Logo Przewdonik Katolicki

Bądźmy wierni powołaniu

Bp Jan Tyrawa
Fot.

Na ten świat zostaliśmy posłani z pewnym zadaniem, powołaniem; to powołanie trzeba nam odczytywać i realizować. Mamy je tak realizować, aby po jego wypełnieniu móc z powrotem wrócić do domu Ojca, do Tego, który nas posłał

Czytania drugiej niedzieli Wielkiego Postu możemy zinterpretować jako wytyczenie drogi, po której zdążamy ku pełniejszemu spotkaniu ze zmartwychwstałym Chrystusem. Pierwsze i drugie czytaniu ukazuje, że chodzi o drogę naszego wewnętrznego postępu, co jednym słowem można określić duchowością. Czytanie pierwsze mówi o Przymierzu, jakie Bóg zawiera z Abramem. Myśmy też zawarli takie Przymierze, gdy przyjmowaliśmy chrzest. Przyrzeczenia chrztu będziemy ponawiać, uczestnicząc w liturgii wielkosobotniej. Zastanówmy się zatem nad tym, czym jest owo Przymierze? Odsłania ono prawdę o naszym życiu i o miejscu, w którym przyszło nam je realizować. Mówi nam ono przede wszystkim o tym, że na tym świecie znaleźliśmy się nie przez przypadek, decydował o tym nie ślepy los, ale na ten świat zostaliśmy posłani, aby czynić wolę Tego, który nas posłał. To znaczy, że na ten świat zostaliśmy posłani z pewnym zadaniem, powołaniem; to powołanie trzeba nam odczytywać i realizować. Mamy je tak realizować, aby po jego wypełnieniu móc z powrotem wrócić do domu Ojca, do Tego, który nas posłał. Pamiętamy ten szczególny wieczór, kiedy z placu św. Piotra w Watykanie oznajmiono światu, że oto „papież Jan Paweł II powrócił do domu Ojca”. Nie powiedziano, że zmarł, że zniknął gdzieś w niewysłowionej czeluści nicości, lecz powrócił do domu Ojca. Właśnie w chrzcie obdarowani zostaliśmy pierwszymi darami, które pielęgnowane i pomnażane pozwolą nam wrócić, bo są trwalsze niż śmierć. W Wielkim Poście idziemy na spotkanie ze zmartwychwstałym Chrystusem, aby Mu za te pierwsze dary podziękować. W drugim czytaniu św. Paweł kreśli obraz konsekwencji, co się staje z człowiekiem, który zatracił w sobie poczucie posłania i powołania, dla którego Wielkanoc nie jest wdzięcznym spotkaniem ze zmartwychwstałym Chrystusem, dla człowieka, który nie ma zrozumienia dla krzyża. Krzyż w życiu Jezusa Chrystusa, a później w życiu św. Pawła stał się przede wszystkim symbolem wierności temu powołaniu, dla którego znaleźli się na tym świecie: wierności powołaniu. Te konsekwencje św. Paweł kreśli nadzwyczaj plastycznie: „Ich losem – zagłada, ich bogiem – brzuch, a chwała – w tym, czego winni się wstydzić. To ci, których dążenia są przyziemne. Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie” (Flp 3, 19). Jednym słowem, taki człowiek żyje w przerażającej pustce. Dzisiaj w tej pustce szuka się sensu życia poprzez przekraczanie czy przełamywanie tabu. Dzisiaj każde tabu ma być przełamane i nie zauważa się, że każde takie przełamanie tabu prowadzi do coraz większej demoralizacji. Dzisiaj to przełamywanie tabu stało się także sensem twórczości artystycznej wielu „artystów”, co prowadzi do wulgaryzacji środków wyrazu artystycznego, a wszystko to usprawiedliwia się to wolnością słowa. I warto w tym miejscu pamiętać o tym, czemu na innym miejscu dał wyraz św. Paweł, kiedy pisał: „Nie łudźcie się! «Wskutek złych rozmów psują się dobre obyczaje»” (1 Kor 15, 33).
Obraz przemienionego Chrystusa w chwale, któremu towarzyszy poświadczający głos samego Ojca, przyjmijmy i weźmy ze sobą na całe nasze życie jako moc nadziei, że i my też tam dojdziemy, abyśmy za św. Piotrem mogli powiedzieć: „dobrze, że tu jesteśmy” (Łk 9, 33).
 
 
 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki