Logo Przewdonik Katolicki

Z dziećmi o seksie i miłości

Bogna Białecka
Fot.

Czy nasze dzieci wiedzą o seksie więcej niż my w ich wieku? Czy rodzice mogą mieć rzeczywisty wpływ na to, jakie treści dziecko pozna? Kiedy i jak zaczynać rozmowy na ten temat?

 
Wiele osób dorosłych mówi, że temat seksualności nie był poruszany w ich domach rodzinnych. Wiedza pochodziła z książek, od rówieśników, w pewnej mierze ze szkoły i od wychowawców. Jakoś sobie radzili. Rezultatem było poczucie, że seks to może i coś przyjemnego i ważnego, ale o tym się nie mówi. Dziś dzieci dzięki internetowi dowiadują się o kwestiach seksualnych szybciej, a często dużo więcej, niż powinny. Nie oznacza to lepszej, bardziej rzetelnej wiedzy. Często jest to wiedza pełna stereotypów lub wręcz mitów. Oznacza to, że od nas, rodziców, wymaga się dziś więcej. Powstaje też pytanie, czy możemy skutecznie przeciwstawić się wypaczającym rzeczywistość przekazom zewnętrznym?
Kiedy zacząć rozmowę?

Pierwsza zasada – zawsze, gdy dziecko samo zapyta. Oczywiście nie oznacza to, że gdy w kolejce do kasy usłyszymy od wskazującego na paczkę podpasek malucha pytanie: „a co to jest?”, mamy natychmiast odpowiadać. Najlepsza reakcja to: „odpowiem, jak wyjdziemy ze sklepu”, a potem rozmowa poza zasięgiem uszu osób trzecich (gotowych czasem włączać się do konwersacji). A zatem warto wykorzystać okazje, gdy temat pojawia się w sposób naturalny. Odpowiadając na pytania dzieci (także tych nastoletnich), uczymy nasze pociechy, że warto zwracać się do nas z takimi pytaniami. Na pewno chcielibyśmy mieć wpływ na kształtowanie ich wiedzy i postaw wobec seksu i relacji z płcią przeciwną.

Podobną okazję stwarzają okoliczności takie jak ślub czy ciąża w rodzinie. Dzieci zwykle interesuje, jak to się dzieje, że dzidziuś dostaje się do czyjegoś brzuszka.

Niektóre zainteresowania, a co za tym idzie, związane z nimi pytania, pojawiają się wraz z rozwojem. Gdy dziecko ma dwa–trzy lata, odkrywa swą płeć. Jest żywo zainteresowane faktem, że istnieją chłopcy i dziewczynki, odkrywa różnice w budowie anatomicznej i różnice w zachowaniach. To ważny etap rozwojowy – odkrywanie przynależności do płci męskiej lub żeńskiej.

Podobnie dzieje się w okolicach piątego roku życia, gdy dziecko przechodzi okres większego zainteresowania zasadniczo wszystkim. Wśród zalewu pytań mogą pojawiać się i te związane z płciowością.

Dr Szymon Grzelak w książce Dziki ojciec zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną sprawę. Dobrze jest dotrzeć z naszym przekazem, zanim zrobią to inni. Porównuje to do szczepionki. Jeżeli „zaszczepimy” dzieci swoją wizją seksualności, łatwiej poradzą sobie z zalewem informacji pochodzących od rówieśników. Kiedy jest ten właściwy moment? Według dr. Grzelaka – przed rozpoczęciem nauki szkolnej. Jeśli wyposażymy dzieci w solidne podstawy, poradzi sobie z trudnymi rozmowami z rówieśnikami.

Żeby dziecko zrozumiało

Brytyjski badacz Floyd. M. Martison zajmował się tym właśnie problemem. Stwierdził, że dzieci nie przyswajają informacji na temat płciowości, których nie są w stanie zrozumieć. Dzieci przyjmują informacje, niejako dobudowując je do posiadanej już wiedzy. Jeśli informacja jest za trudna, abstrakcyjna, niejasna, dziecko tego nie zapamięta, Jednocześnie małe dzieci przyjmują informacje, które są w stanie zrozumieć jako prawdziwe. Jeśli np. ktoś straszy trzylatka, że jeśli będzie się bawić siusiakiem, to mu odpadnie, chłopiec uznaje to za prawdę. Dlatego ogromną odpowiedzialnością rodziców jest zaspokajanie ciekawości dziecka wiedzą prawdziwą i odpowiednią dla jego poziomu.

Dziecko dwu- trzyletnie potrzebuje krótkich, konkretnych informacji. Bez skomplikowanych słów. Dwa–trzy zdania wyczerpują temat. Dzieci na tym etapie potrafią już przyjąć zakazy, choć nie rozumieją ich sensu (np. „nie wolno biegać bez majtek”). Naśladują zachowania dorosłych (np. dziecko może się malować szminką jak mama). Dlatego bardzo ważne jest, by w naszym domu nie było pornografii, a drzwi sypialni małżeńskiej miały zamek, by nie narażać dzieci na kontakt z treściami seksualnymi, z którymi nie będą sobie w stanie poradzić emocjonalnie, a które za to zaczną naśladować (np. w przedszkolu).

Przedszkolak ma już większą zdolność koncentracji uwagi – np. na tyle, by śledzić treść czytanej przez dorosłego książki. Jeśli wyjaśnienie mu nie wystarcza, szuka dodatkowych informacji, ma problem z zapamiętaniem trudnych słów. Często wraca kilkakrotnie do tematu, by upewnić się, że dobrze go rozumie.

Jedną z zabaw mogących się pojawić w przedszkolu jest pokazywanie sobie nawzajem genitaliów, dlatego warto wprowadzić i przypominać co jakiś czas normę: „nie pokazujemy innym dzieciom siusiaka i nie pozwalamy się tam dotykać”. Jest to też okres wiary w tzw. sprawiedliwość immanentną, czyli to, że nieprzyjemne rzeczy, które się zdarzają w życiu, są bezpośrednią karą za złamanie zakazu. Trzeba w tym momencie uważać, by nie stwarzać lęków na tle seksualnym. Przykładem negatywnym jest babcia, która zobaczywszy, że wnuczek z zainteresowaniem ogląda sobie siusiaka, nakrzyczała na niego, że nie wolno tego robić. Gdy w chwilę później na zabawkę należącą do chłopca przewróciło się krzesło, niszcząc ją, babcia poinformowała, że to „kara za bawienie się siusiakiem”.

Trzeba zdawać sobie sprawę, że dziecko przedszkolne interesuje się płciowością tak samo jak każdym innym tematem: Jak działa odkurzacz? Gdzie jest słońce w nocy? Skąd się biorą dzieci? Dlaczego mięsko, które jemy, nazywa się tak samo jak ten ptaszek – kurczak? Są to pytania pomagające zrozumieć, jak funkcjonuje świat, a wiele z nich jest natury filozoficznej, egzystencjalnej. Rozmawiajmy zatem o płciowości tak samo jak o innych rzeczach. To normalny, naturalny element naszego życia. Jeśli sami zaczynamy być skrępowani, uciekamy od tematu, dzieci zaczynają mieć wrażenie, że to coś złego samo w sobie. Ważne są zatem też nasze, dorosłych, emocje.

Dziecko szkolne potrafi już zrozumieć procesy, związki przyczynowo-skutkowe, np. ideę związku stosunku seksualnego z zapłodnieniem czy przebiegu ciąży. W rozwoju moralnym zaczyna rozumieć normy moralne jako służące regulacji relacji między ludźmi. Z dziećmi szkolnymi można już rozmawiać o płciowości, tłumacząc bardziej dokładnie różne sprawy.

Pamiętajmy, by nie koncentrować się na fizjologii, a przekazywać określone postawy – seks jako wyraz miłości, w parze pozostającej w związku małżeńskim, służący nie tylko pielęgnowaniu tej miłości, ale przede wszystkim – przekazywaniu życia.

O czym mówić?

Jeśli czegoś nie wiemy albo nie wiemy, jak to powiedzieć, nie należy zmyślać, sprawdźmy informacje. Czasem (dotyczy to starszych dzieci) możemy nawet wspólnie szukać odpowiedzi.

Przedszkolakowi wystarczają informacje ogólne, krótkie, treściwe. Czterolatkowi na pytanie „skąd się wziąłem” możemy odpowiedzieć na przykład: „Stworzył cię Pan Bóg, a urodziła mamusia”. Jeśli w rodzinie właśnie urodziło się dziecko, z pewnością pojawi się pytanie, jak dzidziuś się wydostał z brzuszka. Ładny przykład odpowiedzi podaje dr Grzelak: „Każda kobieta ma w brzuchu takie miejsce, gdzie może rosnąć maleńkie dziecko. Mamusie mają taki specjalny otwór, którym rodzi się dziecko”.

Kolejna zasada dr. Grzelaka: „To, co dobre, piękne, naturalne, powinno stanowić fundament – to co, trudne, złe, nieuporządkowane, jest wyjaśniane w drugiej kolejności i w odniesieniu do dobrego fundamentu. W wychowaniu dziecka w okresie dojrzewania zasada ta ma zastosowanie ze względu na fakt, że kształtowanie się dojrzałej tożsamości płciowej jest możliwe tylko wokół tego, co dobre, piękne, naturalne”(Dziki ojciec, s.178).

Dzieci są zainteresowane tematyką cyklu miesięcznego, sposobem powstawania dzieci, jak to jest, że miłość możemy okazywać na różne sposoby i dlaczego niektóre z nich są realizowane tylko w małżeństwie. Pamiętajmy, by tę tematykę przekazywać w sposób jak najbardziej pozytywny. Seksualność jest pięknym elementem naszego życia. Oczywiście naszym obowiązkiem jest też informowanie nastolatka o zagrożeniach (np. skutkach chorób wenerycznych przebytych w okresie dojrzewania, zagrożeniach związanych z antykoncepcją itp.), jednak w sposób prawdziwy i z troską. Nie wolno straszyć naginanymi argumentami, bo to osłabi zaufanie dziecka dla naszego obiektywizmu.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki