Uroki ruiny

Zamek Krzyżtopór w Ujeździe, z dala od głównych dróg, kiedyś jeden z największych i najpiękniejszych zamków Europy, to mimo ruiny wciąż unikalny zabytek w skali kraju. Właśnie zainwestowano w jego remont 12 mln złotych. Pojawiają się jednak głosy, że powinien zostać odbudowany.
Czyta się kilka minut

 

Prace remontowe trwały trzy lata i pochłonęły ogromne pieniądze przeznaczone na ten cel w większości ze środków unijnych. Od lat 50. trwały dyskusje na temat odbudowy zamku – a właściwie pałacu – w Ujeździe. Odbudowywać czy pozostawić w ruinie? Jeśli pozostawić w ruinie, to jak o nią dbać? Jeśli odbudowywać, to za co? Przetrwało 90 proc. murów i zaledwie 10 proc. sklepień – ewentualna rekonstrukcja pochłonęłaby ogromne pieniądze. O sensie istnienia pojęcia „trwała ruina” dyskutują od lat archeolodzy, konserwatorzy, historycy sztuki i miłośnicy dawnej architektury. Każdy ma swoje racje. „Trwała ruina” jest bardzo trudna do utrzymania, najczęściej po prostu się pogłębia i utrwala. Rekonstrukcje bywają jednak nieudane. Po dyskusji grona profesorskiego – specjalistów w zakresie ochrony zabytków – nad właściwym zużytkowaniem podarowanych milionów zadecydowano, aby Krzyżtopór pozostał trwałą ruiną. Prace rewitalizacyjne miały dotyczyć jedynie bramy wjazdowej oraz piwnic i stajni, które mają być wykorzystane na sale wystawiennicze. I tak się stało. Skończyły się czasy samotnego zwiedzania podziemi z latarką w ręku, co miało swój urok, choć bywało niebezpieczne. Teraz wszystkie zakątki zamku otrzymały nowe oświetlenie – iluminacje dotyczą zarówno wnętrza zamku, jak i jego zewnętrznych fasad. Samorządowcom marzą się tłumy turystów, jak na razie jednak nie potrafią nawet prowadzić rzetelnie oficjalnej strony internetowej zamku – ostatni wpis w aktualnościach pochodzi z maja 2012 r. Zanim zacznie w Ujeździe tętnić życie, warto wybrać się tam w dzień powszedni, żeby nacieszyć się ciszą i spokojem opatowskiej wsi.

Budowla doskonała

Sala balowa ze szklanym sufitem-akwarium, w którym pływały egzotyczne rybki, stajnie, w których konie jadły z marmurowych żłobów, a także odwiedzający zamek duch husarza – czarnego rycerza – to tylko kilka legend związanych z zamkiem Krzyżtopór. Brama wjazdowa ozdobiona jest znakiem topora – herbu fundatora zamku, i krzyża – znaku wyznawanej przez niego wiary. Stąd nazwa: Krzyżtopór. Dziś to tylko ruiny, ale za to jakie! Największe i najwspanialsze polskie ruiny w środku wioski Ujazd, niedaleko Opatowa i Sandomierza. Przed powstaniem Wersalu zamek Krzyżtopór był największą budowlą pałacową w Europie. Niewiele lat cieszył się świetnością, szybko został zniszczony i opuszczony. Owiany jest wieloma legendami, także architektonicznymi, ponieważ nie przetrwały żadne rysunki dokumentujące jego wygląd. Dziś można jedynie przypuszczać i ustalać to z dużym prawdopodobieństwem, opierając się między innymi na źródłach pisanych. Wybudował go człowiek nieprzeciętny – prawdziwy oryginał – Krzysztof Ossoliński herbu Topór. Był wielokrotnym posłem na sejm oraz wojewodą sandomierskim, interesował się sztuką, pisał i tłumaczył. Posiadał spory majątek – dorobił się podczas kampanii pruskiej, bowiem miał wyłączność na dostawy żywności dla armii Rzeczypospolitej. Odziedziczył też sporo po ojcu, doszły do tego pieniądze uzyskane dzięki posagom kolejnych żon. Marzyła mu się wielka magnacka rezydencja, która przyćmiłaby wszystkie istniejące wówczas w Europie. Prace podobno rozpoczęły się w 1621 r., choć na bramie istnieją daty 1631–1944. Miał pomysł, by pałac zbudowany został w modnym w tych czasach, ale rzadkim w Polsce, stylu palazzo in fortezza, czyli połączenia wygodnego pałacu z siedzibą obronną. Ossoliński wynajął włoskiego budowniczego Wawrzyńca Senesa, ale sam czuwał nad głównymi założeniami architektonicznymi. Budowla pochłonęła ogromne pieniędze, Ossoliński musiał zatrudnić setki robotników, wysokiej klasy rzemieślników, wybudować kamieniołomy, cegielnie, liczne warsztaty. Powstał ogromny zamek zajmujący powierzchnię 1,3 ha. Zamek był pełen symboliki: miał mieć tyle okien, ile dni w roku, tyle komnat, ile tygodni, tyle wielkich sal, ile miesięcy, tyle baszt, ile pór roku. Krążyły legendy o tym, że w stajniach konie jadały z marmurowych żłobów i przeglądały się w kryształowych lustrach. W jednej z sal balowych rolę sufitu miało pełnić akwarium, w którym pływały sprowadzone kolorowe rybki. Krzyżtopór posiadał system wentylacyjny i grzewczy, a instalacja wodociągowa miała jak na owe czasy unikalną konstrukcję.

Kolejni właściciele i duch

Tymczasem Ossoliński cieszył się urzeczywistnieniem swojego marzenia tylko przez rok. Zmarł w 1645 r., wcześniej przekazując swój pałac synowi wraz z wielkimi długami. Ale i jego syn nie pomieszkał w Ujeździe – zginął już w 1648 r. w bitwie pod Zborowem, dowodząc chorągwią 100 husarzy przeciw Tatarom. Podobno tylko jego duch pojawia się w zamku – tak mówią legendy. Zamek, który przeszedł w ręce krewnych, przetrwał zaledwie 11 lat. Szwedzi wprawdzie nie zniszczyli go całkowicie, ale zdewastowali i ograbili. Dzieła zniszczenia dokończyli konfederaci barscy, którzy kwaterowali na zamku. W roku 1815 zamek stał się własnością rodziny Łempickich, która – choć była bardzo zamożna – nie zamierzała go odbudowywać, ale traktowała ruiny jako romantyczną atrakcję. Ostatnimi właścicielami Krzyżtoporu była rodzina Orsettich, która zakupiła ruinę w 1858 r. Aż do roku 1944 mieszkali w położonym niedaleko dworku ziemiańskim, a ruiny służyły jako kryjówka  powstańcom styczniowym, oddziałowi partyzantów „Jędrusie” i mieszkańcom wsi. Po „wyzwoleniu” wkroczyła tam Armia Czerwona i urządziła magazyny żywnościowe. Wreszcie Krzyżtopór stał się własnością Skarbu Państwa i uzyskał status „trwałej ruiny”, choć turystom udostępniono go dopiero w 1991 r. Od roku  2007 opiekę nad zabytkiem sprawuje Urząd Gminy w Iwaniskach.

W ruinie na zawsze

W Polsce w postaci ruiny zachowało się kilkaset obiektów. W większości są to pozostałości obiektów średniowiecznych i architektury militarnej, które ze względu na swoje przeznaczenie, stopień zniszczenia i położenie są bardzo trudne do utrzymania lub adaptacji do współczesnych funkcji użytkowych. Forma utrzymania zabytkowej ruiny jest jednym z  najtrudniejszych problemów współczesnego konserwatorstwa. Do tej pory ruiny były zabezpieczane w formie tzw. trwałej ruiny, która określała rozwiązania konserwatorskie i techniczne. Status trwałej ruiny oznacza, że w obiekcie mogą być prowadzone jedynie prace zabezpieczające, nie może być mowy nawet o częściowej rekonstrukcji. Teoretycy naukowej konserwacji zabytków właśnie w tego typu obiektach widzą sens, uważają je za przykłady prawidłowo funkcjonujących w przestrzeni dokumentów historii sztuki. Prof. Andrzej Koss, dyrektor Międzyuczelnianego Instytutu Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki ASP w Warszawie, podkreśla, że po renowacji turysta nadal musi czuć, że jest wewnątrz zabytku, wewnątrz trwałej ruiny. Jednak pewna grupa uczonych uważa, że termin „trwała ruina” skutecznie blokuje prace rekonstrukcyjne. Prof. Jan Kurek z Politechniki Krakowskiej twierdzi, że zamek powinien zostać odbudowany, a Stowarzyszenie Krzewienia Tradycji i Opieki nad Zamkiem Krzyżtopór przygotowało nawet makietę odbudowanego zamku. Według profesora potrzebne jest do tego 20 mln zł. W sprawie zamku w Ujeździe wysłał listy do prezydenta Komorowskiego, premiera, marszałka sejmu i ministra kultury. Przeciwny odbudowie jest z kolei wójt Iwanisk i uczestniczący w pracach konserwatorskich prof. Koss.

Utwardzone alejki, parking, nowa kasa, iluminacje i solidne zadaszenia, które nie rażą brakiem estetyki – to dziś widać gołym okiem. Najważniejszy efekt prac jest jednak dla turysty niewidoczny, dotyczy zabezpieczenia korony murów. Co dalej, pokaże czas. Czy urząd gminy wykorzysta potencjał, jaki tkwi w tym miejscu pełnym uroku i tajemnic? Trochę będzie mi szkoda tych wypraw po ruinach z latarką w ręku, ale kto wie, może dzięki uporządkowaniu to miejsce przetrwa?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 46/2013