To nieoczekiwana zamiana ról – mówi Ken Abraham, autor książki Kiedy twój rodzic staje się twoim dzieckiem, w której opisuje, jak towarzyszył swojej mamie w jej podróży przez demencję.
Napisał Pan niezwykłą, poruszającą książkę, stąd pytanie, jaką część opieki nad rodzicami uważa Pan za największe emocjonalnie wyzwanie?
– Najbardziej niezręcznym i stawiającym największe wyzwanie elementem jest zamiana ról, gdy będąc dorosłymi, próbujemy opiekować się naszymi starzejącymi się rodzicami i prowadzić ich przez życie, jak dzieci. W którymś momencie opieki nad mamą zorientowałem się, że zmieniam pieluchy osobie, która kiedyś zakładała pieluchy mnie. Problemy potęgują się jeśli rodzice doświadczają utraty pamięci czy demencji. Trzeba stale pamiętać, że mamy do czynienia z chorobą. Ukochana osoba może zacząć robić czy mówić bardzo dziwne rzeczy, możemy mieć wrażenie, że nie jest już sobą. Dlatego za priorytet uważam cierpliwość i wyrozumiałość. Mam jednak w zanadrzu jeszcze kilka dość prostych wskazówek, które mogą pomóc, a które opisuję w książce.
Jakie to rady?
– Zachowujcie poczucie humoru! Starsza osoba, zwłaszcza jeśli jest dotknięta demencją, będzie mówić i robić różne zabawne rzeczy. Warto nauczyć się cieszyć z komizmu sytuacji, to zdecydowanie lepsze od płaczu. Kolejna z podstawowych rad to: naucz się zmieniać temat. Osoba z demencją bywa skłonna do kłótni. Naprawdę nie ma sensu próbować przekonywać jej czy poprawiać, więc zwyczajnie, po prostu – zmieniaj temat. Już za chwilę zapomni ona, co było punktem zapalnym, a tobie taka zmiana zaoszczędzi wiele frustracji. Wiem, że to brzmi banalnie prosto, ale nam naprawdę pomogło. Ważne jest też, żebyście zrozumieli, że nie jesteście sami. W tej chwili na świecie żyje ok. 36 mlnosób ze zdiagnozowaną demencją starczą. Według stowarzyszenia Alzheimer’s Association blisko 15 mln ludzi osobiście opiekuje się członkiem rodziny, który doświadcza postępującej demencji. Zachowanie takiej osoby może wydawać się zawstydzające, ale nie ma powodu, by czuć się przez to zawstydzonym. To może dotknąć każdej rodziny.
Dobrze jest też być w kontakcie z geriatrą, a nie tylko lekarzem ogólnym, prawda?
– Tak. Geriatrzy podchodzą do problemu demencji inaczej. Zdają sobie sprawę, że ich pacjenci zbliżają się ku śmierci, że nie ma szans na wyzdrowienie. To nie ten rodzaj choroby, gdzie za pomocą leków możemy sprawić, by chory wyzdrowiał. A zatem geriatrzy kładą nacisk na odpowiedź na pytanie: Co możemy zrobić, by życie tej osoby było jak najbardziej bezpieczne i wartościowe w rodzinie, która wraz z nią odbywa tę podróż? Jeszcze jedna naprawdę ważna rzecz. Nie bójcie się prosić o pomoc. Nie pozwólcie dać się przytłoczyć poczuciu winy. Istnieje granica tego, co możesz zrobić dla danej osoby bez rujnowania relacji z innymi ludźmi. Łatwo jest wpaść w rutynę, w której całe życie obraca się wokół tej osoby, przez co cierpią współmałżonek, dzieci, rodzina. Przyjmij do wiadomości, że demencja to podróż w jedną stronę. Lepiej będziesz służyć pomocą, jeśli zadbasz o swoje zdrowie fizyczne, emocjonalne i przede wszystkim duchowe.
Jaka w takim razie jest najlepsza część tej opieki?
– Biblia kładzie na nas zobowiązanie „Czcij ojca swego i matkę swoją”, co jest szczególnie ważne u schyłku ich życia. Osobiście nigdy nie odczuwałem opieki nad mamą jako ciężaru, cieszyłem się, że mogę to dla niej robić. Mój ojciec zmarł 12 lat wcześniej, więc najlepiej jak potrafiłem oddawałem szacunek mojej mamie, wypełniając synowskie zobowiązanie do momentu, gdy grabarze opuścili jej ciało do ziemi. Mimo cierpienia, w ostatnich latach swego życia nigdy nie utraciła więzi z Jezusem. Gdy razem się modliliśmy, czytaliśmy Pismo Święte, promieniała. W ostatnim roku życia nie pamiętała, jaki mamy dzień tygodnia, nie pamiętała imion swoich dzieci, ale pamiętała pieśni religijne, których się nauczyła jako dziecko i śpiewała je bez błędu! Pełne miłości towarzyszenie rodzicom w drodze do nieba jest cudownym przywilejem i doświadczeniem bardzo wzbogacającym duchowo.
We współczesnym świecie widać coraz większe zerwanie więzi międzypokoleniowych. Jednym ze smutnych przykładów jest Szwecja, gdzie 40 proc. zmarłych nie jest odbieranych z kostnic. Inny przykład – z krajów Beneluksu, gdzie liczba eutanazji w dziwny sposób wzrasta tuż przez świętami i sezonem urlopowym. Jak możemy przekonać ludzi, by zmienili te relacje?
– Kluczem do uzdrowienia jakiejkolwiek relacji jest bezwarunkowa miłość. Z pewnością gdy Jezus mówił: „Wszystko więc, co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!”, miał na myśli także naszych rodziców i inne osoby starsze. Niestety, tak wzrośliśmy w egoizmie, że poświęcenie, czy nawet doświadczanie drobnych wyrzeczeń na rzecz starzejących się rodziców stało się wartością niepopularną. Utraciliśmy poczucie świętości życia – czy w łonie matki, czy w domu starców. Społeczeństwo zdecydowało, że jeśli ktoś przestaje być produktywny, staje się zbędny. To jest niebezpieczna, bezbożna postawa, a my, wierzący w Jezusa Chrystusa, musimy przeciwstawiać się jej zarówno słowami, jak i czynami.
Jedną z rzeczy, które możemy robić, jest świadczenie swoimi czynami opieki nad ukochanymi. Łatwo jest mówić o miłości, jednak dopiero opieka nad starzejącymi się rodzicami pokazuje miłość w działaniu.
– Nic na tym świecie nie jest warte porzucenia rodziców, nawet jeśli relacje między nami są złamane. Potrzebujemy przebaczenia i potrzebujemy przebaczyć tym, który nas zranili. To najpiękniejszy dar, jaki możemy im ofiarować. Najważniejsze przesłanie mojej książki to budowanie świadomości o tym, czym jest demencja, w tym alzheimer. Dotyka nas to coraz bardziej w starzejącym się społeczeństwie. Wielu ludzi ma o nich błędne wyobrażenie. Technicznie wyróżniamy wiele rodzajów demencji, a choroba Alzheimera jest jedną z jej odmian. Moja mama cierpiała na otępienie naczyniowe i przegapiliśmy pierwsze sygnały ostrzegawcze. Wiem, że nasze doświadczenie pomogło innym we wczesnym zauważeniu problemu i lepszym przygotowaniu do towarzyszenia ukochanej osobie w tej podróży.
Jak reagują czytelnicy na Pana książkę?
– Otrzymałem wiele listów z podziękowaniami za otwartość w opowiadaniu o swoich doświadczeniach. Z wszystkich moich książek Kiedy twój rodzic staje się twoim dzieckiem była najtrudniejsza emocjonalnie do napisania, a paradoksalnie, jednocześnie najłatwiejsza. Obserwowanie podróży mamy ku śmierci łamało moje serce, ale ponieważ po prostu przelewałem na papier własne myśli i doświadczenia, książka praktycznie sama się pisała. Pisałem o mamie, jednak wiem, że wyrażałem emocje i doświadczenie wielu osób, które dzieląc się ze mną swoimi historiami, mówią: „to brzmi dokładnie tak, jak to, czego doświadczyłem z moją mamą/ tatą”. Ufam, że ta książka pobudzi rodziny do rozmów i zasieje ziarno nadziei w sercach ludzi, że będą potrafili poradzić sobie z wyzwaniami, jakie niesie stanie się rodzicem własnych rodziców.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













