Oddawanie moczu to czynność wyjątkowo prozaiczna, gdy jednak pojawiają się problemy jej dotyczące, może bardzo utrudnić życie. Najwięcej wiedzą o tym ci, których choroba wymaga cewnikowania. Niestety, w Europie już tylko polscy pacjenci używają przestarzałych cewników powodujących wiele powikłań.
Jak krępująca jest konieczność życia z cewnikiem wie chyba tylko ten, kto tego doświadczył. – Byłem tuż po poważnej operacji i nie wolno mi było jeszcze wstawać. Cewnik – przezroczystą, sztywną rurkę zakładała mi pielęgniarka. Nie było to bolesne, ale krępujące. Kobietom chyba łatwiej pokonać wstyd, bo chodzą do ginekologa. Ja czułem się okropnie. Po założeniu cały czas miałem uczucie parcia na mocz, nawet wtedy, gdy wiszący przy łóżku woreczek wcale się nim nie napełniał. Potem, wciąż z cewnikiem, stawiałem pierwsze kroki na szpitalnym oddziale, woreczek z moczem nosiłem w kieszeni szlafroka. Nawet nie krępowało mnie to już zbytnio, ale musiałem wyjść z oddziału i na korytarzu czekać na wykonanie zdjęcia rentgenowskiego. Wydawało mi się, że każdy, kto przechodzi, wie o moim cewniku i widzi ten nieszczęsny woreczek. Nie wyobrażam sobie żyć z tym na stałe – wspomina jeden z pacjentów.
Źródło bakterii
Niestety na taki los skazani są chorzy mający problemy z opróżnianiem pęcherza. Wskazaniem do cewnikowania jest już zaleganie moczu powyżej 150 ml. Problem ten dotyczy głównie pacjentów z urazem rdzenia kręgowego, ale także dzieci z rozszczepem kręgosłupa, porażeniem mózgowym czy osób po operacjach w obrębie miednicy mniejszej (np. nowotworowych), u których doszło do uszkodzenia unerwienia pęcherza. Zalegający mocz to potencjalne źródło rozwoju bakterii. Może prowadzić do infekcji dróg moczowych, niewydolności nerek, a nawet zgonu w przebiegu uogólnionej infekcji. Zbierający się w pęcherzu i długo zalegający mocz może pod wpływem wytworzonego wysokiego ciśnienia przedostawać się do nerek, utrudniać im filtrowanie i powodować niewydolność. Cewnikowanie jest więc ratowaniem zdrowia i życia.
Krępująca rurka
Cewnik można założyć na stałe, ale wtedy po 30 dniach jest „skolonizowany” przez bakterie, co grozi infekcją dróg moczowych. Inna metoda to cystostomia nadłonowa (odprowadzanie moczu z pęcherza z pominięciem cewki moczowej, przez rurkę, której drugi koniec wyprowadzony jest na zewnątrz ciała przez nacięcie w skórze). – Najlepszym sposobem jednak jest opróżnianie pęcherza za pomocą cewników jednorazowych, w takim cyklu, jak się to robi normalnie. Pacjent sam tę rurkę wkłada i wyjmuje. Mamy wtedy zdecydowanie mniej infekcji i mniej problemów z cewką moczową ¬ mówi prof. Piotr Radziszewski, kierownik Katedry i Kliniki Urologii Ogólnej, Onkologicznej i Czynnościowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Niestety, nieumiejętnie wprowadzony lub zły cewnik powoduje urazy cewki, co stanowi potencjalne źródło jej zwężenia. Problem ten jest zdecydowanie większy u mężczyzn niż u kobiet. – Ważne jest odpowiednie nawilżenie cewnika. Cewka męska ma 10 ml pojemności. Aby ją dobrze nawilżyć, trzeba podać żel w tej objętości. Smarowanie cewnika żelem mija się jednak z celem, jest nieskuteczne i niesterylne. Bo jeśli pokryjemy go w całości żelem, będzie zbyt śliski, żeby go użyć, a jeśli zostawimy niepokrytą powierzchnię – będzie ona źródłem urazów. Należałoby więc podać 10 ml żelu do cewki i odczekać 15 minut. W warunkach szpitalnych, gdy żel podaje lekarz, jest to jeszcze możliwe, ale w domu już nie. Poza tym, to kwestia kosztów. Tubka żelu, cewnik i gaziki odkażające dają koszt jednego cewnikowania na poziomie ponad 20 zł – tłumaczy prof. Piotr Radziszewski.
Za niskie limity
Nowoczesne cewniki pokryte są substancją żelową, która zapewnia bezurazowe wprowadzenie do cewki moczowej. Są to cewniki hydrofilowe, gotowe do użycia lub aktywowane poprzez zanurzenie w wodzie. Jedne i drugie są sterylne, powodują zdecydowanie mniej urazów niż te starego typu i dużo łatwiej je stosować.
Niestety, polscy pacjenci nie mają prawie wcale dostępu do nowoczesnych cewników.
Na tle innych krajów świata prezentujemy się na poziomie Azji i Afryki. W dodatku do używanych obecnie cewników starego typu pacjenci też mają ograniczony dostęp, bo istnieje stały limit refundacyjny. Specjaliści załamują ręce, bo jeden pacjent wymaga cewnikowania 1–2 razy, a drugi 5–6 razy na dobę. Nie ma „średniego” pacjenta. W XXI wieku mówimy o medycynie zindywidualizowanej, nie uogólnionej.
Niedouczeni lekarze
– Bez sprzętu urologicznego nie można funkcjonować. Jest on niezbędny jak powietrze! Niestety, nie mamy do niego pełnego dostępu. Raz na kwartał osoba z niepełnosprawnością musi się zgłaszać do lekarza pierwszego kontaktu, aby otrzymać refundację. I to nie stuprocentową, tylko częściową – mówi Piotr Pawłowski, prezes Fundacji Integracja, który cierpi na paraliż czterokończynowy po niefortunnym skoku na główkę do płytkiej wody. – W dodatku refundacja obejmuje tylko część sprzętu, który jest potrzebny do codziennego funkcjonowania. A w budżecie domowym pieniędzy na to często po prostu brakuje. Nierzadko dochodzi do zakażeń dróg moczowych i niewydolności nerek. Potrzebujemy specjalistów i specjalistycznych placówek, gdzie pacjent byłby odpowiednio zdiagnozowany i leczony. Siedzę na wózku ponad 30 lat. Lekarz pierwszego kontaktu czy zwykły urolog kompletnie się na tym nie zna, nie rozumie specyfiki funkcjonowania organizmu osoby z niepełnosprawnością – tłumaczy Piotr Pawłowski.
Nieświadomi pacjenci
Samocewnikowanie dobrym sprzętem jest w naszym kraju rzadkością. Polscy chorzy nie znają tej procedury. Nie mamy dobrych materiałów edukacyjnych. Sami lekarze często nie do końca wiedzą, jak ma wyglądać samocewnikowanie i nie umieją tego wytłumaczyć chorym (a trzeba to wytłumaczyć i pokazać). Do tego każdy pacjent ma naturalny odruch obronny przed wkładaniem sobie do cewki moczowej twardej, sztywnej rurki. Stąd tak ważny jest dobry sprzęt, który na całym świecie funkcjonuje od lat. A w Polsce używamy nadal cewników starego typu. Widoków na poprawę sytuacji niestety nie ma. – Dostrzegamy brak jakiegokolwiek pomysłu i spójności działań w tym zakresie. I nie chodzi nawet o jakiś drogi sprzęt, ale ten podstawowy, umożliwiający codzienne funkcjonowanie. Powinien całkowicie być bezpłatny, a nie jest – musimy do niego dopłacać. Trochę wygląda to tak, jakby osoba na wózku była „karana” za swoją niepełnosprawność. A przecież sprzęt pomocniczy ma kluczowe znaczenie. Jest potrzebny, żeby nie siedzieć w domu, tylko wyrwać się z niego za wszelką cenę i np. pójść do szkoły, do pracy, spotkać się z przyjaciółmi. Poruszamy te sprawy w magazynie „Integracja” i na stronie internetowej www.niepelnosprawni.pl – kończy Piotr Pawłowski.
Pęcherz przypomina „balon”, który w razie kłopotów z opróżnieniem może pomieścić nawet ponad 2 litry moczu. Jego kształt i rozmiary są różne w zależności od wypełnienia. Gdy jest pusty, to jego ściany są mocno pofałdowane, gdy napełniony, to całkowicie gładkie. Posiada trzy naturalne otwory – ujścia. Jedno należy do cewki moczowej, dwa pozostałe do moczowodów, którymi cały czas spływa produkowany przez nerki mocz. Pęcherz pracuje normalnie, gdy zachowana jest równowaga między czynnością pęcherza a czynnością jego mięśnia zwieracza. Jeśli pęcherz się rozkurcza, a zwieracz nie, lub na odwrót – nie można oddać moczu. Pacjentów tych nie można wyleczyć. Aby ich organizm normalnie funkcjonował muszą się cewnikować, bo nie ma skutecznego leczenia niedoczynności pęcherza ani leczenia nadmiernej czynności zwieracza.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













