Logo Przewdonik Katolicki

Do Boga przez Maryję

Kamila Tobolska
Fot.

Wiedzą, że są potrzebni Maryi. Co więcej, chcą być w świecie źródłami światła Chrystusa, które zapala w nich Jego Matka. Są po prostu Pomocnikami Matki Kościoła.

– Doskonale pamiętam ten dzień. Uroczystość Matki Bożej Częstochowskiej 26 sierpnia 1969 r. Byłam wtedy na Jasnej Górze. Padał intensywnie deszcz i wszyscy staliśmy stłoczeni w bazylice, a kard. Wyszyński wołał do nas: „Do kogo dotrze ten głos prymasa Polski? Może do Ciebie, drogie dziecko, może do Ciebie, młodzieńcze, może do Ciebie, matko, może do Ciebie, kapłanie?”. Od razu wiedziałam, że zostanę Pomocnikiem – wspomina 22-letnia wówczas Joasia Szymanda.
To właśnie wtedy, na Jasnej Górze, kard. Stefan Wyszyński zainicjował działalność ruchu duszpasterskiego nazwanego Pomocnikami Matki Kościoła (PMK). Ustanawiając go, wezwał wszystkich ludzi dobrej woli do pomocy Kościołowi i Ojczyźnie przez Maryję. Inspiracją do tego był zakończony właśnie Sobór Watykański II, w którym prymas uczestniczył, a który, jak się to określa, „obudził” świeckich, zapraszając ich do ścislejszego włączenia się w życie Kościoła i wzięcia za niego większej odpowiedzialności. Na powołanie Pomocników miała wpływ oczywiście także maryjna duchowość prymasa i maryjny charakter polskiego katolicyzmu. W połączeniu z odnowionymi Jasnogórskimi Ślubami Narodu oraz Milenijnym Aktem Oddania Polski w macierzyńską niewolę miłości Bogurodzicy, powstała propozycja drogi do Boga przez Maryję i z Maryją.

Maryja jest mocna

Joannie Szymandzie było tym łatwiej odpowiedzieć na apel prymasa, bowiem już od trzech lat należała do Instytutu Prymasowskiego. Jego członkinie, które są osobami konsekrowanymi kanonicznie, wiążą swoje życie z Maryją. – Ma ono jednak być zwyczajne. Żyjemy i pracujemy w świecie w sposób, który nas nie wyróżnia spośród innych – zauważa Joanna. Ona sama mieszka w Warszawie i zanim przeszła na emeryturę, jako absolwentka historii sztuki sakralnej i teologii pracowała w różnych miejscach. Kilkanaście lat uczyła też religii. Przez pewien czas była również wolontariuszką przygotowującą więźniów do bierzmowania. – To właśnie wśród nich najbardziej doświadczyłam tego, jak Maryja jest mocna. To nie przypadek, że więźniowie najczęściej nawracali się w święta maryjne i w pierwsze soboty miesiąca – przyznaje.

Członkinie instytutu mają za zadanie wspierać też swoją modlitwą Kościół, a jedna z nich zawsze pozostaje przez rok tzw. więźniem na Jasnej Górze, trwając tu na modlitwie. – Modliłyśmy się dzień i noc, kiedy prymas Wyszyński pisał Śluby Jasnogórskie, kiedy władze komunistyczne nie chciały puścić go do Rzymu czy w czasie, gdy odbywały się sesje Soboru Watykańskiego – wspomina Joanna, dla Pomocników po prostu ciocia Asia. To „pamiątka” po czasach komunistycznych, kiedy Kościół oficjalnie nie mógł organizować wyjazdów z młodzieżą. – Do wychowawców młodzi ludzie zwracali się wówczas „ciociu” lub „wujku”. Tak mówiono również do kard. Karola Wojtyły, o czym papież przypomniał, kiedy odwiedziliśmy go w Rzymie w 1980 r. Podkreślił wtedy też, że droga, którą idą Pomocnicy, jest słuszna, bo wskazał nam ją prymas Wyszyński. To zresztą, jak zaznaczył, Bóg pierwszy zaufał Maryi.

Trwamy na modlitwie

Niewiele krócej, bo od 1978 r., związana jest z Pomocnikami Maria Żychlińska z Warszawy. – Moja przygoda z tym ruchem zaczęła się, kiedy ksiądz w naszej parafii, na lekcji religii zaprosił mnie na trzydniowe rekolekcje Pomocników. Odtąd zaczęłam jeździć na nie regularnie – mówi Maria, dodając, że to na jednych z nich, w Krynicy Górskiej, poznała swojego męża. Dziś są już rodzicami dwojga licealistów, a sama Maria na co dzień pracuje jako psycholog w poradni. Jak mówią jej znajomi, jest specjalistką od trudnej młodzieży. Chętnie wraca wspomnieniami do lat 80., kiedy ruch był niesamowicie prężny, a w Warszawie zaangażowało się w jego działalność wielu młodych ludzi, co zaowocowało powstaniem w 1983 r., przy znacznym udziale Marii, pielgrzymki praskiej na Jasną Górę, tzw. pielgrzymki Pomocników. – Niestety w latach 90. nastąpiło rozprężenie. Kapłani jakby mniej zajmowali się ruchem – przyznaje ze smutkiem. Cały czas jednak jej rodzina angażuje się w Pomocników i wszyscy bardzo biorą sobie do serca wynikające z tego zobowiązania, m.in. pomagając ludziom w różnych trudnych sytuacjach. – Trwamy też na modlitwie odmawiając wspólnie każdego dnia dziesiątkę Różańca i Apel Jasnogórski. Ja sama podjęłam się natomiast w każdą sobotę modlitwy za Ojczyznę, a szczególnie za Sejm.

Przywołana przez Matkę Bożą

Na wspomnianej pieszej pielgrzymce Pomocników poznała Kasia Tuszyńska z Marek pod Warszawą, katechetka ucząca w szkole podstawowej i przedszkolu. – Pierwszy raz wyruszyłam na nią sześć lat temu. Myślałam o tym już wcześniej, ale bałam się, czy dam radę. Kiedy przeczytałam jednak o pewnym polskim studencie, który doszedł pieszo do Ziemi Świętej, stwierdziłam, że muszę wyruszyć do Częstochowy. I tak jest już co roku – opowiada i dodaje, że poczuła się też przywołana przez Matkę Bożą do zaangażowania się w ruch. Stara się po prostu być Pomocnikiem Maryi. I, jak zauważa Kasia, nie chodzi tu o podejmowanie wielkich dzieł, ale o robienie drobnych rzeczy na co dzień. – Bardzo ujęła mnie historia, którą usłyszałam od pewnej kobiety. Sama z niej czerpię i przekazuję ją innym. Otóż ta pani nie mogąc dogadać się przez długi czas w pracy z koleżanką, czując zniechęcenie, powiedziała: „Maryjo, stań między nami, bo ja już nie mam siły”. Była zdumiona tym, co się zaczęło dziać. Ta koleżanka zmieniła się nie do poznania. Kiedy więc zdarza się sytuacja, w której już sobie nie radzimy, po prostu poprośmy: „Maryjo, stań między nami i zrób to po swojemu” – podpowiada Kasia.

Mieszkałem nad celą prymasa

Do Pomocników prowadzić mogą różne drogi. W przypadku Maciej Majewicza, przedsiębiorcy z Poznania, utorowała ją jego córka. – To ona pierwsza się zaangażowała i rozkochała w tej duchowości. Ja poszedłem za nią i trwa to już parę dobrych lat – przyznaje. Prowokacyjnie pytam, jak mężczyzna odnajduje się w ruchu o duchowości maryjnej. − Nie ma tu żadnej sprzeczności. To wynika z prostej relacji syna do Matki – stwierdza. Swoje miejsce Maciej odnalazł w grupie, która składa się z rodziców Pomocników działającej przy parafii na poznańskim Żegrzu. Oprócz spotkań formacyjnych i wspólnych Mszy św., bardzo ważne dla Macieja jest przeżywanie wspólnoty z drugim człowiekiem. Szczególnym czasem budowania tych wzajemnych relacji są coroczne letnie rekolekcje. – Odbywają się one w różnych miejscach związanych z Pomocnikami i prymasem Wyszyńskim. Szczególnym przeżyciem były dla mnie te w Stoczku Warmińskim, gdzie mieszkałem nad celą prymasa – wyznaje.

Swoją duchową przyjaźń z Maryją Maciej postanowił przekazać także innym, czego owocem jest grupa w parafii w Ludomach k. Obornik Wielkopolskich. To tam wybudował dom, w którym razem z rodziną spędzają weekendy, przez co czują się też związani z tamtejszą parafią. W Ludomach Maciejowi było o tyle łatwiej zaszczepić Pomocników, że w parafii tej znajduje się cudowny wizerunek Matki Bożej Ludomskiej. − Grupa Pomocników, obecna w naszej parafii od dwóch lat, pomaga nam dalej podążać drogą maryjną i rozwijać tę duchowość – zauważa zaangażowana w nią Grażyna Foedke, która razem z mężem i dziećmi prowadzi gospodarstwo rolne w sąsiedniej wsi Łaszczewiec. Jak przyznaje, zawsze była osobą aktywną, udziela się w Parafialnej Radzie Duszpasterskiej i w sołectwie. Jej wspólnota ducha pomocniczości realizuje też, niosąc pomoc ubogim we współpracy z Caritasem, a swoje comiesięczne spotkania łączy ze środową Nowenną do Matki Bożej Ludomskiej.

Szukałem miejsca dla siebie

Pomocnikiem można więc być niezależnie od tego, czy jest się mieszkańcem małej wioski, czy stołecznej metropolii. To właśnie w podwarszawskich Dębkach mieszka Paweł Kordyasz, nauczyciel języka angielskiego w gimnazjum. Na Jasną Górę wędrował już od dziecka, kiedy to rodzice w wózku zabierali go na pielgrzymkowy szlak. Jakieś dziesięć lat temu trafił natomiast na pielgrzymkę prowadzoną przez Pomocników. – Wcześniej, szukając miejsca dla siebie, przyglądałem się różnym dziełom w Kościele. Myślałem, że może powinienem zaangażować się w jakiś ruch z bogatą ofertą i dużą liczbą członków. Ale przyszła mi też do głowy druga myśl, że może jednak przyłączyć się do Pomocników. Tym bardziej że czuję, iż to Matka Boża Częstochowska prowadzi mnie i moją rodzinę do Chrystusa – opowiada. Wspominając swoje początki w ruchu, przyznaje, że nie było łatwo. – Zauważyłem, że nie jest on szalenie prężny. Ale tak już mam, że jak coś robię, to angażuję się na całego. Zapytałem więc, jak mogę pomóc w tym, aby formacja warszawskich Pomocników była bardziej regularna. Z czasem stałem się współprowadzącym spotkania, które odbywają się w parafii św. Andrzeja Boboli na Mokotowie i w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na Pradze. Uczestniczy w nich wielu nauczycieli, ale to też propozycja dla wiernych z tych parafii – wyjaśnia Paweł.

W atmosferze chrześcijańskiej radości

Pomocnicy Matki Kościoła to jednak nie tylko dorośli. W archidiecezji poznańskiej, jako jedynej w kraju, zaproponowano tę formację również dzieciom i młodzieży. Od wielu lat organizowane są dla nich letnie i zimowe wyjazdy rekolekcyjne oraz dni skupienia w ciągu roku. Wprawdzie nie udało się jeszcze bardzo rozpropagować idei tworzenia parafialnych grup, działają one zaledwie w kilku parafiach. Wiele zależy tutaj jednak od inwencji duszpasterzy i od tego, czy znajdą się animatorzy chętni do prowadzenia spotkań. Aby zostać jednym z nich, przygotowania czyni właśnie Joasia Szczepaniak z Poznania. Z Pomocnikami zetknęła się cztery lata temu podczas wakacyjnego wyjazdu w góry, a zaraz potem przyłączyła się do grupy działającej w Katolickim Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki, w którym rozpoczęła wówczas naukę. To zresztą jedyne w kraju szkolne koło Pomocników. – Najbardziej ujęła mnie w tym ruchu obecna w nim atmosfera takiej chrześcijańskiej radości. Moi rówieśnicy często kojarzą katolików z ludźmi smutnymi, umartwiającymi się, a ja w Pomocnikach odkryłam prawdziwą radość, taką, którą mogę żyć na co dzień – stwierdza nastolatka.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki