Ponad 30 tys. użytkowników polskiej edycji portalu społecznościowego Facebook wzięło udział w internetowej akcji „Wszystkich Świętych, nie Halloween!”. Bardzo wielu z nich stanowili mieszkańcy diecezji włocławskiej.
Amerykański student uniwersytetu Harvarda, Mark Zuckerberg, wymyślił Facebook, aby mieć baczenie na najładniejsze studentki w swoim kampusie. Nazwa tego najsłynniejszego dziś portalu społecznościowego (stał się takim przez przypadek) oznacza dokładnie tyle co „księga twarzy”. Facebook miał funkcjonować jako katalog zdjęć i nazwisk widniejących na nich osób, jako osobliwa, uczelniana witryna… randkowa. Tymczasem dziś Facebook jest wirtualnym, potężnym społeczeństwem międzynarodowym. Z pierwotnego zamysłu pozostały wyłącznie portrety zdjęciowe użytkowników.
W październiku 2013 r. redakcja „Gościa Niedzielnego” zainicjowała na Facebooku akcję, która polegała na tym, by polscy użytkownicy portalu, w związku z nadchodzącym świętem Wszystkich Świętych, zamienili swe zdjęcia profilowe na podobizny własnych świętych patronów i zamieścili pod nimi krótkie informacje o ich życiu. Wystosowano też zaproszenia do innych nacji (w siedmiu językach). Niewtajemniczonym czytelnikom wyjaśniam, że zdjęcie użytkownika, nazywane profilowym, jest jego wizytówką na portalu. Można rzec, że pełni identyczną rolę jak zdjęcie w dowodzie osobistym. Akcja, choć wydawała się ryzykowna – gdyż wielu katolików odczuwa dziś lęk przed manifestowaniem swej wiary, zwłaszcza w internecie – odniosła znaczący sukces. Rankiem 1 listopada brało w niej udział ponad 30 tys. użytkowników, w Dzień Zaduszny było ich ponad 1000 więcej. W akcji brali udział nie tylko użytkownicy świeccy, ale i wielu duchownych. W pierwszym dniu listopada polski Facebook wyglądał niczym wirtualna galeria osób wyniesionych na ołtarze. Znany publicysta Tomasz Terlikowski zamieścił na swym profilu obraz św. Tomasza Morusa. Nad nazwiskami dawnych członkiń „Arki Noego”, dziś już zamężnych, zaręczonych, studiujących, pracujących i tych wychowujących dzieci – pojawiły się ikony Maryi, św. Róży z Limy, św. Katarzyny i św. Elżbiety. Na profilu ks. dr. Witolda Dorsza widniała ikona jego patrona odzianego w czerwono-złocisty płaszcz. Wymieniać mogłabym długo, długo, długo...
Na przełomie października i listopada Facebook stał się nie tylko księgą świętych twarzy, ale i swoistym portalem hagiograficznym. Osoby biorące udział w przedsięwzięciu pn. „Wszystkich Świętych, nie Halloween!”, bardzo często po raz pierwszy odkrywały historię życia swych patronów. Chętnie dzieliły się informacjami ze znajomymi i z ciekawością poznawały dzieje świętości patronów swych facebookowych znajomych.
Akcja miała także przeciwników (przecież jesteśmy w Polsce). Argumenty, które podnosili, można zreasumować następująco: przedsięwzięcie sprowadza się do płaskiej, wirtualnej, pseudochrześcijańskiej zabawy. Tymczasem według mnie, i przecież nie tylko mnie – akcja była przede wszystkim bezprecedensowym wydarzeniem w potężnym, wirtualnym społeczeństwie, jakim stał się – czy się to komu podoba, czy nie – Facebook. Wydarzeniem, które postrzegam jako ważną, wielką, piękną i wbrew pozorom odważną manifestację obecności chrześcijan w facebookowym społeczeństwie. Jednocześnie stała się ona przyczynkiem do przypomnienia wielu zapomnianych świętych, niezwykłych postaci, które są nieocenionym bogactwem Kościoła. Ideałami, które nie bardzo umiemy, ale chcemy naśladować, i za którymi tęsknimy. Głęboko wierzę, że za rok na Facebooku będzie co najmniej jeszcze raz tylu „świętych”.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













