Warszawa przed referendum

Wbrew swojej nazwie Platforma Obywatelska wzywa do bojkotu referendum w stolicy. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, choć głosować nie zamierza, codziennie prowadzi intensywną kampanię wyborczą. Takich paradoksów w tej kampanii jest więcej.
Czyta się kilka minut

Referendum w sprawie odwołania obecnej prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz, wiceprzewodniczącej PO, odbędzie się 13 października. W tych dniach w stolicy dzieje się wiele, często w taki sposób, że warszawiacy przecierają oczy ze zdumienia. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczyna czasem działać to, czego nie można się było doczekać przez lata. Widać, że partia rządząca doskonale rozumie, że od wyniku głosowania w stolicy może zależeć jej polityczna przyszłość.

Doradcy Tuska do ratusza

Platforma i sama Hanna Gronkiewicz-Waltz długo lekceważyli pomysł organizacji referendum w sprawie jej odwołania. Do tego pani prezydent zaliczała wpadkę za wpadką. A to zapomniała kupić biletu do muzeum w Wilanowie, a to mieszkańcom, którym zalało w czasie ulewy samochody, bo tak niesprawna jest miejska kanalizacja burzowa, miała do powiedzenie jedynie, że „w naszym kraju zmienia się klimat”. Przeciwnicy Gronkiewicz-Waltz żartowali nawet, że jest ona ich największym sojusznikiem i de facto prowadzi za nich całą kampanię przedreferendalną. Ustawiające się przed miejscami, w których były zbierane podpisy pod wnioskiem o referendum, długie kolejki były najlepszym dowodem na słuszność takich twierdzeń. Ale to już przeszłość. Do Platformy dotarło, że w stolicy gra idzie nie tylko o przyszłość Hanny Gronkiewicz-Waltz, ale także całej partii. Ewentualna porażka w referendum może stać się bodźcem, który uruchomi prawdziwą reakcję łańcuchową, z przegranymi w eurowyborach i głosowaniu do Sejmu i Senatu włącznie. Do stołecznego ratusza wprost od Donalda Tuska trafiła więc grupa najlepszych speców od PR i politycznego marketingu, którzy od niedawna kontrolują każdy krok pani prezydent. To oni stoją też za większością inicjatyw zrealizowanych w ostatnich miesiącach. A trzeba przyznać, że prezydent Warszawy stała się ostatnimi czasy bardzo aktywna. A to otwiera kolejny odcinek wyremontowanej drogi, a to zapowiada utworzenie ponad 100 plenerowych siłowni na warszawskich osiedlach. Dzień pracy zaczyna wcześnie rano, a kończy późnym wieczorem. Pełno jej też w zaprzyjaźnionych z Platformą mediach, gdzie co chwilę można usłyszeć jak to wspaniale w ostatnich latach zmienia się stolica. Zresztą Gronkiewicz-Waltz nie tylko dużo mówi, ale zaczęła też robić. Po długiej przerwie udało się ku radości warszawskich kierowców otworzyć tunel wzdłuż Wisły, który został zalany podczas budowy II linii metra. Również ta ostatnia przebiega jakby sprawniej. Budowę łącznika między I a II linią udało się zakończyć tydzień przed terminem (do tej pory normą były wyłącznie opóźnienia), o czym nie omieszkała poinformować mieszkańców sama pani prezydent, która od rana jeździła metrem i częstowała zaspanych pasażerów kawą.

Nie wystawiać mandatów

Takich spektakularnych działań pod publiczkę nie brakuje. Kiedy Warszawa skompromitowała się w sprawie nowego systemu wywozu śmieci, ze stanowiskiem natychmiast pożegnał się odpowiedzialny za przetarg wiceprezydent, a rada miasta od razu zdecydowała, że mieszkańcy stolicy zapłacą na razie za ich wywóz o połowę mniej, niż uchwalono to w marcu. Z kolei kiedy okazało się, że mimo znacznej podwyżki cen biletów, wpływy do budżetu miasta spadły, ze stanowiskiem pożegnał się szef Zarządu Transportu Miejskiego. Lecą też głowy kolejnych krytykowanych od dawna urzędników. Mieszkańcy stolicy już mówią, że warto było organizować warte kilka milionów złotych referendum, aby doczekać chwili, kiedy prezydent stolicy naprawdę rządzi miastem. A to jeszcze nie koniec. W sukurs Hannie Gronkiewicz-Waltz przyszedł też premier Tusk, który nagle ogłosił, że znajdzie się 6 mld zł na budowę obwodnicy Ursynowa, czego od dawna domagali się mieszkańcy. Oczywiście zapewnia, że decyzja ta nie ma nic wspólnego z referendum, które odbędzie się 13 października. Szczytem wszystkiego była ujawniona przez serwis niezalezna.pl rozmowa z komendantem straży miejskiej, który myśląc, że rozmawia z radnym PO, przyznał się, że straż w okresie poprzedzającym referendum do minimum ograniczyła odholowywanie źle zaparkowanych samochodów. Na kanwie tej rozmowy pojawiły się też uzasadnione podejrzenia, iż ratusz naciskał, by do referendum do minimum ograniczyć liczbę wystawianych przez straż mandatów.

Obniżyć frekwencję

Prezydent stolicy czasami „pomaga” też opozycja, która dąży do je odwołania. A to inicjator całej akcji burmistrz Ursynowa Piotr Guział narazi się feministkom, pisząc na Twitterze, że zgwałcona kobieta w Lesie Kabackim biegała po ciemku (w domyśle niepotrzebnie), czym wywoła kilkudniową dyskusję. A to wspierający akcję odwołania prezydent stolicy PiS na logo kampanii referendalnej wybierze wielkie „W”, co kombatantom powstania warszawskiego skojarzy się z „godziną W” i przyczyni do kilkudniowej medialnej krytyki partii Jarosława Kaczyńskiego. Zresztą, różne partie opozycyjne wspierające ideę referendum przez cały czas wzajemnie się zwalczają, co tylko ułatwia obronę prezydent stolicy. Aby nie dopuścić do odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz, Platforma bez żenady nawołuje, by zbojkotować referendum. Pojawiły się plakaty, koszulki i znaczki z hasłem: Popieram Hankę, nie idę na referendum. Rozdają je posłowie PO. Do bojkotu referendum nawołują premier i prezydent, którzy do tej pory przy każdej okazji przekonywali Polaków, jak ważny jest udział w wyborach i jak bardzo trzeba dbać o kształtowanie postaw obywatelskich w społeczeństwie. A walka o frekwencję jest sprawą kluczową. Referendum w sprawie odwołania organu jednostki samorządu terytorialnego pochodzącego z wyborów bezpośrednich jest ważne tylko w przypadku, gdy udział w nim wzięło nie mniej niż 3/5 liczby biorących udział w wyborze odwoływanego organu. W wyborach prezydenta Warszawy w 2010 r., w których zwyciężyła Gronkiewicz-Waltz, wzięło udział 649 049 osób. Oznacza to, że referendum w sprawie jej odwołania będzie ważne, jeśli weźmie w nim udział co najmniej 389 430 osób.

Kto pójdzie głosować       

O tym, że taktyka PO i warszawskiego ratusza zaczyna powoli przynosić efekty, świadczą przedreferendalne sondaże. Co prawda aż 75 proc. wybierających się na referendum jest za odwołaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz ze stanowiska prezydenta Warszawy, ale tylko 29 proc. badanych deklaruje, że 13 października stawi się przy urnach – wynika z ostatniego badania MillwardBrown dla TVN24. A to oznacza, że kwestia ważności bądź „nie” referendum będzie ważyć się dosłownie do ostatniej chwili. Co ciekawe, jedno z pytań sondażu dotyczyło, kogo warszawiacy widzieliby na miejscu Gronkiewicz-Waltz, jeżeli wybory miałyby zostać przeprowadzone 26 września. Najwięcej, 26 proc. głosów, uzyskała właśnie obecna prezydent Warszawy. 22 proc. oddałoby swój głos na Ryszarda Kalisza, a 12 proc. głosowałoby na kandydata PiS Piotra Glińskiego. Burmistrz Ursynowa Piotr Guział uzyskał zaledwie 4 proc. głosów. To najlepiej pokazuje specyfikę Warszawy, miasta, które nieustannie narzeka na rządzących nim reprezentantów, ale wciąż wybiera tych samych polityków. Czy ta prawidłowość po raz kolejny potwierdzi się 13 października?

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 40/2013