Logo Przewdonik Katolicki

Przemówić do serca chłopca

Bogna Białecka
Fot.

To, że chłopcy i dziewczynki się różnią, jest sprawą oczywistą. Czy istnieją jednak specyficzne metody dyscyplinowania chłopców, odmienne od metod stosowanych w przypadku dziewczynek?

Pięcioletni Wojtek miewa swoje momenty chwały. Odważnie odgonił psa, który lizał po twarzy protestującą przeciw temu młodszą siostrę, czasem samodzielnie sprząta pokój lub oferuje pomoc mamie. Jednak są momenty, w których rodzice sobie nie radzą. Na przykład gdy rozdeptał skaczącą małą żabkę, ot tak, bo nie lubi żab. Lub gdy wpada w histerię, bo czegoś nie dostał. Problem polega na tym, że wypróbowane na starszej siostrze metody wychowawcze po prostu nie działają. „Karny dywanik”, czyli próba odstawienia w spokojne miejsce, póki się nie uspokoi, nie działa, bo Wojtek odmawia siedzenia w jednym miejscu i od razu ucieka. Trzeba by go siłą przytrzymać, a to się mija z celem i jeszcze bardziej go prowokuje. Odwoływanie się do empatii (np. w kwestii żaby) wywołuje tylko wzruszenie ramion. Chłopiec nie rozumie, w czym problem. Próba nauczenia go sposobów uspokojenia się bez odreagowywania w sposób agresywny też spełza na niczym. Rodzice czują się bezradni, bo pięciolatek ewidentnie wymusza wiele rzeczy na swoich siostrach (starszej i młodszej) oraz rodzicach. W tym wszystkim, choć mały, jest bardzo silny i łatwo może wyrządzić krzywdę, czy to małym zwierzętom, czy siostrom. 

 

Samodzielność pięciolatka

U pięciolatka widać silne dążenie do poszerzania autonomii. Związane jest to między innymi z coraz większą sprawnością fizyczną i manualną. Dziecko jest coraz lepsze w ćwiczeniach fizycznych, ale też np. w rysowaniu. Syn może przeżywać momenty, gdy wydaje mu się, że właściwie już jest dorosły. Opowiada o czasach, „gdy był mały”. Pojawia się wiele elementów testowania granic – ile mi wolno, co mi ujdzie na sucho.

Dlatego szczególnie w tym okresie naprawdę ważna jest konsekwencja. To znaczy wyznaczanie jasnych reguł i ich przestrzeganie. Dla przykładu: uderzenie siostry musi za każdym razem skutkować konkretną konsekwencją, choćby odebraniem jakiegoś przywileju. Wymaga to jednak bardzo przemyślanej strategii. Jeśli za bicie siostry odbieramy deser po obiedzie, a wiemy, że synek przynajmniej trzy razy dziennie zaczepia boleśnie siostrę, może dojść do wniosku: „Hej, skoro i tak nie dostanę deseru, to mogę ją bić do woli”. Jeśli tak to wygląda, możemy wprowadzić stopniowanie. Za pierwsze przekroczenie reguł synek dowiaduje się, że dostanie zmniejszoną porcję deseru, za drugie przekroczenie – nadal dostaje deser, ale malutki, dopiero trzecie skutkuje całkowitym odebraniem deseru.

Należy też uważać, by rodzeństwo nie wykorzystywało waszej strategii na złość bratu. A więc musimy zwrócić uwagę, by siostra nie donosiła fałszywie, że ją brat uderzył, tylko dlatego, że jest na niego zła.

Warto też zastanowić się, jak tę potrzebę autonomii można zaspokoić. Choć wiadomo, że pięciolatek może mieć problemy z ubraniem się adekwatnie do pogody, możemy mu to ułatwić, wkładając mu do szafki tylko ubrania odpowiednie do pory roku. Tak samo może wybierać ubrania przy ich kupnie. Nie oznacza to pozwolenia na chodzenie w stroju batmana do przedszkola, ale na przykład, że wybierze koszulkę z samochodem, a nie z kwiatkami. Akurat kwestia ubioru pozwala dziecku na dużą samodzielność i wolność. Ponadto gdy to możliwe, pozwólmy na wybór kontrolowany przy jedzeniu. Ser czy szynka na kanapce? Ryż czy ziemniaki? Nie za duży wybór, dwie trzy alternatywy, to coś, co możemy zaproponować. Warto zastanowić się nad innymi obszarami, gdzie możemy już mu pozwolić na większy samodzielny wybór.

 

Tożsamość płciowa

Kiedyś mali chłopcy przechodzili pewne rytuały przejścia, na przykład spod opieki mamy w świat męski. Dziś tych rytuałów brakuje, a chłopcy są praktycznie skazani na bardzo sfeminizowane środowisko. Mama, babcia, wychowawczynie, siostry – kobiece otoczenie jest silne. Ojcowie muszą zdać sobie sprawę, że pięcioletni chłopcy bardzo ich potrzebują. Niech tata postanowi codziennie robić przynajmniej jedną rzecz tylko z synem. Wspólne zatankowanie samochodu, naprawienie półki, wspólna modlitwa z tatą, wyjście na rower czy pokopanie piłki, czytanie przez tatę synowi opowieści... Jest mnóstwo rzeczy, które mogą zrobić razem i syn naprawdę tego potrzebuje.

Szczególnie cenną rzeczą jest czytanie synowi opowieści dla chłopców. To służy właśnie kształtowaniu męskich zalet – odwagi, męstwa, siły, szlachetności. Niech widzi, że jego siła ma służyć nie zdobywaniu przewagi nad innymi (np. wymuszaniu na siostrze, by sprzątnęła to, co nabałaganił chłopiec), a rycerstwu, obronie innych ludzi, trosce o słabszych.

Stąd bardzo polecam wszelkie historie o rycerzach, o pozytywnych męskich bohaterach, gdzie wartka akcja przyciąga uwagę chłopca, nie ma zbyt głębokiego zanurzania się w świat uczuć i komunikacji (co z kolei lubią dziewczynki), lecz uczucia i komunikaty są jasne i konkretne: to, co prawdziwie męskie, to odwaga, obrona słabszych, prawość.

 

Kłębki skoncentrowanej energii

Wracamy z pracy do domu, odbieramy syna z przedszkola i chcemy w spokoju zjeść obiad i chwilę odpocząć. Jednak słyszymy rozpaczliwe łkanie córki, której brat właśnie wskoczył na głowę i przydusza do ziemi. Oczywiście dzieci też się męczą, jednak potrzeba im mniej czasu, by odzyskać energię. Spokojne zabawy w rysowanie, dom, układanie puzzli itp. stanowią zwykle wspaniałą rozrywkę dla dziewczynek. W chłopcach kumuluje się więcej napięcia i potrzebują się „wyszaleć”. Na niektórych placach zabaw są zainstalowane fantastyczne ogólnorozwojowe urządzenia. Piramida z lin, na którą można się wspinać, trampoliny, po których można skakać, urządzenia pozwalające na ćwiczenie poczucia równowagi. Ale przecież też zwykły trzepak, drzewo, boisko do kopania piłki – one mogą również stać się świetnym polem do ćwiczeń i rozładowywania energii. O ile aura jest sprzyjająca, godzina zabawy poza domem to dla pięcioletniego chłopca niezbędne minimum. Problem pojawia się, gdy pogoda jest bardzo brzydka – pozostają wtedy kryte place zabaw lub gonitwa po domu.

 

Warto myśleć też o dyscyplinie w postaci konsekwencji fizycznych. Nie chodzi o klapsy, lecz o zadania wymagające wysiłku fizycznego. Wyrwanie chwastów z ogródka, poukładanie drewna na opał, odkurzenie mieszkania za pomocą odkurzacza, a jeśli akurat nic nie ma tego typu do zrobienia, karą może być wykonanie pompek, przysiadów czy pajaców. Autorzy książki Dzikie stwory, dotyczącej wychowania chłopców, podają przykład mamy, która zawsze wozi ze sobą worki na śmieci i pomarańczową kamizelkę. Gdy w czasie podróży syn rozrabia, zjeżdżają na pobocze i syn w kamizelce zbiera do worków śmieci, aż mu opadnie nadmiar energii.

 

Chłopiec a empatia

Najgorszą rzeczą dla mamy jest zaobserwowanie u syna przejawów okrucieństwa. Mama Wojtka do dziś ze zgrozą wspomina tę zdeptaną żabę. Rzeczywiście, biologicznie u dziewczynek od samego początku życia empatia jest bardziej rozwinięta, a gama przeżywanych emocji – szersza, bardziej barwna. Chłopcy rozwijają w sobie zdolność empatii dzięki innym. Można zastanowić się nad kupieniem synowi psiaka, którym będzie się opiekował, i wprowadzenie zasady: najpierw karmisz psa, potem jesz sam. Szybko nadejdzie dzień, gdy głodny chłopiec będzie próbował rzucić się na jedzenie, zanim wykona swój obowiązek. Wtedy łatwiej go nauczyć empatii, mówiąc np. „Założę się, że Reks jest równie głodny jak ty. Na pewno jest też zły, że nie może zjeść”.

 

 W rozwoju empatii pomagamy synowi, także nazywając emocje obserwowane u niego czy innych osób. Zatem w sytuacji, gdy syn przeżywa jakąś emocję, spróbuj mu pomóc, zadając pytanie: „Co czujesz?”, a jeśli ma z tym problemy, nazwij ją: „Widzę, że jesteś zdenerwowany (jest ci smutno, czujesz radość)”. Zwracaj uwagę syna na emocjonalne konsekwencje działań, np. zadając pytanie: „Zobacz – Stasiu wyrwał Jasiowi zabawkę i Jasiu teraz siedzi w kącie i płacze, jak myślisz co czuje?”. A przede wszystkim pochwal w sytuacji, gdy wykaże się empatią! „Widzę, że oddałeś batonika siostrze, żeby ją pocieszyć, to szlachetne, bardzo się cieszę”. Ostatni z pomysłów na wspomaganie rozwoju empatii to zwracanie uwagi syna na sytuacje, gdy może poćwiczyć empatię. Na placu zabaw możesz powiedzieć: „Zobacz, ten mały chłopiec stojący z boku wygląda na zagubionego, może podejdziesz do niego i zapytasz, czy chciałby się z wami pobawić?”. A w domu może być to propozycja typu: „Zobacz, tatuś wygląda na zmęczonego, może przygotujemy mu filiżankę dobrej kawy?”.

 

Najważniejsze w tym wszystkim jest podchodzić do problemów ze spokojem. To, że synek bije się z innymi czy nie słucha poleceń, nie oznacza, że jest złym dzieckiem. Oznacza to tyle, że potrzebuje odpowiedniej dla swej płci dyscypliny, zachęty i autorytetu.

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki