Logo Przewdonik Katolicki

Rodzina kontra kryzys

Marcin Jarzembowski
Fot.

Kilka tysięcy wiernych uczestniczyło w II Marszu dla Życia i Rodziny, który przeszedł ulicami Bydgoszczy.

Wydarzenie rozpoczęła Msza św. w bazylice mniejszej św. Wincentego a Paulo, której przewodniczył biskup ordynariusz Jan Tyrawa.

Rodzina jest potrzebna

Po modlitwie uczestnicy przeszli ulicami miasta na Stary Rynek. Kolorowej i radosnej manifestacji w obronie najważniejszych wartości towarzyszyły hasła „Kierunek: RODZINA”, „Rodzina receptą na kryzys”, „Życie – lubię to!”, „Stop demoralizacji dzieci!”, „Stop gender”. – Zauważamy, że potrzeba organizacji marszu jest większa od tej, która towarzyszyła nam rok temu. Widać to także po liczbie uczestników. Jest ich jeszcze więcej niż przed rokiem. To pokazuje, że pragnienie świętowania i dbania o rodzinę w społeczeństwie jest bardzo silne. Rodziny chcą być otaczane opieką. Chcą mieć odpowiednie ustawy i wsparcie, które pomogą im utrzymać siebie, dobrze wychować dzieci w jakże niełatwych czasach – tłumaczył koordynator II Marszu dla Życia i Rodziny w Bydgoszczy Tomasz Skonieczny. Na co dzień szczęśliwy mąż i ojciec Janka, Małgosi i Tereni.

Koordynator marszu stwierdził, że kryzys – rozumiany głównie poprzez sferę ekonomiczną – jest jednak impulsem do tego, aby na rodzinę spojrzeć znacznie szerzej. – Oczywiście pieniądze są potrzebne, aby rodzinę utrzymać. Jednak bez rodziny nie ma przyszłości narodu. Mamy konstytucję, która na szczęście określa rodzinę jako związek kobiety i mężczyzny, o czym trzeba przypominać. Konstytucja daje także wskazówki, że państwo powinno rodzinę wspierać. Powinno dbać o przyszłe pokolenia, które będę w przyszłości podejmowały różnego rodzaju wyzwania – powiedział.

Tomasz Skonieczny zaznaczył, że marsz jest nie tyle manifestacją, ile wymownym świadectwem. – Pomimo problemów, na które napotykamy, jest w nas radość, szczęście i chęć budowania niezwykłych więzi, jakie owocują i procentują. Poruszyło mnie świadectwo mojej córki, która poszła z nami do szpitala odwiedzić bardzo chorą ciocię. W swoim dziecięctwie po prostu podeszła i z wrażliwością ją przytuliła oraz ucałowała w policzek. To był najpiękniejszy gest, który dziecko mogło wyrazić wobec starszych. I pokazać jak ważne są takie gesty. Pokazać, że rodzina jest potrzebna – zakończył.

Rodzina zdrowa i silna wiarą

Duszpasterz rodzin w diecezji bydgoskiej podkreślił, że nie jest to tylko przemarsz osób, które łączy chęć walki o życie, poszanowanie wartości i obrona fundamentalnych zasad, jakimi powinna kierować się rodzina. – Za tym wydarzeniem kryje się intensywna praca wielkiego zespołu ludzi, którzy przygotowali i zrealizowali tę inicjatywę. Z drugiej strony, co by to dało, gdyby nie odpowiedź tysięcy wiernych, którym leży na sercu dobro rodziny. I to bez względu na wiek, poglądy, wiarę w Boga. Dziś łączy nas jedno wspólne dobro, któremu na imię życie i rodzina – powiedział ks. Arkadiusz Muzolf.

Według kapłana tysiące osób, które maszerowały, łączy przekonanie, że szacunek dla życia i rodziny stanowi fundament życia społecznego. – Marsze są przede wszystkim świętem. Stanowią okazję do tego, by publicznie zaświadczać radość z posiadania rodziny. By spotkać osoby, z którymi dzielimy te same wartości i zarażać innych swoim szczęściem. Uczestnikami marszu są przede wszystkim młode rodziny z dziećmi, które również gromadzą się w różnego rodzaju ruchach i stowarzyszeniach. Nie jesteśmy tutaj dlatego, aby manifestować swój sprzeciw wobec antywartości. Lecz po to, aby publicznie opowiedzieć się za wartościami, które sami wyznajemy – dodał duszpasterz rodzin.

Ks. Arkadiusz Muzolf zauważył, że z życiem człowieka wiąże się nie tylko szacunek dla jego wewnętrznej godności, ale również szacunek dla jego pracy, dla jego działalności i duchowego rozwoju. Tak, aby mógł swobodnie gospodarować posiadanymi talentami. – Rodzina jest miejscem wychowania, wzrostu i rozwoju, realizacji osobistej i zawodowej, starzenia się i umierania. Rodzina jest instytucją nie do zastąpienia przez jakąkolwiek inną formę organizacji życia społecznego. Fakt posiadania rodziny daje człowiekowi szczęście i zadowolenie z życia i tym się dziś dzielą ci wszyscy, którzy kroczą ulicami Bydgoszczy. To właśnie taki obraz zjednoczonych rodzin i wspólnot ma być naszą odpowiedzią na „kryzys”. Receptą na kryzys jest zdrowa i silna wiarą rodzina – zakończył ks. Arkadiusz Muzolf.

Biskup ordynariusz Jan Tyrawa podkreślił, że dzisiaj nie można mówić tylko o lekceważeniu życia, ale przede wszystkim o pewnym pogubieniu się. – Potrafimy w sobie kumulować skrajne i nawzajem wykluczające się postawy. Nie mamy stałego, trwałego fundamentu, z którego wszystko wyrasta. Z jednej strony będziemy walczyć z karą śmierci, a z drugiej staniemy się zwolennikami aborcji, eutanazji czy in vitro. Nie zauważamy pewnej sprzeczności. W tego typu marszach, mówiąc o tym, co nazywamy świętością życia, zwracamy także uwagę na pewną rzeczywistość metafizyczną. Dotykamy tajemnicy życia, nad którym nie mamy żadnej władzy. Musimy sobie uświadomić, że życie jest darem. Nie można go niszczyć, szafować nim czy dysponować tak jak innymi rzeczami – powiedział.

Ojciec, matka i dzieci

Alicja Adryan jest żoną Zdzisława oraz mamą Wandy, Iwony, Katarzyny, Marii i Marty. Razem z mężem należą od ponad dwudziestu lat do Ruchu Szensztackiego. Ruchu rodzinnego, w którym szanowane jest każde życie od poczęcia do naturalnej śmierci. – Często zdarza się, że w naszych rodzinach pod jednym dachem mieszka kilka pokoleń. Staramy się te wartości przekazywać naszym dzieciom i wnukom. Jesteśmy świadomi, że wszystko zależy od zdrowej, kochającej się rodziny, bo w niej rosną nowe pokolenia. My, jako ojciec i matka, wyposażamy nasze dzieci w ten bagaż wartości. One potem pójdą w swoje dorosłe życie i będą to przenosić na swoje rodziny – powiedziała. Wskazała także, że zawsze należy bronić życia i małżeństwa, które są zgodne z zamysłem Bożym. – Cieszymy się, że ten marsz jest organizowany po raz drugi. Możemy wyjść i publicznie wyrazić nasze przekonania i poglądy. To, że rodzina powinna mieć matkę, ojca, dzieci. Mamy pięć córek. Trzy są już poza domem. Mamy także pięcioro wnuków, a czekamy na szóstego. Staramy się nasze dzieci uczyć tego, co najważniejsze w życiu. One również uczestniczą w tym marszu. Może w ten sposób pobudzimy do refleksji osoby, które odpowiadają w naszym kraju za rodzinę – powiedziała Alicja Adryan.

Marsz zakończył się na Starym Rynku. Głównym organizatorem wydarzenia był Ruch Marszowy. W jego skład weszły najważniejsze ruchy i stowarzyszenia działające na terenie diecezji bydgoskiej.

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki