Wszechobecna seksualizacja

Przyzwyczailiśmy się już do tego, że praktycznie z każdej stronyotacza nas nagość i erotyka, obsceniczne, a czasem nawet wulgarne obrazy i treści. Jaki wpływ mają one na nasze dzieci?
Czyta się kilka minut
 
Seks, wymiotująca rozebrana kobieta, tarzające się po podłodze osoby odurzone narkotykami – to obrazy, które w warszawskiej sieci parków rozrywki towarzyszyły imprezom urodzinowym dzieci. Podczas gdy w kręgielni maluchy obchodziły urodziny, na telebimach prezentowane były teledyski z opisaną wyżej zawartością. Podczas konferencji poświęconej seksualizacji dziewcząt i kobiet Rafał Poraziński ze Stowarzyszenia „Twoja Sprawa” skomentował problem następująco: „Po naszej interwencji właściciel wycofał się z tego typu emisji, co oczywiście bardzo doceniamy, ale sam fakt, że przez wiele miesięcy tego typu treści o godzinie dwunastej podczas trwających kinderbali były serwowane i ludzie przechodzili obok tego obojętnie – może napawać strachem”.
 
Płciowość – tak, seksualizacja – nie
Zdrowy rozwój polega na tym, że dziecko dowiaduje się o sprawach związanych z płciowością we właściwym czasie, a informacje przekazywane są w sposób dostosowany do wieku i stadium rozwoju. Dla przykładu, gdy trzylatek pyta, skąd się biorą dzieci, można mu powiedzieć, że to wynik miłości rodziców. Pięciolatki bywają bardziej zainteresowane konkretami, chcą na przykład wiedzieć, skąd się wziął dzidziuś w brzuchu mamy.

  Można im powiedzieć, że tatuś dał jedno małe ziarenko, mamusia drugie i z połączenia powstał malutki dzidziuś, który rozwija się jakby we własnym domku czy śpiworze umiejscowionym w brzuszku mamy, bo tam jest najbezpieczniej i ma tam wszystko, co potrzebuje. Małe dzieci nawet nie są zainteresowane fizjologicznymi detalami (choć akurat te w sposób wyważony przedstawia jeden z odcinków „Krecika”), wystarczą im informacje ogólne, na konkrety przychodzi czas później, znowu – stopniowo, w odpowiedni, delikatny sposób. Przeciwieństwem tego naturalnego procesu jest seksualizacja, czyli sytuacja gdy dziecko styka się z problematyką seksualności podaną w zbyt dorosły czy wręcz perwersyjny sposób, przekraczający jego możliwości poznawcze i emocjonalne. Podobnie dzieje się, gdy narzucone mu zostaje spostrzeganie siebie jako obiektu seksualnego (mimo psychicznej i fizycznej niedojrzałości).

Nie jest to jedyna definicja seksualizacji, jednak najważniejsza w stosunku do dzieci. Przykładem tego procesu są reklamy, w których niespełna pełnoletnie modelki w typowo dziecięcych ubiorach (w których wyglądają znacznie młodziej), prezentują się w dorosłych, seksualnych pozach, sugerując, że dziecko może być postrzegane jako obiekt seksualny.
Kolejną formą seksualizacji dzieci jest wystawianie ich na odbiór treści pornograficznych lub erotycznych. Taka sytuacja miała miejsce we wspomnianym już parku rozrywki. Niestety, mamy z tym styczność na co dzień. Erotyka służy do reklamowania praktycznie wszystkiego – od telefonów komórkowych, przez jedzenie aż do dachówek. Nagość widzimy w programach telewizyjnych, filmach, internecie, a nawet w grach komputerowych.
 
Skutki seksualizacji
Przygotowany kilka lat temu raport Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychologicznego nie pozostawia wątpliwości. Skutki seksualizacji są tragiczne. Dziewczynki zaczynają czerpać swoje poczucie wartości w dużej mierze ze swojego wyglądu. Starają się dorównać medialnym, wyidealizowanym, postaciom. Rezultatem jest depresja, anoreksja, skłonności samobójcze, niskie poczucie własnej wartości, a nawet obniżenie zdolności intelektualnych.
To nie wszystko. Przedwczesne zetknięcie z erotyką powoduje nadmierną koncentrację na seksualności. Częstym rezultatem jest uzależnienie od pornografii. Zaczyna to dotykać nawet dzieci z najmłodszych klas szkoły podstawowej. Koszty ponoszą wszyscy. Naukowcy wykazali w raporcie, że seksualizacja powoduje wzrost przemocy wobec kobiet. Dokładnie zostało to omówione w materiałach z konferencji „Odebrana niewinność” dostępnych na stronie Stowarzyszenia „Twoja Sprawa”.
 
Poczucie bezradności rodziców
Reg Bailey, dyrektor organizacji pozarządowej Mother's Union, opracował na zlecenie angielskiego rządu raport dotyczący seksualizacji dzieci. Ujawnił on między innymi ogromne poczucie bezradności rodziców. Większość z nas widzi zagrożenie, jakim jest epatowanie seksualnością w przestrzeni publicznej. Boimy się jednak, że jeśli zaprotestujemy, uznają nas za pruderyjnego bigota. Jednak protest jest konieczny. Masowe wysyłanie listów z protestami wobec dostępnych publicznie seksualizujących przekazów okazało się skuteczne w wielu krajach świata. Co niezwykłe – w akcje te włączają się nie tylko osoby religijne. Także rodzice niemający wiele wspólnego z jakimkolwiek wyznaniem uważają, że takie treści szkodzą rozwojowi dzieci, i włączają się do protestów. Reg Bailey z zespołem opracowali szereg zaleceń dla angielskiego rządu, pokazujących, jak instytucje państwowe mogą pomóc rodzicom w ochronie niewinności dzieci. Sugerował na przykład regulacje prawne zakazujące wykorzystywania rozebranych kobiet w reklamach zewnętrznych. Dzięki pomocy rządu niemal wszystkie zalecenia zostały wprowadzone w życie. Między innymi stworzono stronę internetową, na której rodzice otrzymują przejrzyste informacje, co mogą zrobić z konkretnym problemem, a także złożyć skargę.
 
Co mogą zrobić rodzice?
Istniejące od 2008 Stowarzyszenie „Twoja Sprawa” pracuje dziś nad tym, by polski rząd włączył się w pomoc świadczoną w obronie dzieci, podobnie jak zrobił to angielski. Co jednak możemy zrobić jako rodzice, jeśli nie odniesie to pożądanych skutków? Z pewnością warto, by każdy przynajmniej przejrzał całość wspomnianego raportu. Choć nie uchronimy dzieci przed treściami dostępnymi publicznie, mamy pełną wolność działania w swoim domu. Absolutnym minimum jest blokada pornografii na dostępnych dla dzieciach komputerach i eliminacja treści pornograficznych z domu (czasopisma, filmy itp).
Kolejna rzecz, którą możemy zrobić: uczmy dzieci krytycznego podejścia do reklam. Warto z dziećmi przeanalizować zabiegi „sztuczki”, dzięki którym modelki wyglądają tak idealnie. Sama świadomość, jak działają techniki perswazyjne, nie uodparnia nas. Tak samo jak na przykład zrozumienie, że chorowanie na grypę nie oznacza, że wyzdrowiejemy. Dopiero pomóc może leczenie. Dlatego zapobiegajmy masowemu oglądaniu reklam przez dzieci. Na przykład włączajmy telewizor tylko na czas wybranego programu. Nie powinien być pracującym non stop „szumem tła”. Uczmy także dzieci pewnej skromności w ubiorze. Nie chodzi o to, by ubierały się w worki pokutne. Niech to będą jednak ubrania dostosowane do wieku, a nie czyniące z ośmiolatki „małą dorosłą”. W stosunku do starszych nastolatek podoba mi się powiedzenie Marilyn Monroe: „Ubranie powinno być na tyle obcisłe, by było widać, że się jest kobietą, i na tyle luźne, by było widać, że jest się damą”.
Rozmawiajmy z dziećmi o seksualności w sposób dostosowany do wieku. Gdy rodzice są podstawowym źródłem informacji na ten temat, zapobiega to bardzo wielu problemom.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 14/2013