Logo Przewdonik Katolicki

Kościół i muzyka

Monika Białkowska
Fot.

Ołtarz, zapalone świece, rozłożony Mszał. Przy ołtarzu księża w ornatach. Na razie wszystko się zgadza. Dziwią dopiero peruki na głowach księży i czapka z daszkiem na głowie jednego z nich. I gitary, na których grają, i flet. I jeszcze to, że tekst i muzyka są wytworem jakiegoś domorosłego wierszoklety w żaden sposób nie można ich nazwać liturgicznymi.

Ołtarz, zapalone świece, rozłożony Mszał. Przy ołtarzu księża w ornatach. Na razie wszystko się zgadza. Dziwią dopiero peruki na głowach księży i czapka z daszkiem na głowie jednego z nich. I gitary, na których grają, i flet. I jeszcze to, że tekst i muzyka są wytworem jakiegoś domorosłego wierszoklety – w żaden sposób nie można ich nazwać liturgicznymi.

To nie jest wymysł dziennikarskiej wyobraźni. Taki film – i wiele podobnych – każdego roku znaleźć można w internecie. Zwłaszcza bliskość Bożego Narodzenia zdaje się sprzyjać rozwojowi takiej „twórczości” i różnego rodzaju występom. Właśnie dlatego warto przypomnieć wykład, który przy okazji wspomnienia św. Cecylii, patronki muzyki kościelnej, wygłosił w gnieźnieńskim seminarium ks. Ireneusz Pawlak.

 

Od liturgii do koncertu

Muzyka w kościołach wykonywana była praktycznie od zawsze. Na początku chrześcijaństwa towarzyszyła czynnościom liturgicznym – później pojawiły się inne jej formy, od średniowiecznych misteriów do barokowych koncertów. Kościoły spełniały funkcję dzisiejszych filharmonii, a granica między muzyką świecką i religijną była w świadomości odbiorców i samych wykonawców zacierana. Współcześnie laicyzacja życia publicznego sprawia, że zarówno same świątynie, jak i sprawowane w nich czynności ulegają desakralizacji – przestają być rozumiane jako święte.

– Starożytni Grecy określali sztukę jako rzecz trudną – przypominał ks. Pawlak. – To przekonanie funkcjonowało w kulturze europejskiej do XX w. W połowie tego stulecia niejaki Giuseppe Chiari ogłosił tezę: „sztuka jest rzeczą łatwą”. (…) W ten sposób powstała w malarstwie, rzeźbie, architekturze i muzyce antysztuka. Za sztukę można uznać garnek wystawiony na kiju, mazanie papieru np. przez małpę, ciszę zamiast muzyki na koncercie itp. Zagadnienia sztuki zaczęli rozstrzygać ludzie niekompetentni, którzy proponują z gruntu fałszywy obraz świata. (…) W myśl tych założeń każda muzyka jest dobra, a więc muzykę profesjonalną można zastąpić muzyką rozrywkową, która zresztą ostatnio samowolnie zajęła miejsce tzw. muzyki poważnej. Tę ostatnią postawiono „do kąta”, nazywając ją „sztuką wysoką” w odróżnieniu od popularnej, powszechnej, akceptowanej przez masy.

 

Muzyka i jej miejsce

Dlatego właśnie trzeba zacząć od wyjaśnienia pozornie oczywistych pojęć. Taka chociażby muzyka – to „dziedzina sztuki, której tworzywem są dźwięki zorganizowane w kompozycyjną całość”, a nie chaotyczne, o nieokreślonej wysokości i długości trwania, szumy, gwizdy czy wrzaski. Artysta to ten, kto „odznacza się mistrzostwem w uprawianiu sztuki muzycznej” – nie na każdy wykonawca. Kompozytor to ktoś profesjonalnie przygotowany to tworzenia muzyki. Koncert to publiczne wykonanie utworów o najwyższym poziomie artystycznym. Wszystkie te terminy zostały ostatnio zatarte.

Według Kodeksu Prawa Kanonicznego w świątyni sprawować można tylko to, co służy szerzeniu kultu, pobożności i religii. Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina, że świątynia jest domem modlitwy. Oznacza to, że zarówno podczas sprawowania liturgii, jak i w każdym innym momencie jest miejscem szczególnym. To między innymi dlatego repertuar utworów, które wolno wykonywać w kościołach, podlega pewnym kryteriom. Pierwszym z nich jest pierwotne przeznaczenie utworu, a drugim – jego treść. Ks. Pawlak zwraca tu uwagę na niebezpieczeństwo, jakie niesie ze sobą chęć popularyzacji niektórych dzieł, które zwyczajnie nie mają szans na wykonanie ich w salach koncertowych oraz na lęk przed doklejeniem etykietki zacofania czy fanatyzmu religijnego. Zauważa również, że na organizowanie niedozwolonych występów muzycznych w kościołach często mają wpływ względy finansowe, kiedy parafia czerpie zyski z udostępnienia kościoła jako sali koncertowej. – Te i inne jeszcze motywy stawiają pod znakiem zapytania posłuszeństwo prawu kościelnemu, co jest jedną z podstawowych norm zachowania hierarchicznego charakteru Kościoła. W tym bowiem przypadku ani rzeczywista, ani urojona zasada demokracji, którym to terminem bardzo często się szafuje, nie może mieć miejsca – zdecydowanie zaznacza ks. Pawlak.

 

Na ludowo i popowo

– Muzyka wykonywana w kościołach musi mieć charakter religijny. Niedopuszczalne jest wykonywanie śpiewów ludowych czy patriotycznych, choćby skłaniały ku temu na przykład uroczystości państwowe. Wykluczone jest także wykonawstwo dzieł o przeznaczeniu czysto świeckim, nawet jeśli odznaczają się wysokim kunsztem artystycznym. Dozwolone są natomiast utwory, które mają charakter religijny. W tym kontekście należy wyłączyć z użytku w kościołach także utwory wybitnych mistrzów przeznaczone na organy, jeśli nie odpowiadają podanym  kryteriom. Przykładem mogą tu być sonaty organowe J.S. Bacha. Inne utwory tego genialnego kompozytora, jeśli mają charakter wybitnie świecki, też nie mogą znaleźć miejsca w świątyni np. transkrypcje organowe koncertów A. Vivaldiego czy koncerty brandenburskie itp. Podobnie ma się rzecz z utworami innych wielkich kompozytorów – tłumaczy ks. Pawlak.

A co z muzyką popularną? Cytowani przez ks. Pawlaka autorzy pokazują, że często staje się ona wygodnym instrumentem, „swego rodzaju koniem trojańskim, służącym do niepostrzeżonego przemycania świeckich form i idei do wnętrza naszych kościołów”. Pragmatyzm duszpasterski, ukierunkowany na sukces, jest nie do pogodzenia z zasadami muzyki kościelnej, według których w kościołach nie ma miejsca ani na muzykę rockową, ani popową – nawet jeśli występuje ona pod szyldem sztuki ludowej. Podczas gdy kultura masowa, popularna, powstaje dla zysku i stopniowo pozbawia człowieka zdolności słuchania i słyszenia, Ewangelia chce od takiej właśnie przeciętności i dyktatu pieniądza uwalniać.

 

Wykonawcy i słuchacze

Ks. Pawlak przypomina również liturgiczne przepisy, dotyczące wykonawców muzyki w kościołach. Ich zachowanie i strój nie mogą naruszać sakralnego charakteru miejsca. Ubiory powinny być odświętne, ale i skromne, a sami muzycy winni mieć świadomość, że w tym oto miejscu nie chodzi o artystyczny popis, ale o pogłębienie pobożności. Co ważne – muzycy nie powinni występować w prezbiterium. – Z kolei prezenterzy i komentatorzy mają obowiązek przekazywać słuchaczom nie tylko wiadomości z zakresu sztuki lub historii, ale przez swoje wprowadzenia powinni pogłębiać zrozumienie muzyki i podkreślać duchowe uczestnictwo zgromadzonych. Stąd zupełnie niewłaściwe są przejęte z sal koncertowych powitania, w rodzaju: „Dobry wieczór Państwu” lub „Witamy Państwa”, ale na miejscu będą z gruntu katolickie pozdrowienia: „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus” czy krótkie i popularne: „Szczęść Boże”.

Reguły właściwego zachowania obowiązują nie tylko występujących, ale również słuchających muzycznych występów w świątyniach. Pierwszą zasadą jest odpowiedni strój, przystosowany do sakralnego charakteru miejsca. Niestosowne są nie tylko wiwaty i okrzyki, ale również oklaski, które wprawdzie stają się coraz bardziej popularne, ale zmieniają charakter wydarzenia z religijnego na świecki, na co bardzo zwraca uwagę papież Benedykt XVI podczas spotkań z wiernymi. Oczywiście wstęp do kościoła – również wtedy, gdy odbywa się w nim koncert, a nie liturgia – zawsze powinien być wolny, nie wolno pobierać za to jakichkolwiek opłat.

 

Bez demokracji

– Przedstawione w bardzo skróconej formie wymogi Urzędu Nauczycielskiego Kościoła dotyczące występów muzycznych w świątyniach mogą budzić zdziwienie, a nawet oburzenie – tłumaczy ks. Pawlak. – Trzeba jednak pamiętać, że w Kościele nie obowiązuje zasada demokracji i opinia większości nie może stanowić ostatecznego kryterium działalności duszpasterskiej. To Kościół przez swoich pasterzy określa warunki i wymaga ich przestrzegania. Z wielkim zadowoleniem trzeba przyjąć troskę biskupów o zachowanie świętości miejsca i odpowiedni repertuar muzyczny wykonywany w kościołach. Czasami te zarządzenia biskupów spotykają się z gwałtownym atakiem medialnym, ale właśnie takie głosy utwierdzają przekonanie o konieczności zachowania sacrum zarówno samej budowli  kościelnej, jak i sprawowanych w niej czynności liturgicznych oraz nabożeństw, a także występów muzycznych. W ten sposób trzeba i można, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, bronić czystości wiary i nie poddawać się różnorakim przejawom zeświecczenia. Kościół ma do tego pełne prawo.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki