Ojciec Salij o ludowej pobożności

O. prof. Jacek Salij OP, znany i ceniony teolog dogmatyczny, wziął udział w zorganizowanej 11 marca w PWSD konferencji na temat: Pobożność ludowa jako locus theologicus wiary Kościoła. Prezentujemy fragmenty jego wystąpienia zatytułowanego: Pobożność ludowa w perspektywie katolickiej prawowierności.
Czyta się kilka minut

„Termin pobożność ludowa oznacza różne manifestacje kultyczne o charakterze prywatnym i wspólnotowym, które w ramach wiary chrześcijańskiej są przeważnie wyrażane nie na sposób liturgii, lecz w formach wywodzących się z ducha poszczególnych narodów lub grup społecznych i kultury” (Dyrektorium o pobożności ludowej)

 
Liturgia, paraliturgia i pobożne ćwiczenia
Przed Soborem Watykańskim II obowiązywało w Kościele rozróżnienie na liturgię i paraliturgię. Liturgią nazywano Mszę św., sprawowanie sakramentów oraz odprawianie godzin kanonicznych. Paraliturgią były aprobowane przez Kościół nabożeństwa eucharystyczne, majowe, różańcowe, Godzinki, Gorzkie żale czy Droga Krzyżowa. Paraliturgią nazywano również nabożeństwa nadzwyczajne, takie jak czuwania przy trumnie zmarłego w jego domu czy modlitwy błagalne w czasie najazdów wrogów na ojczyznę. Bywało, że te same formy pobożności były klasyfikowane inaczej. Uczono, że kiedy zakonnicy śpiewają niedzielne nieszpory, sprawiają akt liturgiczny, natomiast nieszpory niedzielne śpiewane w kościele przez wiernych są paraliturgią, zatem kapłan je sprawujący był zobowiązany odmówić jeszcze nieszpory ze swojego brewiarza. Wyjaśniano, że dzieje się tak, gdyż w nieszporach ludowych są śpiewane tylko trzy psalmy, podczas gdy brewiarzowe nieszpory mają ich pięć, a ponadto oficjalna nauka Kościoła powinna być wówczas zanoszona po łacinie.
Wspólnie odprawiane Drogi Krzyżowe czy nabożeństwo różańcowe nazywano nabożeństwem paraliturgicznym, ale już te same modlitwy odmawiane prywatnie – pobożnym ćwiczeniem. Termin „paraliturgia” był zarezerwowany dla nabożeństw odprawianych zbiorowo. Zaczął on znikać z języka Kościoła dopiero po uchwaleniu w roku 1961 Konstytucji o liturgii (Sacrosanctum Concilium).
 
Eucharystia zawsze w centrum
Konstytucja o liturgii zaleca pielęgnowanie pobożności ludowej nie tylko w wymiarze wspólnotowym, ale zawsze w zgodzie z przepisami i zasadami Kościoła.
Szczególnie ważnym fragmentem konstytucji jest podkreślenie, że nabożeństwa chrześcijańskiego ludu powinny być zgodne ze świętą liturgią, bo ona ze swej natury znacznie je przewyższa. Nabożeństwa te powinny z Eucharystii wypływać i do Eucharystii prowadzić.
Pierwszą realizacją tego postulatu jest uchwała o potrzebie istotnego zmniejszenia w kalendarzu liturgicznym dni ku czci świętych. Aby uroczystości ku czci świętych nie przesłaniały uroczystości, których istotą jest ukazywanie misterium zbawienia, należy wiele z tych uroczystości pozostawić kościołom partykularnym, narodom lub rodzinom zakonnym, rozciągając na cały Kościół tylko te, które wspominają świętych o prawdziwie powszechnym znaczeniu.
W tej soborowej uchwale chodziło przede wszystkim o ochronę kultu świętych przed szkodliwą autonomizacją, oddzieleniem go od najważniejszych tajemnic zbawienia. Kult świętych ma w Kościele swoje nieusuwalne miejsce, ale duszpasterze nie powinni dopuścić, żeby odpust ku czci świętego stał się dla wiernych czymś ważniejszym niż niedzielna Eucharystia; obmycie się w cudownym źródełku czymś ważniejszym niż sakrament pokuty, a rozmaite nabożeństwa i litanie do świętych dominującą formą modlitwy chrześcijańskiej. Cześć oddawana świętym nie tylko nie powinna przesłaniać prawdy o jedynym Zbawicielu Jezusie Chrystusie, ale powinna nas do Niego przybliżać.
 
Harmonizować, nie usuwać
Troska o to, by narastające w ciągu wieków bogactwo nowych treści nie zagłuszało tego, co w życiu Kościoła najważniejsze, była głównym motorem reform, jakie zarządził papież Paweł VI. Papież nie ograniczył się wówczas do stosownego uporządkowania miejsca świętych w kalendarzu kościelnym. Pisał on między innymi: „W ciągu wieków pomnożenie wigilii, świąt i oktaw oraz stopniowe komplikowanie się różnych części roku liturgicznego spowodowało, że wierni zwrócili się ku nabożeństwom prywatnym, a ich uwaga odwróciła się od głównych misteriów Bożego odkupienia”. Dyrektorium o pobożności ludowej dokładnie w tym duchu sformułowało zasady dotyczące miesięcy maryjnych, takich jak maj czy październik. Ustalono wówczas, że nie należy usuwać maryjnego charakteru tych miesięcy, gdyż wprowadziłoby to zamęt w umysłach wiernych. W wielu przypadkach najlepszym rozwiązaniem miało stać się zharmonizowanie treści miesiąca maryjnego z treścią roku liturgicznego.
 
Drogi teologii ludowej
Oprócz pobożności ludowej, o której czytamy w dokumentach Kościoła, pobożności, która chętnie poddaje się przewodnictwu pasterzy Kościoła, istnieje również inna teologia ludowa, niekoniecznie wroga Kościołowi, ale za to często niespójna z jego wiarą i zdystansowana wobec samego Kościoła. Przykładem tego są chociażby kapliczki podwórkowe na warszawskiej Pradze. W trakcie badań terenowych okazało się, że ich opiekunowie, przeważnie starsze panie, które od lat troszczą się, żeby kapliczki te nie popadły w ruinę i zawsze były ozdobione kwiatami, rzadko chodzą do Kościoła i zazwyczaj cechuje je niechętny stosunek do duchowieństwa.
Teologia ludowa wykazuje zdecydowaną odrębność w stosunku do teologii oficjalnej, opracowywanej naukowo i wykładanej w szkołach. Jej odrębność definiuje już sam język teologii ludowej, bardziej obrazowy i pojęciowy, typowy dla ludzi uczących się życia w kontakcie z naturą, a nie w szkołach lub książkach.
Ludowe zwyczaje religijne często zakorzenione są głęboko w obrzędowości pogańskiej. Niekiedy dopatrujemy się skażenia religii tam, gdzie człowiek prosty dokonał doskonałego wręcz rozwiązania ważnych, życiowych problemów. Czy zabobonem jest przekonanie, że zmarłe dziecko musi na tamtym świecie dźwigać ciężar wszystkich łez, wylanych po nim przez matkę? W kulturze współczesnej nie znaleźliśmy dotychczas równie skutecznych perswazji, w najbardziej tragicznych sytuacjach, które wydają się być zamknięte na jakąkolwiek perswazję.
 
Tradycja i inspiracja
Zainteresowanie pobożnością ludową, jej wartościami i słabościami może mieć oczywisty sens praktyczny. Wprawdzie dziś niemożliwy jest powrót do dawnego obyczaju rolników i rzemieślników, kiedy wczesnym rankiem niemal każdy chrześcijański dom rozbrzmiewał śpiewem „Godzinek”, każda praca zaczynała się od przeżegnania się, kiedy dzwon kościelny o godz. 12.00 nakazywał na chwilę przerwać pracę i odmówić „Anioł Pański” i kiedy gospodyni nad każdym nowym bochnem chleba kreśliła znak krzyża. Dziś nas już tylko zdumiewa to, że wiara mogła kiedyś aż tak organicznie przenikać całe życie ludzkiej społeczności, że ludzie przeżywali ją nie tylko z całą rodziną i wsią, ale także ze swoim warsztatem rzemieślniczym, ze swoim polem i pastwiskiem, że wiara była żywą atmosferą wszystkich wydarzeń zawodowych i życia towarzyskiego, inspirowała wydarzenia twórcze i zostawiała swoje piętno na instytucjach społecznych.
Problematyka pobożności ludowej, pobożności ukształtowanej w kulturze agrarnej, która już przeminęła, niewątpliwie zasługuje dziś na zainteresowanie duszpasterskie. Poszczególne elementy tej pobożności możliwe są do zachowania również dzisiaj, natomiast większa wiedza na temat niezwykle bogatych sposobów uświęcania praktycznie wszystkich aspektów ludzkiego życia może uruchomić naszą duchową wyobraźnię na rzecz poszukiwania nowych form, bardziej dostosowanych do obecnej sytuacji.
 

Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją

Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.

W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:

- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;

- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.

Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.

Subskrypcja roczna

pk-produkt

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.

Koszt rocznej subskrypcji  przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.

↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!

 

172,90 zł

Artykuł pochodzi z numeru 12/2013