Logo Przewdonik Katolicki

Czy twoje dziecko pyskuje?

Bogna Białecka
Fot.

Byłam niedawno świadkiem nieprzyjemnej sceny. Nastoletnia córka kolegi zaczęła go wyzywać w niewybrednych słowach. A on bezradnie powtarzał: Proszę cię, czy mogłabyś przestać?. Czy to problem wieku dziecka, naszych czasów, niewydolności rodziców? Co możemy zrobić, gdy dzieci pyskują?

Byłam niedawno świadkiem nieprzyjemnej sceny. Nastoletnia córka kolegi zaczęła go wyzywać w niewybrednych słowach. A on bezradnie powtarzał: „Proszę cię, czy mogłabyś przestać?”. Czy to problem wieku dziecka, naszych czasów, niewydolności rodziców? Co możemy zrobić, gdy dzieci pyskują?

Niezależnie od tego, jaki styl rodzicielstwa uprawiasz – spotkasz się z nieprzyjemnymi komentarzami z ust dziecka. Jeśli jesteś rodzicem wymagającym – dostanie ci się werbalnie od niezadowolonego dziecka za polecenie posprzątania pokoju, jeśli jesteś rodzicem permisywnym – za to, że kupiłeś dziecku iPhona 5, podczas gdy ono chciało iPada. Na potrzeby artykułu zakładam, że jesteś raczej rodzicem stawiającym dziecku wymagania (druga kategoria z reguły nie czyta porad). Najczęściej niezadowolenie dzieci wyrażają za pomocą marudzenia lub pyskowania.

Marudzenie

Zwykle przybiera postać mówienia do siebie pod nosem, ale wystarczająco głośno, by rodzice słyszeli. „Jestem osobistą niepłatną służącą rodziców, ciekawe jak sobie radzili z porządkiem w domu, zanim się urodziłam, musieli mieć straszny bałagan...”, „Zawsze mi przerywacie zabawę, nigdy nie mogę robić tego, na co mam ochotę, bo mi każecie sprzątać....”. Marudzenie ma na celu odreagowanie emocji, wciągnięcie rodziców w kłótnię. Póki dziecko wykonuje to, co do niego należy, najlepszym rozwiązaniem jest zwyczajnie marudzenie zignorować. Można wręcz  wprowadzić domową zasadę: „Możesz swobodnie wyrażać swoją opinię, także niezadowolenie i krytykę, o ile wykonujesz swoje obowiązki domowe”. Można też dziecko pobić jego własną bronią, czyli zamiast odpowiadać na pytania czy narzekanie, spojrzeć na nie bez słowa, tak jakbyś nie rozumiał, na czym właściwie polega problem.

Innym sposobem jest przyznanie, że w tym, co słyszysz, jest odrobina racji. Wybija to broń z ręki. „Zawsze muszę wynosić śmieci, to niesprawiedliwe!” – „Tak, masz wynieść śmieci”.

Mistrzami marudzenia są nastolatkowie. Popatrzeć ciężkim wzrokiem na mamę i odwrócić się plecami, mamrocząc różne rzeczy pod nosem, to częsty widok. Instynktowny odruch rodziców to zapytać: „Co właśnie powiedziałeś?”, a odpowiedź to oczywiście: „Nic nie mówiłem, nawet nie mogę mówić do samego siebie, taki zamordyzm panuje w tym domu?”. Wiesz, że dziecko mówiło do ciebie, wiesz, że chciało cię zirytować. No cóż, udało się mu. A zatem – marudzenie najlepiej zignorować.

Jeśli marudzeniu towarzyszy odmowa, odwlekanie wykonania obowiązków, poleceń rodziców, nie rozpoczynamy dyskusji. Powtarzamy jak zdarta płyta polecenie, upewniając się, że dziecko je zrozumiało. Jeżeli nadal odmawia wywiązania się ze swoich obowiązków, można zastosować sposoby wymienione w dalszej części artykułu.

Pyskowanie

Definiujemy to jako werbalny atak, który nie tyle ma na celu wyrażenie emocji, ile zranienie drugiej osoby. Jest to przemoc słowna, atak na rodzica jako autorytet, obrażanie go. Przykład: „Nie mów mi, co mam robić. Jesteś idiotą, jeśli myślisz, że to zrobię, zamknij się”. Znam rodziców, którzy próbują robić to samo co w przypadku marudzenia, a więc ignorują problem, udają, że nie słyszą. Zastanówcie się jednak, jak byście zareagowali, gdyby w ten sposób odezwał się do was ktoś w sklepie czy pracy? Nie zyskuje się w ten sposób sympatii. Jeśli chcecie, by wasze dziecko w dorosłości poprawnie funkcjonowało w relacjach społecznych, uczcie je samokontroli już teraz.

Koleżanka pracująca w firmie pośrednictwa pracy mówi, że coraz częściej ma do czynienia z młodymi osobami pozbawionymi jakichkolwiek umiejętności społecznych i dziwiących się, że nie mogą znaleźć pracy. Szczytem było, gdy odrzucona kandydatka na koniec rozmowy rekrutacyjnej wyzwała komisję w niewybrednych słowach, których tu nie zacytuję.

Jeśli nauczycie wasze dzieci samokontroli i kultury osobistej, zaprocentuje to na samym starcie do samodzielnego życia. 

Jak  reagować?

Małemu dziecku, które po prostu powtórzyło bezmyślnie słowa kogoś innego, nie rozumiejąc ich w pełni, spokojnie tłumaczymy, że nie wolno w ten sposób mówić. Jeśli mimo to powtarza te słowa – wprowadzamy zasadę – stanie w kącie (czy „karny dywanik”) za pyskowanie. Dobra metoda to: tyle minut stania w kącie, ile lat ma dziecko, czas liczy się od momentu, gdy zamilknie.

Dziecko szkolne można ukarać za pyskowanie, każąc przepisać kilkanaście (kilkadziesiąt) razy wybrane zdanie dotyczące samokontroli, przepisać kawałek tekstu tego dotyczący lub napisać samodzielnie kilka akapitów na temat tego, dlaczego warto kontrolować sposób wyrażania frustracji i niezadowolenia.

Przyznam z ręką na sercu, że gdyby moja mama to stosowała, kiedy byłam nastolatką, miałabym pokaźny tomik użytecznych tekstów do kopiowania przez moje dzieci.

Jednym ze świetnych sposobów na ogólne nieposłuszeństwo dzieci jest stworzenie „Słoika prac dodatkowych”. Zapisujemy na karteczkach różne prace do wykonania w domu, z którymi się nie spieszy, wrzucamy je do słoika, a dziecko za każdym razem, gdy np. użyje wyzwisk, losuje jedno z nich. Przykładowo: „Uporządkowanie 5 kartonów z puzzlami, sprawdzenie czy jest komplet, odstawienie kompletnych zestawów na półkę i zapisanie, ilu kawałków brakuje w niekompletnych, odstawienie ich do szafki”. Stosuj się też do własnych zasad. Jeśli poniosą cię nerwy i nakrzyczysz na dziecko, napisz złożone z kilku paragrafów przeprosiny.

Podobnie jak marudzenie, w okresie dojrzewania narasta problem pyskowania. W tym czasie, jeśli nie będziemy reagować konsekwentnie na każdy przypadek, nieodpowiednie zachowania będą się potęgować. Dr Ray Guarendi pisze o ciekawej odmianie kary pisemnej, czyli nakazie napisania krótkiego wypracowania dotyczącego szacunku dla innych, w którym zawartych byłoby dziesięć słów ze Słownika wyrazów obcych (wraz z definicją pod wypracowaniem). Jej argumentacja brzmiała: „Jeśli już chcesz mówić w ten sposób, musisz mieć lepszy zasób słownictwa”. Podobno zanim jej syn skończył 14 lat, wygrywał konkursy krasomówcze.

W tym wszystkim bardzo ważne jest, by dostrzegać i chwalić sytuacje, gdy dziecko zapanowało nad emocjami na tyle, by wyrazić krytykę, niezadowolenie, frustrację, złość w sposób konstruktywny – a zatem nie za pomocą ataku, a mówiąc np. „nie podoba mi się to, jestem zła, że muszę znowu sprzątać” itp. Nie chodzi nam przecież o to, by dziecko dusiło w sobie negatywne emocje, a żeby potrafiło je odpowiednio wyrażać.

Byłam niedawno świadkiem bardzo ciekawej wymiany zdań między nastolatką a jej tatą: „Zawsze to ja muszę sprzątać, brat zawsze się miga, to niesprawiedliwe, on nigdy nie robi, co do niego należy, ma to po tobie, jesteś głupi i niesprawiedliwy”. Ojciec spokojnie, ale stanowczo powiedział: „Nie mów do mnie, używając takich słów”. Dziewczynka kontynuowała tym samym tonem: „Czyli niby jak, co ja niby powiedziałam, co jest nieprawdą?”. W tym momencie tata zapytał: „Jakie jest czwarte przykazanie?”. Córkę zatkało: „No wiem jakie”, na co tata: „Widzisz, Pan Bóg nie dał go bez powodu, na równi z nie zabijaj, nie kradnij. Przemyśl to”. W rezultacie za kilka minut opanowana już dziewczynka wróciła przeprosić tatę za nazwanie go głupkiem i kontynuowali rozmowę na spokojnie.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki