Logo Przewdonik Katolicki

Ja i mój miły

kard. Gianfranco Ravasi
Fot.

Mój miły jest mój, a ja jestem jego (…) Jam miłego mego, a mój miły jest mój (Pnp 2, 16; 6, 3).

„Mój miły jest mój, a ja jestem jego (…) Jam miłego mego, a mój miły jest mój” (Pnp 2, 16; 6, 3).

 

Wystarczy wiedzieć, że w hebrajskim dźwięki o i i oznaczają trzecią osobę, czyli odpowiednio „on, jego” i „ja, mój”, żeby nawet ktoś, kto nie zna tego języka, wyczuł harmonijną symbolikę dwóch wersów, które wyjęliśmy z klejnotu poezji i duchowości, jakim jest Pieśń nad pieśniami. Obie samogłoski powtarzają się w niej jak muzyczny motyw wyśpiewujący pełną i absolutną wzajemność miłosnego oddania. Dlatego trzeba spróbować przeczytać, i to wielokrotnie, te frazy po hebrajsku i usłyszeć dominację i przenikanie się o i i: dodi li wa’ani lo (…) ani ledodi wedodi li.
Ta formuła „wzajemnej przynależności”, jak ją nazwał francuski pisarz André Feuillet, jest doskonałym powieleniem pierwszego i odwiecznego hymnu miłości uniwersalnego Adama, spotykającego swoją Ewę, która „jest kością z moich kości i ciałem z mojego ciała” (Rdz 2, 23). Jest to wyznanie miłości zawarte w zaledwie czterech powtarzających się słowach, które stały się jednak całym programem życia małżeńskiego. Prawdziwe małżeństwo opiera się na wzajemnym miłosnym oddaniu dusz i ciał, dzięki któremu małżonkowie stają się prawdziwie „jednym ciałem”, czyli w rozumieniu biblijnym, jednym istnieniem.
Wiemy, że bohaterami tego biblijnego poematu są jacyś On i Ona bez imienia, ponieważ uosabiają zakochanych całego świata i wszystkich czasów; aluzje do Salomona i Sulamitki są jedynie symboliczne, zwłaszcza dlatego, że to ich brzmienie przywołuje na myśl hebrajskie słowo szalom, pokój. Realizm utworu stanowi jednak bazę, na której utkano sieć późniejszych odniesień. Kiedy w miłości pary ludzi jest pełnia oddania, która wskazuje na jej doskonałą komunię, to miłość taka staje się znakiem Boga. Z tego względu liczni egzegeci uważali, że cytowana powyżej podwójna fraza z Pieśni jest echem innej, tyle razy powracającej w Starym Testamencie z niewielkimi zmianami.
Brzmi ona tak: „Pan jest twoim Bogiem, a ty jesteś Jego ludem”. Jest to tzw. formuła przymierza między Panem a Izraelem. Otóż, jak wiadomo, początkowo ten związek był oparty na kanonach obowiązujących w układach polityczno-dyplomatycznych między królem a jego głównymi wasalami. Na Synaju powstał niemal jego protokół, który przypieczętowano następnie w rytuale krwi (por. Wj 24, 1–11). Był to pakt wzajemnej wierności, ze specyficznymi prawami i zobowiązaniami, zatwierdzonymi w uroczystej ceremonii. Jednak wraz z Ozeaszem i jego dramatycznymi małżeńskimi przeżyciami opuszczonego i zdradzonego męża (zob. rozdz. 1–3 jego księgi), dokonał się radykalny zwrot: nie było to już przymierze między dwiema potęgami, ale między oblubieńcami.
Symbolika małżeńska została przyjęta, by przedstawić więzy, które występują między Bogiem a Jego ludem. Formuła z Pieśni nakłada się więc idealnie na przytoczoną wyżej formułę przymierza z Panem, tak że zyskuje konotację miłości i wierności, którą wysławiali prorocy z Ozeaszem na czele. W tym świetle wyznanie wzajemnego oddania i komunii między bohaterami Pieśni zostaje odczytane według klucza religijnego i stopniowo przekształca biblijny tekst w utwór mistyczny, który ma się stać niemal pieśnią weselną Boga i Jego ludu. Pieśń nad pieśniami zakotwiczona jest zatem w historii ludzkiej miłości, ale jej wewnętrzne znaczenie może sięgać aż do nieba i odbijać światło Boga, który jest miłością.

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki