Logo Przewdonik Katolicki

Dobro, które wraca

Marcin Jarzembowski
Fot.

Dobro drugiego człowieka szczególnie tego chorego i niepełnosprawnego jest dla nich nadrzędną wartością. O takich ludziach nie usłyszymy jednak w mediach. Nie towarzyszą im wielkie kampanie reklamowe. Wyróżnia ich cicha praca pod szyldem Fundacji Salus Homini.

Dobro drugiego człowieka – szczególnie tego chorego i niepełnosprawnego – jest dla nich nadrzędną wartością. O takich ludziach nie usłyszymy jednak w mediach. Nie towarzyszą im wielkie kampanie reklamowe. Wyróżnia ich cicha praca pod szyldem Fundacji „Salus Homini”.

Organizacja działa na terenie powiatu nakielskiego. Proboszcz nakielskiej parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika, widząc owoce codziennej posługi, udostępnił pomieszczenia, w których od roku mieści się siedziba Centrum Wolontariatu Hospicyjnego.

Opieka i profilaktyka

„Salus Homini” udziela również pomocy placówkom medycznym, wspiera działania w zakresie pomocy medycznej ofiarom klęsk żywiołowych, katastrof, wypadków drogowych, świadczy pomoc bezdomnym i bezrobotnym. To także prowadzenie profilaktyki w zakresie zaburzeń emocjonalnych i psychicznych, organizacja wypoczynku dzieci i młodzieży, promocja i organizacja wolontariatu. – Nasze działania koncentrujemy przede wszystkim na wsparciu pacjentów paliatywnych oraz ich rodzin – szczególnie dzieci osieroconych, których bliscy byli pacjentami nakielskiego hospicjum – mówi prezes fundacji Dobrosława Jedynak.

I tak Hospicjum Domowe działa w strukturach jednego z niepublicznych zakładów opieki zdrowotnej. – Nasza rola polega na wspieraniu pacjentów poprzez zakup bezpłatnie im wypożyczanego sprzętu, dofinansowanie leków czy dodatkowych terapii, na przykład logopedycznej. Rodziny osierocone mają możliwość skorzystania z pomocy psychologicznej. Dzieci dodatkowo mogą spotykać się na zajęciach grupowych, rozwijając swoje zainteresowania i zdolności. Korzystają z korepetycji, wyjazdów na wakacje, pomocy materialnej. Tradycją są obchody świąt, Światowego Dnia Chorego oraz Dnia Dziecka – dodała Dobrosława Jedynak.

Brać wolontaryjna

Członkowie „Salus Homini” w latach 2007–2010 brali udział w ogólnopolskim trzyletnim programie Fundacji Hospicyjnej w Gdańsku „Lubię pomagać”. – Nie bez przesady mogę powiedzieć, że inicjatywa okazała się kopalnią wiedzy i doświadczeń. Zaowocowało to w 2008 r. utworzeniem Centrum Wolontariatu Hospicyjnego. Nasze starania zostały docenione również przez wojewodę kujawsko-pomorskiego. W roku 2010 staliśmy się laureatami konkursu „Rodzynki z pozarządówki” – powiedziała Beata Głąbicka, koordynatorka wolontariatu w fundacji.

Współpraca z gdańską Fundacją Hospicyjną zaowocowała również wizytą kapłanów: ks. Piotra Krakowiaka – krajowego duszpasterza hospicjów oraz ks. Jana Kaczkowskiego – dyrektora puckiego hospicjum. – W ramach gdańskiego projektu przeszkolenie w zakresie edukacji hospicyjnej wśród uczniów przeszło kilkoro nauczycieli szkół powiatu nakielskiego. Sami również w 2009 r. zorganizowaliśmy konferencję skierowaną do szkół powiatu o wolontariacie hospicyjnym. Mówię o tym, aby podkreślić, że działalność edukacyjna, propagująca ideę hospicyjną, zajmuje ważne miejsce w naszej codzienności – dodała Beata Głąbicka.

Ogromną rolę w całym przedsięwzięciu odgrywają wolontariusze. Gdyby nie oni, nakielska fundacja nie mogłaby funkcjonować. – Są w różnym wieku i na co dzień wykonują wielorakie zawody. Jednak wolontariuszem akcyjnym może być każdy. Brać wolontaryjna to nauczyciele oraz uczniowie szkół różnego stopnia, studenci, bezrobotni, pracujący, emeryci. Wszyscy zasługują na zainteresowanie i podziękowanie. Bardzo często dzieje się tak, że osoby, które w jakimś okresie skorzystały z jakiegokolwiek wsparcia wolontariuszy, po czasie sami angażują się w działania. Do wolontariatu staramy się włączać również dzieci. I jest to niezaprzeczalna wartość – podkreśliła koordynatorka wolontariatu.

Konkretne owoce

Fundacja „Salus Homini” pozyskuje na swoją codzienną służbę środki z: jednego procenta, grantów gdańskiej Fundacji Hospicyjnej, samorządowych konkursów ofert, sprzedaży cegiełek i wpłat indywidualnych darczyńców. Organizacja może liczyć także na przychylność księży, władz samorządowych oraz przedsiębiorców. – To dzięki zaangażowaniu kapłanów prowadzimy edukację. Zajęcia z duchownym są elementem szkolenia wolontariuszy medycznych. Przeprowadzamy także akcje charytatywne, organizujemy rekolekcje dla wolontariuszy, włączamy się czynnie w obchody wspomnianego wcześniej Światowego Dnia Chorego czy spotykamy się na Dniu Dziecka w Sucharach. W końcu to na plebanii mamy miejsce do pracy i spotkań – powiedziała wiceprezes fundacji Bogumiła Krzemińska.

Co fundacja zrobiła dla innych? W ramach pięciu edycji szkoleń kandydatów na medycznych wolontariuszy hospicyjnych nową wiedzę i umiejętności zdobyły 92 osoby, część z nich pomaga bezpośrednio chorym. Członkowie fundacji każdego roku biorą aktywny udział w ogólnopolskiej kampanii społeczno-edukacyjnej „Hospicjum to też Życie” oraz  w Światowym Koncercie „Głosy dla Hospicjów”, organizując na swoim terenie wydarzenia o charakterze artystycznym i charytatywnym. Również dzieci osierocone – a było ich do tej pory kilkadziesiąt – uzyskują pomoc materialną, psychologiczną, edukacyjną. Także dzięki ofiarności darczyńców i pracy wolontariuszy pacjenci Hospicjum Domowego, które realizuje formę opieki w domu chorego na zasadach bliskiej współpracy z rodziną, mają do nieodpłatnej dyspozycji: łóżka rehabilitacyjne, materace przeciwodleżynowe, koncentratory tlenu, pompę infuzyjną, wózki inwalidzkie i inny drobny sprzęt rehabilitacyjny.

Szeregi fundacji może zasilić każdy, kto czuje taką potrzebę, kto jest do tego przekonany, a jego chęci wypływają po prostu z chrześcijańskiej miłości do drugiego człowieka. Wystarczy wejść na stronę www.salushomini.pl. Tam można znaleźć niezbędne informacje. Jednak najlepszą zachętą niech pozostaną słowa świadectw…

 


Ks. Tadeusz Michalak – proboszcz parafii św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Nakle nad Notecią

– To bardzo potrzebna organizacja, ponieważ wychodzi naprzeciw drugiemu człowiekowi. Czyni to w czasach, kiedy jest tyle obojętności i nie zauważa się problemów bliźniego. Jestem pełen uznania, obserwując pracę i wysiłki osób, które realizują zadania i założenia fundacji. Cieszę się, że dzieje się to na terenie naszej parafii. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć „Szczęść Boże” na długie lata działalności.

 


„Dajesz coś od siebie, ale stwierdzasz jednocześnie, że sam otrzymujesz niemało. Wciąż mam niedosyt, że mógłbym więcej, lepiej, skuteczniej pomagać innym, ale jest jak jest. Fundacja to zespół ludzi zjednoczonych wspólną ideą pomocy tym najbardziej potrzebującym. Tutaj – jak w ulu – każdy ma określony obszar działalności stosownie do wieku, zainteresowań, doświadczenia i umiejętności. Na spotkania przyprowadzam chociażby moją niepełnosprawną podopieczną Basię, która porusza się na wózku inwalidzkim. Do pracy w fundacji zachęciłem także Mirka i Marcina, moich byłych uczniów. Z satysfakcją obserwuję ich osiągnięcia”. – Ryszard Iwański, wolontariusz,  emerytowany nauczyciel szkoły specjalnej.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki