- Mój brat nigdy nie pozwolił powiedzieć nic złego na temat Kościoła, tak bardzo go kochał – opowiada o trzecim biskupie częstochowskim, Stefanie Barele, jego brat Stanisław. 12 lutego mija 28. rocznica śmierci wybitnego pasterza, który uratował Jasną Górę przed urbanistyczną katastrofą.
Do Zapolic najprościej dojechać z pobliskiego Radomska. Droga jest prosta i na pewno nikt nie zabłądzi. A jeśli podróżujący zatrzyma się po drodze w miejscowości Kodrąb, natrafi na udany pomnik, przedstawiający pasterza w stroju pontyfikalnym, dzierżącego pastorał. Może zdziwić, że w niewielkiej wsi, z dala od wielkomiejskich ośrodków, postawiono monument przedstawiający biskupa. Ale właśnie tam się wszystko zaczęło. Przynajmniej w życiu Stefana Bareły.
Zahartowany w dzieciństwie
Przyszły biskup częstochowski urodził się 24 czerwca 1916 r. właśnie w Zapolicach, należących do parafii Kodrąb, na ziemi radomszczańskiej. Jak wspomina młodszy brat biskupa, Stanisław, rodzina Barełów uprawiała ziemie i z tej pracy na roli żyła. Czas narodzin przyszłego biskupa to okres I wojny światowej, a jego dorastanie przypadło na pierwsze lata odrodzonej po ponad stuleciu zaborów Rzeczypospolitej. – Były to trudne czasy i nasi rodzice musieli zabiegać o podstawowe rzeczy. Wiem to z opowiadań, bo urodziłem się 21 lat po narodzinach mojego brata – relacjonuje Stanisław Bareła.
Szybko okazało się, że młody Stefan Bareła jest zdolnym uczniem. Gdy kierownik szkoły powszechnej w Kodrębie przyszedł do [proszę podać imię i nazwisko Ojca], ojca przyszłego biskupa z wiadomościami, że młody Stefan jest tak zdolny, iż grzechem byłoby zmarnować taki talent, państwo Barełowie byli bardzo zatroskani. – Ojciec był realistą – opowiada pan Stanisław – a samo czesne w gimnazjum wynosiło 50 zł miesięcznie. Na owe czasy była to bardzo znacząca kwota. Po wielu rodzinnych naradach matka przyszłego biskupa, [proszę podać imię] Barełowa wzięła jednak sprawy w swoje ręce i oświadczyła, że Stefan będzie się uczyć dalej, skoro „taka jest wola Boska”.
Młody Stefan poszedł więc do gimnazjum w Radomsku. I to „poszedł” dosłownie, bo pieszo, z domu rodzinnego. Rodzina, z trudem wiążąc koniec z końcem, zdołała łożyć na naukę najstarszego syna przez dwa lata. Gdy w czerwcu, pod koniec drugiego roku nauki gimnazjalnej rodzice nie mogli już zapłacić miesięcznego czesnego, dyrektor gimnazjum odmówił wydania świadectwa. Żadnego znaczenia nie miał nawet fakt, że na gimnazjalnej cenzurce widniały jedynie najlepsze oceny. Wkrótce, z powodu braków finansowych kontynuacja nauki w Radomsku okazała się już niemożliwa. Zafrasowany tym ojciec przyszłego biskupa zachodził w głowę, jak tu pomóc zdolnemu synowi. Uradzono, że pewien bardzo zdolny sąsiad Barełów, Stanisław [jeśli można-proszę podać nazwisko], który zmuszony był przerwać studia przyrodnicze, będzie uczył Stefana za 12 zł miesięcznie. W ten sposób Stefan Bareła przez kolejny rok pobierał nauki. Ale i on sam nie pozostał bierny i brał swój los we własne ręce. Jak wyjawił rodzicom, napisał list do Niższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Okazało się, że zdolny gimnazjalista odkrył w swoim sercu powołanie do kapłaństwa!
I ta droga nie była jednak prosta. Pierwszy raz seminarium odpisało zawiedzionemu Stefanowi, że nie może być przyjęty z powodu braku miejsc. Rodzice nadal jednak starali się pomóc synowi. Poprzez wujka przyszłego biskupa, który był kierownikiem szkoły w Zbąszyniu w Wielkopolsce, udało się dotrzeć do samego prymasa Polski kard. Augusta Hlonda. Kardynał przejął się losem zdolnego chłopaka i obiecał, że mimo braku miejsc w sandomierskim seminarium pomoże mu się tam dostać, jeśli tylko kandydat pomyślnie zda egzaminy wstępne. Prymasowski wymóg został spełniony. Stefan Bareła w końcu rozpoczął naukę w sandomierskim seminarium i kontynuował ją później w seminarium częstochowskim z siedzibą w Krakowie. W czasie wojny, 25 marca 1944 r., przyjął świecenia kapłańskie.
III biskup częstochowski
Minęło 16 lat – w ciągu których ks. Stefan Bareła pogłębiał swe powołanie na drodze konkretnej kapłańskiej posługi – i następnie z woli papieża Jana XXIII, w wieku zaledwie 44 lat, został mianowany w grudniu 1960 r. biskupem. Początkowo był biskupem pomocniczym diecezji częstochowskiej, by w roku 1963, po śmierci jej ordynariusza, bp. Zdzisława Golińskiego zostać jego następcą i tym samym trzecim w historii biskupem częstochowskim.
Mimo olbrzymich utrudnień ze strony władz państwowych przez 21 lat swych rządów pasterskich bp Bareła powołał 58 parafii i 21 wikariatów terenowych. Jego staraniem rozpoczęto budowę 26 kościołów, a także budowę Wyższego Seminarium Duchownego w Częstochowie, które ukończono w 1983 r. Biskup uczestniczył w Soborze Watykańskim II i w III Synodzie Biskupów oraz powołał w Częstochowie Sekretariat Dokumentacji Soborowej, który przekształcił później w Instytut Teologiczny. Na prośbę bp. Stefana Bareły papież Paweł VI wznowił też kapitułę kolegiacką wieluńską. W Częstochowie odbyły się także ogólnopolskie uroczystości religijne związane z Milenium Chrztu Polski. W swojej diecezji biskup dokonał też koronacji koronami papieskimi: figury Matki Bożej w Leśniowie, figury Matki Bożej Anielskiej w Dąbrowie Górniczej (dziś w diecezji sosnowieckiej), obrazu Matki Bożej Pocieszenia w Wieluniu. W czasie posługi bp. Bareły doszło też w diecezji do nawiedzenia kopii Cudownego Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, zaś w ostatnim okresie swoich rządów dwukrotnie gościł w Częstochowie przybywającego z wizytą apostolską do Ojczyzny papieża Jana Pawła II (w roku 1979, 1983).
Uratował Jasną Górę
Jednym z biskupich działań najbardziej bohaterskich i spektakularnych, choć prowadzonych roztropnie i z wielkim rozmysłem, był sprzeciw wobec planów władz komunistycznych, które krótko po wyborze kardynała Wojtyły na Stolicę Piotrową zamierzały wdrożyć plan prowadzący do całkowitej ateizacji Częstochowy.
Powołanemu w 1978 r. rządowemu sztabowi pod nazwą „Korpus” przewodniczył sam premier Piotr Jaroszewicz. Głównym zadaniem owego sztabu była „ideologizacja Częstochowy przed ewentualną wizytą papieża”. Miała ona być osiągnięta przez całą gamę działań społecznych i urbanistycznych, z których głównym miało być odcięcie Jasnej Góry od miasta i trwałe uniemożliwienie pątnikom masowego docierania przed Oblicze Matki Bożej Jasnogórskiej. W tym celu postanowiono wybudować tunel pod alejami Najświętszej Marii Panny i Pułaskiego. Pątnicy mieliby wchodzić na Jasną Górę tylko tym tunelem, który był iście klaustrofobiczny, miał bowiem zaplanowaną wysokość 2,4 m, długość 40 m i szerokość 10 m. Ówczesny wojewoda częstochowski Mirosław Wierzbicki bez ogródek tłumaczył w poufnym piśmie do Jaroszewicza: „Przejście to z uwagi na niewielki rozmiar w istotny sposób powinno ograniczyć ruch pątniczy na Jasną Górę. Wybudowanie tego przejścia jest konieczne z uwagi na to, iż mimo podejmowanych ofensywnych działań przez Partię i władze kraju w województwie częstochowskim, w ostatnich miesiącach, sytuacja wyznaniowa poważnie się zaostrzyła”. Jaroszewicz odpowiadał wojewodzie z uznaniem: „Uważam wasze postępowanie za przemyślane i właściwe”.
W marcu 1979 r. na tajnym zebraniu partyjnego aktywu premier Jaroszewicz apelował: „Towarzysze, pamiętajcie o tym, że tunel pod Jasną Górę jest waszym priorytetowym zadaniem. Traktujcie tę inwestycję jako przejście ideologiczne, jako kolejny krok w budowaniu socjalistycznej ojczyzny, naszego socjalistycznego społeczeństwa. Jako kolejny krok na ideologicznym froncie walki z wpływami imperializmu i rozzuchwalonego kleru otumaniającego socjalistyczne społeczeństwo”.
W ślad za tymi apelami, w nocy z 4 na 5 września 1979 r., skrzyżowanie alei Najświętszej Marii Panny i ul. Pułaskiego zostało otoczone wysokim ogrodzeniem i obstawione wozami opancerzonymi z umundurowanymi funkcjonariuszami SB. Rozpoczęły się wykopy.
Protesty
Dzień rozpoczęcia budowy wybrano nieprzypadkowo. Piątego września bp Stefan Bareła przebywał bowiem w Warszawie, na Konferencji Episkopatu. Władze PZPR cynicznie przekonywały zaniepokojone społeczeństwo, że budowa tunelu „jest uzgodniona z władzami kościelnymi”. W rzeczywistości bp Bareła na tę barbarzyńską akcję nigdy nie wydał zgody, co więcej, na wieść o niej rozpoczął ostry protest. W liście do wojewody biskup pisał: „Prace te w sposób niedopuszczalny zmieniają układ urbanistyczny miasta, godzą w interesy Kościoła, katolików, godzą w polskie tradycje”. Przeciw budowie tunelu szybko zaprotestowali biskupi, prymas Polski, ojcowie paulini, ale też społeczność Częstochowy i wierni świeccy z innych regionów.
Upoważniony przez bp. Barełę do działań prawnych w tej sprawie znany adwokat Andrzej Rozmarynowicz wyznawał później: „Dla mnie, w jakimś stopniu, był to drugi najazd na Częstochowę. Kiedyś Szwedzi okrążyli Jasną Górę i chcieli ją zniszczyć. Komuniści postawili sobie natomiast inne zadanie: zablokować Jasną Górę przed wiernymi. Ustaliliśmy więc z kurią, że ja będę prowadził rozmowy z władzami, a ksiądz biskup będzie informował z ambon miejscowych wiernych o postępach naszej akcji. Nadaliśmy temu rozgłos i wtedy władze zdenerwowały się naszym działaniem”.
W obliczu wielomiesięcznych protestów i nieugiętej postawy bp. Stefana Bareły, na początku stycznia 1980 r. doszło po raz pierwszy do spotkania w Urzędzie Rady Ministrów z przedstawicielami rządu i Episkopatu. Na początku rozmów oświadczono hardo biskupom, że „prace nad przejściem będą nadal trwały, bowiem wydano już zbyt wiele pieniędzy, by móc przerwać tę inwestycję”. Mimo tej deklaracji strona rządowa zaproponowała pewien kompromis. Podwyższenie tunelu o 20 cm. Jednak zupełnie niespodziewanie, w trzy dni po rozpoczęciu rozmów, przedstawiciele władz partyjno-rządowych stwierdzili, że: „rezygnują z prowadzenia ciągu pieszego równią pochyłą, wykopem do tunelu”.
Przyczyna wycofania się komunistów z próby „zdobycia” Jasnej Góry do dziś nie jest znana. Z końcem 1980 r. wojewoda Mirosław Wierzbicki został odwołany ze swego stanowiska. W kilkanaście miesięcy później zmarł na zawał serca.
***
Stanisław Bareła, brat biskupa, wspomina: „Spędzaliśmy rodzinną wigilię Bożego Narodzenia w Częstochowie, u mojej siostry. Brat, mimo obowiązków pasterskich, przyszedł oczywiście do rodziny, choć na chwilę, by podzielić się opłatkiem. Pamiętam że wtedy, w tamtą wigilię, pracowały właśnie maszyny przy budowie owego przejścia podziemnego pod parkami otaczającymi wzgórze. Świąteczna cisza w mieście, a tam barbarzyński rwetes robót przy komunistycznym tunelu. Stefan stanął w oknie zamyślony i patrzył w stronę Jasnej Góry. Choć nigdy nie wtrącaliśmy się do biskupich obowiązków brata, wtedy nie wytrzymałem i powiedziałem do Stefana: «W tej sprawie nie możesz ustąpić. Nie wolno ci! Choćby ci przyszło nawet życiem przypłacić». On mnie wtedy tylko przytulił. Bez słowa. Myślę, że ta awantura o tunel rzeczywiście zabrała mu zdrowie i życie”.
Bp Stefan Bareła zmarł 12 lutego 1984 r. po wielomiesięcznej walce z chorobą nowotworową, o której przez długi czas nie wspominał nawet najbliższym.
Cały artykuł przeczytasz z aktywną subskrypcją
Odblokuj ten tekst i czytaj cały „Przewodnik Katolicki”.
W subskrypcji otrzymujesz dostęp do:
- wszystkich wydań on-line papierowego „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich wydań online dodatków i wydań specjalnych „Przewodnika Katolickiego”;
- wszystkich płatnych treści publikowanych na stronie „przewodnik-katolicki.pl”.
Subskrybuj, pogłębiaj perspektywę i inspiruj w rozmowach.
Masz konto? Zaloguj się
Subskrypcja miesięczna

Tylko teraz otrzymujesz czternastodniowy bezpłatny dostęp testowy do serwisu internetowego Przewodnika Katolickiego. Po jego zakończeniu płacisz jedynie 19,90 zł miesięcznie!
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!
Subskrypcja roczna

Jeśli już znasz „Przewodnik Katolicki”, wykup subskrypcję by uzyskać dostęp do wszystkich treści z nowych numerów, numerów archiwalnych oraz całkowicie unikalnych treści publikowane jedynie w internecie.
Koszt rocznej subskrypcji przy płatnościach miesięcznych to 239 zł. Przy płatności z góry za rok otrzymasz 25% rabat. Oszczędzasz 66 zł.
↺ Automatyczne odnowienie płatności; rezygnuj kiedy chcesz!













