Logo Przewdonik Katolicki

Doktor, czyli nauczyciel Kościoła

Małgorzata Szewczyk
Fot.

Dzieli ich niemal wszystko: epoka, pochodzenie, sytuacja społeczna, warunki kulturowe, w jakich żyli. Łączy świętość życia i głębia nauczania. Niebawem Hildegarda z Bingen i Jan z Ávila zostaną ogłoszeni doktorami Kościoła.

 

Dzieli ich niemal wszystko: epoka, pochodzenie, sytuacja społeczna, warunki kulturowe, w jakich żyli. Łączy – świętość życia i głębia nauczania. Niebawem Hildegarda z Bingen i Jan z Ávila zostaną ogłoszeni doktorami Kościoła.

 

Niemiecką mniszkę „z charakterem” i dzisiaj uznano by za wyjątkową osobowość. Biografia benedyktynki znad Renu, żyjącej w centrum niemieckiego średniowiecza, może zawstydzić niejednego. Dokonała tego, co wydawało się zupełnie niemożliwe dla kobiety, zwłaszcza w tamtych czasach. Jej aktywnością można by obdarować kilka osób. Św. Jan z Avili natomiast to postać stosunkowo mało znana, najczęściej mylona ze św. Janem od Krzyża czy św. Janem Bożym, który, notabene, pod natchnieniem jego słów postanowił zmienić swoje życie.

 

 

Świadkowie wiary

Kiedy Benedykt XVI zapowiedział, że ogłosi nowych doktorów Kościoła, media wpadły w niemałą konsternację. Powód był nieco prozaiczny. O ile bowiem od kilku już lat postać i dzieło Hildegardy z Bingen przeżywa prawdziwy renesans, o tyle o hiszpańskim kaznodziei nie umiano powiedzieć prawie nic.

Benedykt XVI, u progu Roku Wiary, postanowił wskazać ludziom XXI w. dwie postaci, które odegrały olbrzymią rolę w dziejach Kościoła, i przyznać im tytuł doktora, czyli nauczyciela Kościoła. O tym, że miano to jest wyjątkowe, świadczy fakt, że dotychczas papieże ogłosili doktorami zaledwie 33 świętych. W tym gronie są tylko trzy kobiety: Teresa z Ávila, Katarzyna ze Sieny i Teresa od Dzieciątka Jezus. 

Tytuł doktora Kościoła to nie pośmiertnie nadane wyróżnienie, ale wzór dla całego Kościoła. Nadawany jest tym świętym, którzy wyróżniali się w swych pismach prawowiernością i wybitną wiedzą teologiczną. Zasady, na podstawie których uznaje się świętego za doktora Kościoła, opracował w XVIII w. papież Benedykt XIV, choć tytułem tym w Kościele zachodnim obdarzono już świętych w VIII w., we wschodnim – w następnym stuleciu.

7 października otrzyma go Hildegarda, intelektualistka swej epoki, której płyty kompaktowe z jej muzyką można znaleźć w feministycznych księgarniach w większości krajów świata, i nie tylko tam, gdzie sprzedaje się książki religijne, i hiszpański kaznodzieja i mistyk, patron duszpasterstwa diecezjalnego w Hiszpanii, który był więźniem inkwizycji.

 

„Sybilla znad Renu”

Mistyczka znad Renu urodziła się w 1098 r. w zamożnej, szlacheckiej rodzinie, mieszkającej niedaleko Moguncji. Była najmłodszym, dziesiątym dzieckiem. Kiedy miała osiem lat, rodzice oddali ją pod opiekę pustelnicy Jutty ze Sponheim, żyjącej w pobliżu benedyktyńskiego opactwa na wzgórzu św. Dyzyboda. Tam dojrzewała i kształciła się, a po jej śmierci została przełożoną żeńskiego zgromadzenia. Mimo protestów opata z Disibodenbergu przeprowadziła rozrastającą się wspólnotę do nowego konwentu na wzgórzu św. Ruperta w pobliżu Bingen.

Nie było dziedziny, którą Hildegarda by się nie interesowała. Miłośniczka sztuki i artystka, kompozytorka kilkudziesięciu pieśni, antyfon, sekwencji i hymnów i poetka, kaznodziejka, badaczka niemieckiej fauny i flory, a także znawczyni medycyny naturalnej i założycielka żeńskich klasztorów uważana była za duchowy autorytet dzięki swym proroczym wizjom, których doświadczała od trzeciego roku życia.  

Dzięki aprobacie papieża Eugeniusza III zapisywała je i  w ten sposób powstało najsławniejsze jej dzieło Scivias (Sci vias Domini – Znaj drogi Pana).

Miała 60 lat, kiedy rozpoczęła swą misję kaznodziejską. W XII w. rzeczą niezwykłą były publiczne wystąpienia kobiet, które uważano za istoty niedojrzałe i pozbawione praw. Tymczasem Hildegarda głosiła kazania w pobliskich kościołach i klasztorach, ale i wyruszała w odległe miejsca, odwiedzając kilka miast w czasie jednej wyprawy. Nazywano ją „Sybillą znad Renu”, słuchano chętnie, mimo że nieraz napominała rządzących i duchownych. Jej dalekowzroczność, odwaga w wypowiadaniu własnego zdania, rozległa wiedza medyczna i przyrodnicza, ale i pokora zostały docenione przez jej współczesnych. Opinii u niej zasięgały wspólnoty monastyczne męskie i żeńskie, biskupi, opaci, a nawet papieże i książęta. W swoich licznych wystąpieniach krytykowała bogactwo biskupów, zeświecczenie kleru, upadek moralny wśród ludu.

Stała się religijnym doradcą niemal połowy Europy, o czym świadczy jej ogromna korespondencja. Oprócz listów spisała też swoje najważniejsze wizje Liber vitae meritorum (Księga zasług życia) oraz dzieło teologiczne Liber divinorum operum (Księga dzieł Bożych).

Miała opinię cudotwórczyni, do jej klasztorów ludzie przybywali nie tylko po radę, ale i po uzdrowienie. Podając przepis na leki, mówiła: „Będziesz zdrowy, jeśli będziesz zażywał to czy tamto, i będzie tego chciał Bóg”.

Hildegarda zmarła w 1179 r., mając ponad 80 lat, co jak na ówczesne czasy było słusznym wiekiem. Przepowiedziała swoją śmierć, a towarzyszyły jej nienaturalne zjawiska pogodowe, o czym pisał jej osobisty sekretarz. Jej proces kanonizacyjny, choć rozpoczęty ponad 40 lat po jej śmierci, został dokończony dopiero niedawno (Rzym umieścił ją jednak na liście świętych i zezwolił na jej kult). Benedykt XVI w maju ogłosił tzw. kanonizację równoważną.

 

Wielka kolumna Kościoła

O ile więc tytuł doktora Kościoła przyznany św. Hildegardzie nie dziwi, o tyle decyzja dotycząca Jana z Ávila już tak, bowiem hiszpański kaznodzieja nie zostawił po sobie wielkiej spuścizny teologicznej ani nie wypracował własnej doktryny czy duchowości, jak wielkie postaci noszące tytuł doktora Kościoła.

Kiedy prześledzi się życie tego hiszpańskiego kaznodziei i mistyka, widać wyraźnie, że miał wyjątkowy dar przemawiania do ludzkich serc. Z duchowych rad avilskiego kapłana, który studiował prawo, teologię i filozofię na uniwersytetach w Salamance i Alcali, korzystali wielcy reformatorzy ówczesnego Kościoła.

Talent rekolekcjonisty i katechizowania prostego ludu południowej Hiszpanii odkrył miejscowy abp Alonso Manrique, który postanowił pozyskać go dla swojej diecezji. Jan zyskał miano Apostoła Andaluzji, choć miał inne plany. Ten urodzony w zamożnej rodzinie o żydowskich korzeniach w 1500 r. Hiszpan chciał wyjechać na misje do Meksyku.

Andaluzja, która jako ostatni region Hiszpanii została odebrana z rąk muzułmanów, w dużej mierze była terenem misyjnym. Jan swoim stylem życia i sposobem głoszenia kazań odnosił duszpasterskie sukcesy, choć stosował bardzo proste, klasyczne wręcz metody. Uczył dzieci katechizmu, dorosłych zapoznawał z Pismem Świętym i uczył medytacji, często też posługiwał w konfesjonale. Zakładał szkoły i kolegia. Radykalizm życia objawiający się ascezą, poświęceniem modlitwie, studiom i głoszeniu Ewangelii, a przede wszystkim ubóstwo wzbudziły podejrzenia inkwizycji do tego stopnia, że podjęto decyzję o aresztowaniu kaznodziei. W więzieniu dokończył swoje główne dzieło duchowe Posłuchaj córko i przełożył na język hiszpański słynny traktat Tomasza á Kempis O naśladowaniu Chrystusa.

Jan z Ávila przyjaźnił się z wielkimi świętymi Kościoła swojej epoki – Ignacym Loyolą, założycielem Towarzystwa Jezusowego i Teresą z Ávila, która na wieść o jego śmierci 10 maja 1569 r. wyznała: „Płaczę, bo Kościół utracił wielką kolumnę”.

 

 

***

„Duch, który «mówił przez proroków», obdarzając darami mądrości i wiedzy wciąż inspiruje ludzi, którzy angażują się w poszukiwanie prawdy, proponując oryginalne drogi poznania i zrozumienia tajemnicy Boga, człowieka i świata” – mówił Benedykt XVI w maju podczas modlitwy „Regina Coeli”, zapowiadając ogłoszenie nowych doktorów Kościoła.

Świat potrzebuje dziś bardziej świadków niż nauczycieli. Ta słynna już parafraza słów papieża Pawła VI nie straciła nic ze swej aktualności. Kiedy jeszcze uzupełni się ją sformułowaniem, że autentyczna odnowa Kościoła rodzi się ze świętości, wszystko stanie się jasne. Benedykt XVI stawia Kościołowi za wzór nowych doktorów Kościoła także po to, by pokazać, że w refleksji teologicznej jest miejsce dla kobiet teologów, a duchowieństwu przypomina o pierwotnej gorliwości apostolskiej w głoszeniu Ewangelii.

 

 

 

 

Komentarze

Zostaw wiadomość

 Security code

Komentarze - Facebook

Ta strona używa cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki