Logo Przewdonik Katolicki

Czysta miłość na zgliszczach

Weronika Stachura
Fot.

Na ekrany polskich kin wszedł jeden z najbardziej oczekiwanych filmów RóżaWojciecha Smarzowskiego. Reżyser przenosi nas w świat powojennych Mazur, ponurych ludzkich tajemnic i czystego uczucia.

Na ekrany polskich kin wszedł jeden z najbardziej oczekiwanych filmów – Róża Wojciecha Smarzowskiego. Reżyser przenosi nas w świat powojennych Mazur, ponurych ludzkich tajemnic i czystego uczucia.

 

Twórca filmu już wcześniej zyskał liczne grono fanów i otrzymał pozytywne oceny krytyków filmowych za swoje dwa poprzednie obrazy: Wesele i Dom zły. Co ciekawe, Smarzowski zdaje się podążać własną, nierzadko krętą ścieżką, wpisując się w nurt kina prowokującego, wręcz szokującego, które nie podaje widzowi gotowych odpowiedzi. Przeciwnie, nie tłumacząc wszystkiego na siłę, pozostawia mu wolną rękę, by każdy samodzielnie mógł dokończyć opowiedzianą przez reżysera historię. Tak też dzieje się w jego najnowszej produkcji – Róży, nagrodzonej Grand Prix Międzynarodowego Warszawskiego Festiwalu Filmowego, którą możemy oglądać na ekranach naszych kin. Tym razem Smarzowski zaprasza nas do rzadko uczęszczanego miejsca, skrzętnie pomijanego przez polskie kino, bowiem do tej pory nikt nie podjął tematu Mazur lat 1945 i 1946.

 

Przeorana ziemia

A i my mało wiemy o tym miejscu, gdzie w latach powojennych Polacy, w otoczeniu Rosjan i Niemców, próbowali rozpocząć życie od nowa. Temat tzw. Ziem Odzyskanych kojarzy się nam co najwyżej z zabawnymi losami rodzin Pawlaków i Kargulów z Samych swoich. Obrazowi Smarzowskiego daleko do takiego przedstawiania Warmii. Przeciwnie, Róża odkrywa białe plamy w polskiej historii, opowiadając o Mazurach, narodzie unicestwionym przez dwa nacjonalizmy. Na domiar złego także i polskie władze wprowadzające porządek na tych terenach prześladują i szykanują autochtonów, traktując ich jak Niemców. Mazurką jest również tytułowa bohaterka – Róża Kwiatkowska, wdowa po żołnierzu Wehrmachtu.  Spotykamy ją w doszczętnie zniszczonym, położonym na uboczu gospodarstwie, które o własnych siłach próbuje przywrócić do życia. Jak się później dowiemy, było to na rękę sowieckim bandytom, którzy co rusz „składali jej wizyty”. Nieoczekiwane w jej domu pojawia się Tadeusz, AK-owiec i uczestnik powstania warszawskiego. Początkowo ma jej tylko do przekazania pamiątkę po mężu, którego śmierci był świadkiem. Z biegiem czasu Tadeusz, w którego postać fenomenalnie wcielił się Marian Dorociński, chce tu pozostać na dłużej. Róża, choć oschła w swym zachowaniu, przekonuje go, że „tu już nic nie ma”, ale w ostateczności zgadza się, by w zamian za wyżywienie rozminował jej pole ziemniaków. Ponury, niezwykle naturalistyczny krajobraz Mazur, okaleczona i nieurodzajna ziemia zdają się być kolejnym bohaterem Róży. Powoli, krok po kroku, były AK-owiec „rozminowuje” również i Mazurkę, odkrywając jej dramatyczną tajemnicę.

 

W ostatniej chwili

Róża, doskonale zagrana przez Agatę Kuleszę, w przeciwieństwie do wielu mieszkańców tych terenów, zdecydowała się pozostać w swoim gospodarstwie. Pozbawiona opieki męża, po wkroczeniu na Mazury Armii Czerwonej stała się obiektem niewyobrażalnej przemocy i krzywd ze strony Sowietów. O charakterze jej „współpracy” ze wschodnimi bandytami dobrze wiedzieli miejscowi, za co bezceremonialnie wykluczyli wdowę ze swojej społeczności, choć ona sama do końca czuła się bardzo związana z tą ziemią. Róża, brutalnie krzywdzona przez bestialskich żołnierzy Armii Czerwonej, nie ma już siły prosić o pomoc. Być może doskonale zdaje sobie sprawę, że ona i Tadeusz pochodzą z dwóch zupełnie różnych światów i dzieli ich wszystko, a skrywana tajemnica konsekwencji przemocy Sowietów nie daje nadziei na przyszłość. Na tle okrutnej historii reżyser subtelnie, jakby mimochodem, ukazuje wątek miłosny, przekonując, że miłość, która przychodzi w ostatniej chwili może uchronić bohaterów przed ostatecznym zezwierzęceniem.

Jedną z kluczowych scen najnowszego obrazu Smarzowskiego jest moment, gdy wracający ze wsi Tadeusz w ostatnim momencie ratuje Różę przed próbującym ją zgwałcić Sowietem. Od tej chwili postanawia z nią zostać i to nie tylko w imię obrony słabszych, w imię honoru, ale w imię rodzącego się między nimi uczucia, choć, co znamienne, deklaracja miłości czy jakakolwiek inna deklaracja nigdy nie pada.

 

Mimo wszystko

Warto zauważyć, że Róża to film również szczególny pod względem dialogów, które są bardzo krótkie, ograniczają się tylko do koniecznych słów. Ascetyzm nie sprowadza się jednak tylko do wypowiadanych zdań, reżyser opowieść o Mazurach tamtych czasów zamknął w małej przestrzeni domu i gospodarstwa. Towarzysząca obrazowi, niezwykle wymowna muzyka Mikołaja Trzaski, składająca się zaledwie z kilku taktów, współgra z dramatyzmem miejsca i czasu. Widz ma bowiem wrażenie, że okaleczeni bohaterowie, przeorani traumą przeszłości i rozgrywającą się na ich oczach teraźniejszością nie mają już siły, by mówić. Do najpiękniejszych scen filmu należą niezwykle krótkie momenty wspólnego życia Tadeusza i Róży, przejażdżka rowerem po podwórku, wycieczka łódką po mazurskich jeziorach. Właśnie w tych chwilach reżyser oddaje głos ludziom doświadczonym przez zło, którzy mimo wszystko zdołali ocalić siebie dzięki miłości.

Róża to poruszający film; kluczem do jego zrozumienia jest właśnie owo „mimo wszystko”. Mimo gehenny wojny i wszechobecnego zła, bez zbędnego patosu bohaterów stać na czyste uczucie. Stać na miłość.

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki