Logo Przewdonik Katolicki

U Śląskiej Pani

Paweł Piwowarczyk
Fot.

Fenomen męskiego pielgrzymowania, mocna więź kapłanów z ludźmi, opieka Matki Bożej nad ludźmi pracy… Jest wiele powodów, które podkreślają wyjątkowość Piekar Śląskich na mapie polskich sanktuariów.

Fenomen męskiego pielgrzymowania, mocna więź kapłanów z ludźmi, opieka Matki Bożej nad ludźmi pracy… Jest wiele powodów, które podkreślają wyjątkowość Piekar Śląskich na mapie polskich sanktuariów.

 

„Piekary Śląskie” to nazwa kojarząca się wielu osobom przede wszystkim z męskim pielgrzymowaniem. Stutysięczny tłum mężczyzn i młodzieńców raz w roku rusza w stronę piekarskiej kalwarii, by tam, u Matki Bożej – Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej – szukać nadziei, by słuchać pasterzy Kościoła i znaleźć właściwy kierunek, w którym trzeba podążać. Tak było po II wojnie światowej, tak było w latach, gdy rodziła się Solidarność, tak jest również dzisiaj. A tradycja tej drogi do Matki nie umiera. Jeden z biskupów francuskich kard. Paul Gouyon, nawiedzając to miejsce, zachwycił się tak wielką liczbą mężczyzn w jednym miejscu: – Szczęśliwi biskupi i kapłani, którzy mają taki lud. Szczęśliwy lud, który ma takich biskupów i kapłanów – mówił w Piekarach.

 

 

Apostoł Śląska

W Piekarach zawsze silna była więź rodzin z sanktuarium, kształtowana także przez tutejszych duszpasterzy. To miejsce wiele zawdzięcza ks. Janowi Alojzemu Nepomucenowi Fickowi, który przyczynił się do powstania obecnej bazyliki. Jego działalność miała charakter  społeczno-religijny, opierała się na wyjątkowym apostolstwie – intensywnej działalności ewangelizacyjnej i trzeźwościowej. Ks. Ficek zainicjował najpotężniejszy w swoich czasach ruch antyalkoholowy o cechach religijnej krucjaty. Ponadto działał w kierunku ożywiania świadomości narodowej przez tworzenie czasopism w języku polskim, zainspirował powstanie polskiej drukarni na terenie Piekar. Przyczynił się do powstania misji ludowych. Grupa inicjatywna złożona z kilku kapłanów – jezuitów – przygotowała materiały i wyjeżdżała w teren do sąsiednich parafii, by głosić rekolekcje, misje. W nieco innej formie trwają one do dzisiaj.

By słyszeć zasady wolności i sprawiedliwości

– Piekary postrzegane są również dziś jako szkoła katolickiej nauki Kościoła, a przybywające tu pielgrzymki stają przed amboną, z której chcą słyszeć o zasadach wolności i sprawiedliwości społecznej – mówi ks. Władysław Nieszporek, kustosz sanktuarium. Potwierdził to Jan Paweł II, który w 1983 r. w Katowicach przed obrazem Matki Bożej Piekarskiej na Muchowcu nadał Maryi, czczonej w Piekarach, tytuł Matki Sprawiedliwości i Miłości Społecznej. Pielgrzymował tu zresztą wcześniej wielokrotnie w latach 1965–1978 jako biskup i kardynał, wygłaszając słynne i szeroko komentowane słowa leżące u podstaw współczesnej katolickiej nauki społecznej. Jako papież przesyłał telegramy, nawet kilka tygodni po zamachu w 1981 r. Podobno to jedyny telegram przeznaczony do publicznego odczytania z tego okresu. Więź Jana Pawła II z Matką Bożą Piekarską podkreśla obecnie przybywający tutaj kard. Stanisław Dziwisz. Niesłabnący pielgrzymkowy ruch jest potwierdzeniem kultu Matki Bożej, a także tego, jak bardzo ludzie potrzebują drogowskazów, by dobrze żyć, dobrze pracować. Wypraszają te łaski przed Cudownym Obrazem.

Bez sztandarów i flag

Oprócz mężczyzn na kalwarii piekarskiej gromadzą się także pielgrzymki kobiet. Mają one dłuższą tradycję, swój „złoty czas” przeżywały w okresie międzywojennym, jednak liczebnie nie przekraczają tych męskich. Pielgrzymka stanowa kobiet przybywa w niedzielę po 15 sierpnia, mężczyzn zawsze w ostatnią niedzielę maja. Ludzie przybywają tu na swoiste rekolekcje, na dzień skupienia. Nie ma sztandarów, flag. Jest atmosfera modlitwy. Wierni idą za krzyżem. Nie ma znaczenia, skąd ktoś przybywa – z Katowic, Bytomia czy z Gdańska. Pielgrzymki w niektórych miejscach się łączą i razem zmierzają do Piekar, modlą się wspólnie i śpiewają, często w towarzystwie orkiestr. Potem stają przy ołtarzu, by na obszarze 10 ha na Wzgórzu Kalwaryjskim przeżyć duchową odnowę. Stąd rozbrzmiewa ciągle nauka społeczna Kościoła. Tu zawsze odważnie mówiono o godności i wolności, tu domagano się, by „niedziela była Boża i nasza” – dziś ten problem wraca i biskupi nie boją się z tego miejsca o nim mówić.

Lekarka Chorych

Piekarska Pani nieraz dawała wiernym znak swojej szczególnej opieki. Kiedyś dzięki Jej wstawiennictwu ocalały Tarnowskie Góry. W 1676 r. mieszkańcy tego miasta pielgrzymowali do Matki Bożej, modląc się o uzdrowienie i wybawienie od epidemii zarazy, jaka wybuchła w mieście. Jako dziękczynienie złożyli uroczyste ślubowanie. I tak do dzisiaj pielgrzymują do Piekar w pierwszą niedzielę lipca. To właśnie tarnogórzanie jako pierwsi mieli nazwać cudowny obraz „Ucieczką Zrozpaczonych”. Potem w Czechach (1680 r.) odbyła się peregrynacja obrazu, dzięki czemu Praga i Hradec Kralove zostały również uratowane od zarazy. Matka Boża Piekarska znana i czczona była od tego czasu jako Lekarka Chorych. Peregrynacja wizerunku w Czechach nadała mu międzynarodową sławę, jednak przede wszystkim była potwierdzeniem autentyczności wcześniej zapoczątkowanego kultu.

Kult pomimo wszystko

Wraz z początkiem XIV w. postawiono w Piekarach mały kościółek św. Bartłomieja. W jego bocznym ołtarzu umieszczono wizerunek Maryi namalowany przez nieznanego artystę, gdzie pozostawał przez kilka wieków. W 1659 r. ks. Jakub Roczkowski umieścił cudowny wizerunek w ołtarzu głównym. Ten moment uznaje się za początek kultu. Ks. Roczkowski, który bardzo go pielęgnował, doświadczył z tego powodu wielu trudności. Kuria krakowska, obejmująca wtedy zasięgiem sanktuarium uznała, że spisane przez niego cuda są nieprawdziwe, a on trafił do więzienia. Jednak jakby na przekór decyzjom władz kościelnych kult się umocnił. Obraz czczono nawet wtedy, gdy nakazano go zamknąć w szafie w zakrystii. Wierni po Eucharystii wchodzili do zakrystii i klękali przed nim, oddając cześć. Do ożywienia kultu przyczynili się także jezuici, którzy przybyli tu w 1679 r. Ruch pielgrzymkowy nie ustał nawet wtedy, gdy pierwotny wizerunek Matki Bożej Piekarskiej z powodu zagrożenia wojną północną trafił do Opola, skąd już nie wrócił. Zastąpił go inny. –  Nie płótno, nie deska, nie pędzel są władne, ale miejsce sobie Matka Boża z Jezusem tu obrała. Matka Boża jest w wielu obrazach i figurach obecna, ale tutaj sobie obrali miejsce Jezus i Maryja, by opiekować się ludem. Nawet gdy trzykrotnie nie było w Piekarach obrazu, Matka Boża wypraszała tutaj cuda –  tak opowiada o kulcie przewodnik sanktuaryjny Antoni Potempa.

Wiedeńskie wotum wdzięczności

W tej ciekawej historii piekarskiego obrazu zapisała się także wizyta króla Jana III Sobieskiego. Król zmierzając z odsieczą pod Wiedeń, zatrzymał się w Piekarach i modlił się przed kopią obrazu umieszczoną w głównym ołtarzu drewnianego kościoła. Ofiarował parafii m.in. złoty kielich mszalny wysadzany drogimi kamieniami. Na pamiątkę tego zwycięstwa  Maryi 12 września 1683 r. do kalendarza liturgicznego wprowadzono święto Imienia Najświętszej Maryi Panny. W archidiecezji katowickiej obchodzony jest ono jako uroczystość Matki Bożej Piekarskiej.

 


Antoni Potempa, jeden z przewodników posługujący przy sanktuarium

– Urodziłem się w tym miejscu i jestem z nim związany przez całe swoje życie. Jestem pasjonatem Piekar Śląskich, a przede wszystkim naszego sanktuarium, do którego przychodzę od dzieciństwa. Pani Piekarska to po prostu moja Opiekunka, za jej przyczyną wiele dobrego dzieje się w moim życiu. O Piekarach, o kulcie Matki Bożej i naszej świątyni napisałem już dziesięć książek. Jedna z nich Sto lat Kalwarii w Piekarach Śląskich trafiła z moją dedykacją na biurko Jana Pawła II. Po trzech miesiącach na mój prywatny adres przyszedł list z Watykanu z wpisem papieża i prośbą o modlitwę. Gdy to przeczytaliśmy z żoną, płakaliśmy ze szczęścia. Jestem jednym z 22 przewodników, którzy oprowadzają po sanktuarium licznie przybywających tutaj pielgrzymów. Dla nas wszystkich jest to przede wszystkim służba: po pierwsze Jezusowi i Matce Bożej, potem Kościołowi przez naszego pasterza abp. Wiktora Skworca, naszego proboszcza i kustosza ks. Władysława Nieszporka. Ta posługa to nasze powołanie. Kult do Matki Bożej nie jest dla mnie czymś wyuczonym, to przyszło samo, to wielka miłość do Matki Bożej Piekarskiej, którą trudno wytłumaczyć słowami.

 

Ks. prałat Władysław Nieszporek, od 1998 r. kustosz sanktuarium

– To miejsce umiłowali szczególnie ludzie pracy. Nieprzerwanie do obecnych czasów przybywają tu w ostatnią niedzielę maja rzesze mężczyzn i chłopców, a w niedzielę po 15 sierpnia przybywają tutaj w pielgrzymce stanowej kobiety i dziewczęta. Przybywają tu nie tylko mieszkańcy Śląska, ale także delegacje NSZZ „Solidarność”, m.in. stoczniowcy z Gdańska, są przedstawiciele organizacji zrzeszających pracowników i pracodawców z różnych stron Polski i świata. Pielgrzymka ta kształtuje obraz religijności pracownika i pracodawcy. Mówimy o tym, że to fenomen piekarski. Na pielgrzymkę przybywa ok. 100 tys. mężczyzn, ma ona wyjątkowy charakter, to wielki dzień skupienia dla tych ludzi. Większość  pielgrzymów przybywa pieszo, dochodzą w jeden dzień. Ten fenomen pielgrzymowania jest związany z modelem śląskiej rodziny wielopokoleniowej, która tutaj się bardzo silnie kształtuje. Do Piekar przychodzi ojciec z synem i z wnukiem, matka z córką i wnuczką. Wielką popularnością cieszy się wtorkowa Nowenna do Matki Bożej Piekarskiej. Mamy sygnały z całego świata, że ludzie się w nią włączają, zawierzając Maryi swój los. Sytuacja ekonomiczno-społeczna jest bardzo trudna, ale ludzie nie tracą nadziei. Ufają Matce Bożej Piekarskiej, modlą się do Niej  o pracę, zdarza się, że szybko ją potem znajdują. Ludzie potrzebują nadziei, umocnienia w swoich problemach. Są chłonni tego, co usłyszą na wielkich pielgrzymkach w Piekarach – podczas pielgrzymki męskiej i żeńskiej. Pielgrzymi dostrzegają w słowach biskupów umocnienie. Nie zaobserwowałem spadku praktyk religijnych z powodu dzisiejszych kryzysów. Ludzie radzą sobie, jak mogą, i wydaje mi się, że potrzebują wsparcia duchowego, aby zachować swoją godność. Cieszy to, że możemy w taki sposób posługiwać wiernym, budząc w nich nadzieję przez pośrednictwo Pani Piekarskiej.

 


WARTO ODWIEDZIĆ

Od kilku lat na terenie sanktuarium działa muzeum. Prezentowana jest w nim ekspozycja związana z bogatą historią Cudownego Obrazu i 350-leciem kultu, jakim jest on otoczony. W sierpniu Muzeum Sanktuaryjne czynne jest w soboty od 10.30 do 12.00 i w niedziele od 11.30 do 13.00, a także dla grup zorganizowanych w umówionych terminach.

 


Nie opuszczać pielgrzymki!

Kard. Franciszek Macharski też przybywał co roku do Piekar. Pewnego roku metropolita krakowski nie przyjechał na piekarskie wzgórze. Był w Rzymie u polskiego papieża. I wtedy Jan Paweł II zapytał: Dlaczego nie jesteś na pielgrzymce w Piekarach? Kard. Macharski postanowił od tego czasu już nigdy nie opuszczać piekarskiej pielgrzymki.

 


Informator pielgrzyma

Centrum Pielgrzymkowe czynne w okresie letnim (kwiecień – październik) w godz. 8.30–16.30, w okresie zimowym (listopad – marzec) w godz. 8.30–15.00. Przy sanktuarium funkcjonuje Dom Pielgrzyma. Więcej informacji na www.bazylikapiekary.pl

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki