Logo Przewdonik Katolicki

Kobieta, mężczyzna - spotkanie czy kolizja?

Bogna Białecka
Fot.

Chciałbym zacząć od mózgów mężczyzn. Są one niezwykłe. Składają się z małych pudełek. Mamy pudełka na wszystko na samochód, pieniądze, pracę, Ciebie, dzieci... A podstawowa reguła brzmi: pudełka się nie stykają mówi wBajce o dwóch mózgachMark Gungor, autor seminarium Wyśmiej swoją drogę do lepszego małżeństwa.

„Chciałbym zacząć od mózgów mężczyzn. Są one niezwykłe. Składają się z małych pudełek. Mamy pudełka na wszystko – na samochód, pieniądze, pracę, Ciebie, dzieci... A podstawowa reguła brzmi: pudełka się nie stykają” – mówi w Bajce o dwóch mózgach Mark Gungor, autor seminarium „Wyśmiej swoją drogę do lepszego małżeństwa”.

 

Teoretycznie wiemy, że kobiety i mężczyźni różnią się nie tylko fizycznie, jednak w praktyce na co dzień słyszę narzekania, jak to dziwacznie zachowuje się: żona, mąż, dziewczyna, chłopak, koleżanka, kolega z pracy itp. Chyba warto przypomnieć sobie, na czym polegają podstawowe różnice między płciami.

 

Różnice w budowie mózgu

Prawdą jest spostrzeżenie Marka Gungora, że mężczyźni mają świat posegregowany w osobne kategorie, a u kobiet wszystko jest połączone ze wszystkim. Popularnie mówi się, że w mózgu człowieka lewa półkula odpowiedzialna jest za myślenie racjonalne, a prawa za emocjonalne. I że mężczyźni mają lepiej rozwiniętą półkulę lewą, a kobiety prawą. To zbyt duże uproszczenie.

Mózg kobiety ma dobrze rozwinięte ciało modzelowate – czyli część łączącą ze sobą obie półkule. Poza tym ośrodki w mózgu odpowiedzialne za różne funkcje są u kobiet bardziej rozproszone.     Oznacza to w praktyce, że jeśli kobieta zajmuje się jakimś problemem – odnosi się do niego całościowo – zaangażowane są i emocje, i myślenie. Uruchamia się wiele równoległych połączeń między obiema półkulami i jednocześnie przetwarzanych jest mnóstwo informacji.  Z kolei mężczyźni potrafią lepiej wyłączać emocje w sytuacjach wymagających pełnego skupienia intelektualnego. Dlatego z reguły mężczyznom łatwiej jest zachować tzw. zimną krew w sytuacjach zagrożenia, chłodno przeanalizować dane i podjąć szybką decyzję.

Różnica w budowie mózgu jest też wyjaśnieniem zagadki „kobiecej intuicji”. Wielość równoległych połączeń w mózgu powoduje, że kobieta jednocześnie analizuje mnóstwo danych – zarówno intelektualnych, jak i emocjonalnych. Kobieta lepiej rozpoznaje emocje wyrażane w głosie, wyrazie twarzy, gestykulacji, lepiej kojarzy to z innymi informacjami i łączy ze wspomnieniami z przeszłości. W rezultacie intuicyjnie dochodzi do wniosków, które w przypadku mężczyzn wymagałyby starannego analizowania sporej dawki dodatkowych informacji.

Brak tak rozbudowanej sieci połączeń w mózgu mężczyzny ma z kolei taki skutek, że łatwiej skoncentrować im się na jednym problemie i wykonać jedno, konkretne zadanie.

W czasie kursu przedmałżeńskiego, gdy rozmawiamy o różnicach w funkcjonowaniu kobiet i mężczyzn, zwykle żywą reakcję budzi zalecenie: „Nigdy nie rozmawiaj z głodnym mężem o problemach”. Ale dlaczego, o co chodzi? Jeżeli jest jakiś wielki problem, to trzeba go omówić natychmiast, niech sobie mąż je, a w międzyczasie będziemy rozmawiać o sprawie... Chodzi właśnie o to, że „pudełka się nie stykają”. Gdy mężczyzna jest głodny, zmęczony, koncentruje się na tej jednej sprawie, w tym momencie wszystko inne jest szumem informacyjnym. Wpada jednym uchem, wypada drugim. Zrozumienie tej prostej męskiej zasady – tylko jedna rzecz naraz – może bardzo usprawnić komunikację damsko-męską.

Oczywiście, aby sprawę skomplikować, musimy zdać sobie sprawę, że mówimy o średniej statystycznej. Istnieją mężczyźni mający żeński typ mózgu – z rozbudowaną intuicją, wyobraźnią emocjonalną... Istnieją kobiety o mózgu męskim. Zostają one często np. architektami, matematykami, kompozytorami – ponieważ mają wybitnie rozwiniętą (w nietypowy dla kobiet sposób) wyobraźnię przestrzenną. Jednak przeciętnie możemy założyć, że kobieta, z którą rozmawiamy, ma kobiecy mózg, a mężczyzna męski.

 

Różnice w psychice

Warto wiedzieć o dwóch podstawowych różnicach. Kobiety są z reguły zorientowane na uczucia, mężczyźni – na zadania. Kobiety są relacyjne, a mężczyźni – hierarchiczni.

Punktem, który wzbudza spore emocje na prowadzonym przeze mnie kursie przedmałżeńskim, jest zdanie: Gdy żona opowiada o problemie, niekoniecznie chce, byś go rozwiązał. „Ale o co chodzi?” – pytają panowie – „Skoro mówi np. o tym, że koleżanka ją oszukała w pracy, to chyba chce porady, w jaki sposób to oszustwo zdemaskować?”.

I to jest właśnie ta różnica. Wiele kobiet potrzebuje się zwyczajnie wygadać. Opowiedzieć o problemie i poczuć, że druga osoba, np. mąż, ją rozumie. Oto potężne wyzwanie dla mężczyzny – powiedzieć: „Wiem, jak ci ciężko, to rzeczywiście straszne, gdy ktoś się tak zachowuje”, zamiast: „Skoro to problem, a masz dowody na oszustwo, zgłoś sprawę do kierownika – jeśli przedstawisz dowody, koleżanka zostanie ukarana”. Ciąg dalszy rozjazdu komunikacyjnego następuje, gdy żona odpowiada na to: „Ale ja tego nie mogę jej zrobić, bo ona pomaga mojej przyjaciółce Oli w zajmowaniu się niepełnosprawnymi i to byłoby nie fair w stosunku do Oli”. Odpowiedź męża: „???”

Kobieta często potrzebuje, by mężczyzna zwyczajnie jej wysłuchał i potwierdził, że współczuje. Jeśli kobieta szuka rozwiązania, bierze pod uwagę z kolei skomplikowany rozkład relacji: jak rozwiązać problem, nie szkodząc innym związanym z tym osobom, które darzy sympatią.

Świat mężczyzn jest o tyle prostszy, że słysząc o problemie, szuka rozwiązania. Jest nastawiony zadaniowo. Jeśli nie potrafi rozwiązać problemu, milczy. Jeśli można problem rozwiązać, odwołując się do kogoś wyżej w hierarchii, robi to, nie zwracając uwagi, czy nie dotknie to czyichś uczuć.

Kobiety czasem się naśmiewają z kolei z męskiej rywalizacji o pozycję w grupie (dlatego pewnie tak wielu paniom podoba się polska komedia Testosteron). Przy czym to właśnie męska cecha – hierarchiczność. Gdy jest szansa wywalczenia sobie lepszej pozycji w hierarchii – walka jest ostra. Gdy ustali się konkretna „kolejność dziobania” – nie ma dyskusji: szef każe, podwładny robi.

Zauważyłam przy okazji ciekawą rzecz – wszystkie poradniki komunikacji są pisane z kobiecej perspektywy: jak słuchać empatycznie, jak wyrażać zrozumienie dla uczuć...

 

Zaakceptować odmienność

Może jednak zamiast na siłę zmieniać mężczyzn w kobiety, warto zaakceptować różnice? Jeśli kobieta żali się na coś, a mężczyzna odpowie: „Rozumiem, że to dla ciebie problem, czy chcesz żebym ci pomógł?” – doceńmy go, bo jest to naprawdę szczytowe osiągnięcie empatii. A mężczyzna z kolei zamiast narzekać na „babskie gadanie”, powinien nauczyć się akceptować, że dla kobiety to taki sam sposób na walkę ze stresem jak dla niego np. rozkręcenie silnika w aucie. Tak samo dobrze pamiętać, że panowie nie rozpoznają tak łatwo jak panie sygnałów niewerbalnych, więc jeśli czegoś od nich chcemy, należy o to poprosić wprost, a także udzielać prostych odpowiedzi na pytania. Dobrze to ilustruje żarcik: gdy mężczyzna mówi „nic mi nie jest” oznacza to „nic mi nie jest”. Gdy kobieta mówi „nic mi nie jest” może to oznaczać całe spektrum emocji – od „jest dobrze” przez „powinieneś się domyślić, nieczuły egoisto, że czuję się fatalnie” do „za chwilę popełnię samobójstwo”.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki