Roślinny nie zawsze bezpieczny

Co roku w Polsce zbieramy ponad 20 tysięcy ton ziół.W obiegowej opinii wszystko co ziołowe jest całkowicie bezpieczne i może być zażywane bez ograniczeń. Niestety, nic bardziej mylnego.
Czyta się kilka minut

Co roku w Polsce zbieramy ponad 20 tysięcy ton ziół. W obiegowej opinii wszystko co ziołowe jest całkowicie bezpieczne i może być zażywane bez ograniczeń. Niestety, nic bardziej mylnego.

Nawet tak bezpieczny i powszechnie używany lek roślinny jak rumianek może nie wyjść nam na zdrowie, jeśli na przykład okaże się, że jesteśmy na niego uczuleni. Podobnie w przypadku mięty. W powszechnej opinii jest ona całkowicie pozbawiona skutków ubocznych, dobrze działa na żołądek, tymczasem u osób cierpiących na wrzody przewodu pokarmowego lub zgagę może pogłębiać dolegliwości. Jeśli zbyt długo albo w za dużych dawkach zażywamy szyszkojagody jałowca (popularną przyprawę kiełbas i bigosów), które często wchodzą w skład mieszanek i preparatów na schorzenia dróg moczowych, to łatwo o uszkodzenie nerek.

Niestety, większość ziół przyjmujemy na własną rękę, bez konsultacji z lekarzem. Bardzo często lekceważymy ich skutki uboczne, za to przeceniamy działanie lecznicze. Mało kto ma świadomość, że mogą one też wchodzić w interakcje z innymi lekami, co niekiedy może mieć tragiczne konsekwencje.

Odchudzają i rozleniwiają

Jednymi z najczęściej stosowanych ziół są te na przeczyszczenie. Są one powszechnie używane w różnych mieszankach i środkach wspomagających odchudzanie. Mało która osoba stosująca takie preparaty wie, że zażywa środki przeczyszczające i moczopędne, czyli działające odwadniająco. Wiele kobiet, które często stosowały mieszanki odchudzające, zwłaszcza zawierające liść sensu, ma potem problemu z wypróżnianiem się, bo występują zaparcia, gdyż doszło do czegoś, co można obrazowo i w wielkim skrócie opisać jako „rozleniwienie jelit”. Później bez środków przeczyszczających może nie dochodzić do prawidłowych wypróżnień. Poza tym zbyt długie stosowanie różnego rodzaju herbatek odchudzających prowadzi u kobiet do przekrwienia narządów rodnych. Wciąż wiele osób nie wie, że przedawkowanie preparatów z dziurawca prowadzi do nadwrażliwości skóry na promienie słoneczne. Nawet półgodzinne opalanie może prowadzić do poparzeń. Inny przykład to preparaty z arniki, stosowane na choroby skóry, ale przy zbyt długim ich stosowaniu zaczynają skórze szkodzić i prowadzić do jej stanów zapalnych. Ziele bylicy (bylica pospolita), stosowane zwykle w schorzeniach w obrębie przewodu pokarmowego, u kobiet w ciąży może wykazywać działanie poronne.

Na wodzie czy alkoholu

Każdy roślinny produkt leczniczy, tak jak wszystkie leki może, poza działaniem terapeutycznym, wykazywać działania niepożądane i wchodzić w interakcje z lekami chemicznymi. Przykładem może być dziurawiec, który od dawien dawna jest z powodzeniem stosowany w łagodzeniu stanów depresyjnych. Skuteczność leków z tej rośliny jest porównywalna ze skutecznością niektórych farmaceutyków otrzymywanych na drodze chemicznej syntezy. – Chodzi konkretnie o pewne substancje znajdujące się w dziurawcu, czyli o hiperycynę i jej pochodne. Niestety, są one nie tylko skuteczne w łagodzeniu depresji, ale mogą także powodować uczulenie na promienie ultrafioletowe – tłumaczy dr Jerzy Jambor, prezes Polskiego Komitetu Zielarskiego. – Substancje te bardzo trudno rozpuszczają się w wodzie, za to łatwo w alkoholu. Czyli wszystkie preparaty otrzymane z ziela dziurawca na bazie alkoholu, wyciągi płynne, nalewki, czy nawet ekstrakty suche otrzymane drogą ekstrakcji alkoholem etylowym mogą powodować wrażliwość na światło w postaci zapalenia skóry. Napary z dziurawca tych substancji nie zawierają i są bezpieczne. Do uczulenia na słońce może dojść, gdyby ktoś wypił kilka litrów tego naparu. Niestety, chociaż wodne wyciągi z dziurawca nie uczulają na słońce, ale także nie działają antydepresyjnie, bo nie zawierają hiperycyn. Mimo to nieraz można przeczytać w kolorowych pismach „na jesienne smutki dobra jest herbatka z dziurawca”, co jest oczywistą nieprawdą. Napary z dziurawca działają za to przeciwzapalnie na błony śluzowe przewodu pokarmowego i rozkurczowo na drogi żółciowe – mówi dr Jerzy Jambor.

Niebezpieczne interakcje

Inną często stosowaną rośliną leczniczą jest miłorząb japoński. Preparaty z tej rośliny w połączeniu z lekami przeciwkrzepliwymi, np. z warfaryną lub zwykłą aspiryną, może wywołać krwotoki nie tylko z nosa, ale i w organach wewnętrznych. Przykładów interakcji leków roślinnych z konwencjonalnymi jest wiele. Na przykład zażywanie siemienia lnianego sprawia, że gorzej wchłaniają się leki przeciwcukrzycowe i arytmiczne. Zaś wiesiołek szkodzi przyjmowany z lekami przeciwpadaczkowymi.

Innym przykładem jest lukrecja – składnik powszechnie stosowany w lekach ziołowych i żywności (bo jest słodka). W medycynie alternatywnej stosuje się ją w leczeniu przeziębienia, wrzodów żołądka oraz chorób wątroby. Niestety, jak udowodniono, jej substancja aktywna –glicyryzyna, blokuje wchłanianie cyklosporyny – leku, który ma zapobiegać odrzucaniu przeszczepionych narządów. Jej działanie osłabiają też preparaty zawierające stężone wyciągi ze wspomnianego już dziurawca. To bardzo poważny problem, bo oprócz chorych po przeszczepach cyklosporynę zażywają również osoby z reumatoidalnym zapaleniem stawów czy niektórymi schorzeniami skóry. Badania wskazują, że oprócz cyklosporyny lukrecja może wchodzić w niebezpieczne interakcje z wieloma innymi lekami i obniżać ich skuteczność. Dotyczy to m.in. leków na nadciśnienie, aspiryny, leków przeciwzapalnych, insuliny.

Ziół, podobnie jak leków konwencjonalnych, nie można nadużywać, a niestety dzieje się tak często. Dobrym przykładem jest popularny żeń-szeń. Wchodzi on w skład wielu napojów i środków wzmacniających oraz pobudzających, szczególnie dla osób uprawiających sport. Mało kto wie, że nadużywanie tej rośliny kończy się zaburzeniami snu, wzrostem ciśnienia tętniczego krwi czy biegunką.

Z apteki lub zielarni

Nowoczesne leki roślinne są pod względem aktywności farmakologicznej takim samym lekiem, jak te otrzymywane na drodze syntezy chemicznej. Mogą być zatem zarówno tak samo skuteczne, jak i niebezpieczne. W przypadku obu rodzajów leków prawdopodobieństwo wystąpienia działań niepożądanych zależy od wielu czynników, m.in. od wieku pacjenta, uwarunkowań genetycznych, innych dodatkowych schorzeń. By wykluczyć ryzyko powikłań, wszystkie leki roślinne i zioła trzeba stosować z godnie z zaleceniami. Leki roślinne zawsze należy kupować w aptece lub sklepie zielarskim, nigdy na bazarze czy od przygodnych osób. Zawsze muszą mieć dołączoną do opakowania ulotkę, na której podane jest ich przeznaczenie, dawkowanie, termin przydatności do spożycia i możliwe interakcje z innymi lekami. Za każdym razem wcześniej skonsultujmy się z lekarzem, powiedzmy mu o wszystkich przyjmowanych przez nas lekach, zapytajmy o możliwe niekorzystne interakcje. Wtedy możemy być spokojni, że taka kuracja na pewno wyjdzie nam na zdrowie.


Dr Jerzy Jambor

prezes Polskiego Komitetu Zielarskiego

– W Europie uprawia się zioła na powierzchni ponad 100 tys. hektarów, z czego polskie plantacje zajmują jedną trzecią. Mamy ogromne tradycje w zakresie przetwarzania i stosowania preparatów roślinnych. Pod względem wielkości produkcji zielarskiej nasz kraj znajduje się na czwartym miejscu w Europie (za Niemcami, Francją i Włochami). Roczne obroty naszego rynku produktów ziołowych przekraczają miliard złotych. Zioła pozyskuje się przede wszystkim z plantacji. Zioła dziko rosnące wykorzystuje się w niewielkim zakresie, gdyż nie ma się kontroli nad ich jakością. Z dziko rosnących roślin otrzymujemy bardzo niejednorodny surowiec zielarski. Na przykład nawłoć zbierana w różnych rejonach Polski może zawierać różną zawartość substancji warunkujących jej aktywność leczniczą. Różnić się między sobą mogą też rośliny zbierane na początku i na końcu kwitnienia, zbierane w różnych porach dnia i przy różnej pogodzie. By móc leczyć w pełni skutecznie, musimy wiedzieć, czym się leczymy, by np. odpowiednio dobrać dawkę leku i czas trwania terapii. Obecnie na świecie prowadzi się uprawy ziół „na miarę”. Ustala się standardy zawartości substancji czynnych w roślinie i skupia się na otrzymaniu surowców zielarskich, które im odpowiadają. 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 24/2014