego zainspirował Berlińczyka Augusta Fuhrmanna, właściciela przedsiębiorstwa Kaiser-Panorama. Udoskonalając go, zbudował pierwsze fotoplastykony, które zwano „kaiserpanoramami”, czyli panoramami cesarskimi. Pierwsza została wybudowana we Wrocławiu w 1880 r. Pierścień ze zdjęciami umieszczony był wewnątrz drewnianej konstrukcji o średnicy ponad 3 m, a uruchamiał go mechanizm zegarowy. Fotografie zapisane na szklanych płytkach były od wewnątrz podświetlane. Interesujące, że Fuhrmann stworzył wielkie przedsiębiorstwo medialne, założył mnóstwo filii w miastach niemieckich i należących do cesarstwa austro-węgierskiego. W roku 1889 istniało w Europie 38 placówek, a dwadzieścia lat później już 250! Otworzył też wypożyczalnie przezroczy i organizował wyprawy fotografów do odległych krajów. Podobno zgromadził aż 150 tys. fotografii trójwymiarowych. Od lat 20. XX w. fotoplastykony zaczęły znikać. Ostatnia kaiserkamera w Berlinie została zamknięta w 1939 r. Do 1955 działał fotoplastykon w Wiedniu.

 

Powrót

Urządzenia, które dziś możemy podziwiać w Warszawie, Łodzi i Poznaniu, powstały w czasach, gdy fotoplastykon przeżywał swoje najlepsze lata. Później miłośnicy tego wynalazku próbowali wykonać rekonstrukcje, i tych jest w Europie sporo. Drewniana beczka, która kiedyś wydawała się zbyt staroświecka, na początku XXI w., w czasach mody na przeszłość, stała się przedmiotem kultowym. Fascynaci starej fotografii robią nawet dziś stereoskopowe zdjęcia. Warszawski fotoplastykon to nie tylko urządzenie, to miejsce – od 1905 r. to samo – i cała otoczka. Przedwojenne wnętrza, stara muzyka, przedwojenne zapachy. Słynne stały się akustyczne koncerty organizowane we wnętrzu urządzenia. Poznański fotoplastykon nie miał takiego szczęścia. Wiadomo, że działał w mieście już w 1923 r. przy ulicy Piekary i szczęśliwie przetrwał wojnę. Po wojnie jego właścicielem został poznański fotograf Władysław Rut. Przez wiele lat działał przy ulicy Święty Marcin na rogu Garncarskiej. W latach 80. to miejsce chętnie odwiedzała młodzież, można było tam kupić czarno-białe fotografie zagranicznych zespołów. Za kotarą stał fotoplastykon – pamiętam jak przez mgłę. W tym miejscu fotoplastykon działał aż do 2005 r. Po ojcu urządzenie odziedziczył Antoni Rut. Niestety, trzeba było je rozebrać na części i odnowić – renowacja okazała się zbyt droga. Przez kilka lat fotoplastykon leżał w piwnicy i czekał na lepsze czasy. Na szczęście te nadeszły – unikalnym urządzeniem zainteresowało się miasto i postanowiło przywrócić mu dawną świetność. Otwarcie „Fotoplastykonu Poznańskiego” było połączone z wernisażem prac fotograficznych jego dawnego właściciela, Władysława Ruta. Poznański fotograf dokumentował między innymi wydarzenia związane z odbudową powojennego Poznania i Warszawy, organizacją Międzynarodowych Targów Poznańskich czy obchodami Milenium w 1966 r. Oprócz zdjęć w typowych formatach zajmował się też – jak przystało na właściciela Keiserpanoramy – stereofotografią. Wystawa „Polska – stereo, mono i w kolorze” otwarta w Galerii Miejskiej „Arsenał” pokaże pełne spektrum twórczości Władysława Ruta. Część fotografii można będzie obejrzeć, korzystając z odrestaurowanego fotoplastykonu – jednocześnie może korzystać z niego dwadzieścia osób. Ta prezentacja obejmie prace z lat 50., 60., 70. i początku 80. XX w. przedstawiające najważniejsze wydarzenia z dziejów Poznania i Wielkopolski tego okresu i nie tylko. Rut jest autorem udanych pejzaży i krajobrazów wykonanych w technice stereofotograficznej. Druga część wystawy jest prezentowana w przestrzeni ekspozycyjnej galerii. Wśród przedstawianych fotografii znajduje się niezwykle interesująca seria poświęcona poznańskim obchodom Tysiąclecia Chrztu Polski w 1966 r. Już 14 października przez następne dwa tygodnie będzie można zapoznać się z kolejną prezentacją: „I wojna światowa w 3D”. To stereofotografie pochodzące przede wszystkim ze zbiorów Hiltona DeWitt Girdwooda, jednego z pierwszych fotografów, który dostał pozwolenie od armii brytyjskiej, by za pomocą aparatu utrwalić walkę na froncie zachodnim. W ten sposób powstało aż 600 stereofotografii, które były wydawane w seriach i cieszyły się popularnością. Trochę inną stronę konfliktu pokażą prezentowane również w Poznaniu prace ze Stanów Zjednoczonych: pobyt wojsk australijskich i nowozelandzkich w Egipcie, dramatyczną sytuację ludności w Rosji. „Fotoplastykon Poznański” rozpoczyna swoją nową historię.

 


 

Wystawa prac fotograficznych Władysława Ruta potrwa do 21 października, z kolei prace stereofotograficzne artysty będzie można oglądać do 14 października oraz od 29 października do 20 listopada. Fotoplastykon będzie dostępny dla zwiedzających w godzinach otwarcia Galerii Miejskiej „Arsenał”, tj. od wtorku do soboty od 12.00 do 19.00 oraz w niedziele w od 11.00 do 15.00.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki