Logo Przewdonik Katolicki

Gniezno pełne ministrantów

Monika Białkowska
Fot.

Tak naprawdę i na serio wszystko zaczęło się już w piątek 7 czerwca. Kiedy pakiety pielgrzyma czekały zapakowane na poranek, kiedy białe flagi z logo pielgrzymki powiewały nad placem, a sam plac podzielony był już na sektory, wolontariusze poszli tam, gdzie najbardziej być powinni.

Razem z franciszkańskim postulatem adorowali Jezusa w Najświętszym Sakramencie, świadomi, że teraz już wszystko jest w Jego rękach. I że najważniejsze, co teraz można zrobić, to zrozumieć, że teraz dziać się ma Jego wola i spełniać Jego plan.

Jakub, wolontariusz odpowiedzialny za dziesiątki ludzi wydających posiłki, którego wszędzie było pełno i który nigdy nie przestaje mówić, skomentował potem: – To było bardzo dobre. Nawet ja byłem poważny.

Tak właśnie zaczynała się V Ogólnopolska Pielgrzymka Ministrantów i Lektorów.

Woda, popiół, krzyże

Każdy spośród czterech tysięcy uczestników wyniósł z niej swoje obrazki, które zapamięta. Wzruszenie księdza, który z przejęciem zanurza dłoń w poświęconej wodzie z Jeziora Lednickiego i powoli, wpatrzony w relikwie św. Wojciecha, kreśli na sobie znak krzyża. „Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością, taką jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym” – dobiega w tle głos Jana Pawła II.

Przejęcie franciszkańskich postulantów, którzy zalani wpadającym przez witraże słońcem sypią głowy małych chłopców popiołem – wydaje się, że zupełnie nie na miejscu w środku lata, ale przecież absolutnie na miejscu, jeśli chce się wyznać wiarę w Boga Miłosiernego, który nieustannie przebacza.

Wypełniający się szybko jeden, i drugi, i trzeci kosz krzyży, przywiezionych i składanych u stóp pomnika św. Wojciecha, na znak gotowości do mężnego wyznawania wiary. Różne były te krzyża – czasem zwyczajne, kupione, czasem przywiezione z Lednicy, czasem starannie wystrugane w kawałku drewna, ozdobione plecionymi sznurkami albo ze starannie wypisanymi nazwami miejscowości i imionami… Wszystkie przekazane zostały do sanktuarium Krzyża Świętego w Słupcy, gdzie zawisną na ścianie kaplicy.

Zdjęcia będą początkiem

I jeszcze o fotografiach trudno będzie zapomnieć, składanych przez pielgrzymów w kościele farnym, o zdjęciach rodzin z wypisanym na odwrocie wyznaniem wiary. Kiedy leżały w koszu, wydawały się być banalne, dopiero kiedy przyjrzeć się im bliżej widać, że każde jest oddzielną opowieścią. Na jednym – sama tylko mama z synem. Na drugim – czwórka rodzeństwa, w tym jeden z braci na wózku inwalidzkim. Na trzecim – rodzina tak duża, że nie mieści się na schodach, z babciami, dziadkami, wujkami. Wystarczy wyobrazić sobie tych ludzi gdzieś tam w świecie, żeby zrozumieć, że choć do Gniezna fizycznie pielgrzymowali tylko ministranci, to przecież w tę drogę wiary zaangażowane były całe ich rodziny.

Wszystkie zdjęcia przekazane zostały do Żnina, do parafii NMP Królowej Polski, gdzie znajdują się relikwie bł. Gianny. To dla nich najlepsze miejsce – a ks. Stanisław Talaczyński chce, by fotografie i prośby o modlitwę za rodziny nadal spływały do Żnina. Ministranckie zawierzenie rodzin może więc być dopiero początkiem wielkiej modlitwy w Roku Wiary, za rodziny za wstawiennictwem św. Gianny.

Kolejki do Jezusa

Unosił się nad Gnieznem duch Boży. Porządek ludzki przestał się liczyć, a stereotypy legły w gruzach. Kiedy tuż obok można było zobaczyć historyczne pokazy, kolejki ustawiały się do kościoła, w którym nie było nic, poza wystawionym Najświętszym Sakramentem. A potem całe miasto stanęło zadziwione, gdy cztery tysiące ministrantów w strojach liturgicznych, z flagami i transparentami, z głośnym śpiewem przeszło ulicami od kościoła św. Michała do katedry i na plac, na nieszpory.

Po nieszporach przyszedł czas na ostatnie słowo – ostatnie, choć nie najmniej ważne. Skierowane daleko w świat, aż do Watykanu, do samego papieża. Wyznanie wiary, wyznanie wierności, przyrzeczenie trwania przy korzeniach i wyrastania w przyszłość.

„Polscy ministranci, lektorzy, ceremoniarze oraz ich opiekunowie, pielgrzymujący w Roku Wiary do Gniezna, do grobu św. Wojciecha, zwracają się do Ciebie, Ojcze Święty ze słowem miłości i wierności.
To tu książę Mieszko I przyjął chrzest, włączając nasz kraj w krąg chrześcijańskiej kultury. Z Gniezna św. Wojciech wyruszył w misyjną drogę do Prusów i tu, po męczeńskiej śmierci, spoczęło jego ciało. Tutaj koronowany został pierwszy król Polski. Tutaj utworzona została pierwsza polska metropolia kościelna i tu rodziły się zręby polskiej państwowości.
W Roku Wiary pielgrzymujemy do Gniezna, bo tu są nasze korzenie. Za księciem Mieszkiem, za świętym Wojciechem i za królem Bolesławem powtarzamy wyznanie wiary w Boga Ojca, i Syna, i Ducha Świętego, który jest pośród nas i działa w sakramentalnych znakach.
W miejscu, gdzie nasi ojcowie przyjmowali chrzest, przyrzekamy pozostać wiernymi ich dziedzictwu oraz przekazywać je następnym pokoleniom.
Od grobu Patrona Polski ślemy dziś Tobie, Ojcze Święty, nasze przyrzeczenie wierności Bogu, Kościołowi i Ewangelii. Przyjmij je od nas i za wstawiennictwem św. Wojciecha, naszego patrona, proś Boga za nami. Niech napełni nas wielką wiarą, piękną nadzieją i gorącą miłością, byśmy mogli żyć i umierać w wierze naszych Ojców, posłuszni Bogu i Kościołowi”.

Oby się wypełniło.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki